O kanibalizmie i rzetelności dziennikarskiej, czyli trochę czepialstwa

Dziennik „Rzeczpospolita” napisał dzisiaj o badaniach ludzkich szczątków sprzed 7 tysięcy lat, które znaleziono w Herxheim w Niemczech. Jak już dwa razy pisałem w Archeowieściach wykazały one, że na kościach są liczne ślady wskazujące na kanibalizm.

„Rzeczpospolita” dotarła jednak najwyraźniej do nowych, nikomu nieznanych faktów. Okazuje się, że szczątki były w grobowcu, a ślady charakterystyczne dla konsumpcji są na szczątkach aż 500 osób.

Nie mam pojęcia na jakiej podstawie wykopane w ziemi rowy pełne kości autorka tekstu w „Rzeczpospolitej” uznała za grobowiec, czyli budowlę lub kompozycję architektoniczno-rzeźbiarską, jak definiują grobowiec autorzy „Encyklopedii Architektury” wydanej przez PWN w 1997 r. Jak na mój gust masowy grób budowlą nie jest.

Nie wiem też skąd wzięła informację o przebadaniu kości 500 osób (napisała: „Blisko 500 ludzkich szczątków zostało okaleczonych w sposób niepozostawiający złudzeń, że ci ludzie zostali zjedzeni”). Francuski antropolog Bruno Boulestin, który jest autorem owych badań, zajmował się szczątkami jedynie 10 osób i tylko co do nich możemy mieć pewność, że mają takie ślady. Niemieccy archeolodzy, którzy prowadzili wykopaliska w Herxheim szacują zaś, że wydobyte przez nich kości należały do około 450 osób, ale nie rozkopali wszystkich rowów, więc ich zdaniem ofiar może być nawet trzy razy więcej. Nie można jednak zakładać, że wszystkie rowy zawierają szczątki ofiar kanibali (jeśli oczywiście w ogóle mamy tu do czynienia z kanibalizmem, bo nie wszyscy naukowcy są co do tego przekonani).

Już tak trochę bardziej złośliwie można się przyczepić do niekonsekwencji autorki. Wpierw pisze, że „”Blisko 500 ludzkich szczątków zostało okaleczonych w sposób niepozostawiający złudzeń, że ci ludzie zostali zjedzeni„, a kilka akapitów niżej pisze „część naukowców nie przychyla się do teorii o naszej kanibalistycznej przeszłości, uznając ślady po okaleczeniu ciał za pozostałości po skomplikowanych, kilkustopniowych praktykach pogrzebowych polegających na oddzieleniu ciała od kości.” No to jak w końcu jest?

Dość często narzekaliśmy (ja i czytelnicy Archeowieści) na jakość materiałów w portalach internetowych. Jak widać z gazetami bywa równie źle.

Archeowieści robię po pracy, na szybko i po łebkach. Jak widać tekst w „Rzeczpospolitej” powstawał w jeszcze bardziej wariackim trybie. Tylko jego autorka bierze za to pieniądze, a ja nie.

Tekstu „Rzeczpospolitej” nie linkuję, by go nie pozycjonować. Jak chcecie możecie wyszukać go po tytule – „Mroczna uczta kanibali w Europie”.