Wilczyce, czyli jak żyli ludzie 15 tysięcy lat temu

W 1994 roku w miejscowości Wilczyce w powiecie sandomierskim dr Hanna Kowalewska-Marszałek i dr Piotr Włodarczak z Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk odkryli ślady osadnictwa sprzed 15–16 tysięcy lat. Przez ostatnich 9 lat pracownicy IAE PAN i innych jednostek naukowych prowadzili badania archeologiczne, geologiczne, paleobotaniczne i wiele innych, aby odkryć tajemnicę ludzi, którzy wiele tysiącleci temu mieszkali w Wilczycach.

Ich życie nie było lekkie. Musieli walczyć z surowym klimatem. Niskie temperatury, skuta lodem ziemia, silne wiatry oraz częste i nagłe zmiany pogody były dla nich codziennością. Porośnięte nielicznymi sosnami okolice Wilczyc 15-16 tysięcy lat temu przypominały współczesną tajgę z północnej części Syberii.

W tych czasach w całej Europie od Hiszpanii po Wilczyce rozwijała się kultura zwana magdaleńską (od nazwy miejscowości La Madeleine we Francji, w której znaleziono pierwsze stanowisko związane z tą kulturą). Nie potrafili uprawiać roli, więc jedli tylko to, co znaleźli bądź upolowali. Ich dieta składała się głównie z mięsa urozmaiconego grzybami, jagodami, korzeniami i owocami. Nie znali też obróbki metali. Narzędzia wyrabiali z kamienia i kości. Okrywali się skórami, a mieszkali w jaskiniach, namiotach i szałasach.

IMG_3883

Wykopaliska w Wilczycach. Fot. mgr Halina Królik

Taka właśnie grupa ludzi wybrała na miejsce swojego jesienno-zimowego obozu wzgórze w Wilczycach. Lokalizacja obozowiska nie była przypadkowa. Dolina rzeczki Opatówki przecięta dwoma głębokimi przełomami daje możliwość łatwego całkowitego zamknięcia odcinka doliny i uwięzienia w nim zwierzyny. Powstawała w ten sposób częściowo naturalna zagroda pozwalająca myśliwym na obserwacje i kontrolę zwierząt.

Polowania w Wilczycach były dla tych ludzi niezwykle ważne. W sezonie jesienno-zimowym mięso zwierząt jest obrośnięte bardzo cennym dla ludzi kultury magdaleńskiej tłuszczem, a futra z zimowym podszyciem są dużo lepszej jakości. Przybysze polowali zawsze większą zorganizowaną grupą za pomocą łuków i oszczepów. Większą zdobycz ćwiartowali i skórowali na miejscu, a mniejsze okazy znosili do obozowiska. Skórę oddzielali od mięsa i czyścili za pomocą krzemiennych noży i drapaczy. Następnie na brzegach skór przekłuwali dziurki i łączyli poszczególne kawałki za pomocą kościanych igieł i wykonanych ze ścięgien „nici”. Mięso konserwowali zakopując je w zamarzniętej ziemi lub wędząc nad ogniem. Kolejnym ważnym surowcem pozyskiwanym dzięki polowaniom były kości, z których wykonywano narzędzia. Właśnie dzięki badaniom kości wiemy, że prehistoryczni mieszkańcy Wilczyc polowali na nosorożce włochate, konie, lisy polarne, zające bielaki, świstaki, susły, tchórze, niedźwiedzie brunatne i bobry, a również na mewy i inne ptaki. Konie i nosorożce dostarczały głównie mięsa. Lisy polarne zapewniały zaś świetne futra.

Grupa, która co roku przybywała do Wilczyc, nie była złożona wyłącznie z myśliwych. Przyprowadzali oni całe rodziny o czym najlepiej świadczy szkielet ośmiomiesięcznego ludzkiego płodu znaleziony w obrębie stanowiska. Liczebność grupy z Wilczyc naukowcy szacują na trzy podstawowe rodziny (rodzicie z dziećmi, czasem również z dziadkami), co daje około 15-20 osób. Magdaleńskie rodziny formowały takie grupy po 3-4 rodziny w celu realizacji konkretnych zadań. W Wilczycach zadaniem tym było zdobycie zapasu mięsa i skór na zbliżającą się zimę.

Łowcy mieszkali w niewielkich szałasach, których średnica wahała się między 2–3 metrami. Ich podłogi wyłożone były obrabianymi płaskimi płytami z piaskowca, które chroniły od zimnego lodowego podłoża. Ściany tworzyły zszyte ze sobą skóry zwierząt. W środku każdego namiotu lokowane było ognisko, które służyło do gotowania posiłków i przede wszystkim ogrzewania wnętrza. Szałasy łowcy lokowali bardzo sprytnie, bo w klinach mrozowych, czyli podłużnych zagłębieniach terenu mających do 2 metrów głębokości, które ochraniały je od zimnych wiatrów. W każdym szałasie mieszkała jedna rodzina.

