Gotowanie stworzyło człowieka

Ok. 2 mln lat temu następuje ogromny skok – narodziny gatunku Homo erectus. I to jego bez większych wątpliwości możemy nazwać człowiekiem. Gdyby Homo erectus ubrać w garnitur i wypuścić dziś na ulice Nowego Jorku, raczej nikt by się nie zorientował, że mija go przedstawiciel innego gatunku.

Australopiteki były roślinożercami, Homo habilis padlinożercą i być może myśliwym wzbogacającym wegetariańską dietę mięsem, natomiast Homo erectus to już raczej świetny łowca. Tyle tylko, że budowa anatomiczna tego ostatniego oraz jego ewolucyjnych następców, czyli m.in. małe szczęki i zęby, krótki przewód pokarmowy – wskazują na ewidentny brak przystosowania zarówno do diety złożonej wyłącznie z surowych roślin, jak i opartej na surowym mięsie.

Tak jak krowy przystosowały się do jedzenia trawy, lwy mięsa, a pchły picia krwi, tak człowiek ok. 2 mln lat temu anatomicznie przystosował się do jedzenia poddanych termicznej obróbce pokarmów – zarówno roślinnych jak i zwierzęcych.

Homo erectus nie ma już cech anatomicznych wskazujących na umiejętność sprawnego chodzenia po drzewach i nocowania na nich. Oglądałem z bliska zbudowane z liści i gałęzi szympansie gniazda. Małpy przygotowują je w ciągu pięciu minut, pomagając sobie wszystkimi czterema kończynami. Nam zajęłoby to nieporównanie więcej czasu i stanowiło nie lada wyzwanie. Homo erectus nocował więc na ziemi, ale odstraszyć liczne drapieżniki mógł jedynie za pomocą ognia.

Posługiwanie się nim doprowadziło do narodzin Homo erectus i jego następców. Na końcu tej drogi pojawił się Homo sapiens.

Powyższe cytaty pochodzą z wywiadu, który „Polityka” przeprowadziła z brytyjskim antropologiem prof. Richardem Wranghamem. Polecam.