IMG_3938

Wykopaliska w Wilczycach. Fot. mgr Halina Królik

Wszelkie prace, zarówno gospodarcze, jak i te związane z upolowaną zwierzyną, myśliwi i ich bliscy wykonywali w namiotach przy świetle ognia. Na zewnątrz temperatura była bowiem zbyt niska. Narzędzia wytwarzali z kości, rogu i kamienia. Krzemienne bryły rozbijali na mniejsze kawałki i za pomocą uderzeń i nacisków formowali potrzebny kształt. Zręczność i wprawa pozwalała ludziom kultury magdaleńskiej wykonać kamienny nóż na tyle ostry, by swobodnie kroić nim mięso. Z kamienia wyrabiali też wiertła, ostrza, groty strzał i drapacze. Kości kruszyli, łamali, szlifowali i ostrzyli za pomocą kamiennych narzędzi. Następnie robili z nich igły, przekłuwacze, a także groty oszczepów. Często łączyli oba surowce umieszczając w kościanych trzonkach krzemienne ostrza.

Ubrania robili ze skór zszywanych zwierzęcymi ścięgnami za pomocą kościanych igieł. Stroje często posiadały chroniące od wiatru kaptury, a zdobione były malowidłami wykonanymi naturalnymi farbami oraz aplikacjami z kości zwierzęcych. Broń stanowiły proste drewniane łuki, z których wypuszczali strzały z krzemiennymi grotami. Używali też drewnianych włóczni i oszczepów z grotami wykonanymi z kości. Sztuka łowców była silnie związana z ich wierzeniami. Liczne i niezwykle cenne, bo odnalezione jedynie w Wilczycach kamienne schematyczne przedstawienia kobiet z nadnaturalnie powiększonymi pośladkami wskazują na kultu płodności. Figurki te były najprawdopodobniej traktowane jako amulety. Inną formą sztuki jest naszyjnik z kłów lisa polarnego. Do jego wykonania zużyto ponad 100 zębów, które pochodziły od ponad 30 osobników. Co ciekawe niektóre z nich nie były kłami, lecz zębami trzonowymi, którym nadano kształt kłów. Dowodzi to, że grupa miała ustaloną konkretną estetykę, w której kieł odgrywał istotną rolę.

Wiedzę o wierzeniach magdaleńczyków daje nam również wspominany już pochówek ośmiomiesięcznego ludzkiego płodu płci żeńskiej, który był umieszczony pod szałasem. Jest to jedyny na świecie zachowany szkielet tak młodego osobnika kultury magdaleńskiej. Świadczy on, że kult zmarłych nie był im obcy.

Po sezonie łowieckim, który jak wspomniano przypadał na jesień i wczesną zimę, wraz z nagromadzonymi zapasami grupa wyruszała na południe, na tereny dzisiejszych Czech, gdzie panował mniej srogi klimat. Jak długo było użytkowane obozowisko w Wilczycach dokładnie nie wiadomo. Możliwe jednak, iż ta sama grupa powracała tu wielokrotnie. Możliwe również, że tradycja tego miejsca przekazywana była z pokolenia na pokolenie, o czym świadczy duża ilość zabytków odkrytych podczas prac archeologicznych.

Badania prowadzone pod przewodnictwem prof. Romualda Schilda przez zespół dr. Heleny Królikowskiej są jednymi z najważniejszych projektów badawczych Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Podczas opracowywania materiałów zastosowano najnowsze metody badawcze: metody datowania za pomocą węgla C14 i termoluminescencji; metody palinologiczne, dzięki którym określono środowisko naturalne regionu; metody geomorfologiczne, które pozwoliły na odtworzenie dokładnej rzeźby terenu, i metody traseologiczne, dzięki którym określono funkcję narzędzi krzemiennych.

Wyniki prac publikowane były w najważniejszych światowych czasopismach naukowych takich jak „Jutland Archeological Society”, „Antiquity” czy „Journal of Human Evolution” oraz w najbardziej poczytnych dziennikach z całego świata np. w „New York Times”, czy „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeintung”.

IMG_4110

Zagadkowy obiekt kościany odkryty w tym roku. Fot. Zbigniew Kubiatowski

Podczas prac wykopaliskowych w 2009 roku, które dofinansowane były przez Karpacką Spółkę Gazowniczą, odkryto między innymi kolejne dwie krzemienne „Wenuski”, oraz bardzo ciekawy obiekt kościany (na zdjęciu powyżej). Jest to niewielki, około trzycentymetrowy fragment kości o wrzecionowatym kształcie. Na jego powierzchni widoczne są ślady obróbki. Magister Tomasz Boroń, jeden z prowadzących wykopaliska uważa, że jest to mikrolityczne ostrze kościane, które znajduje analogie we Francji. Prof. dr hab. Romuald Schild uważa jednak, iż jest to ozdoba, a ściślej biorąc zawieszka. Dokładne określenie funkcji znaleziska możliwe będzie po przeprowadzeniu szczegółowych analiz.

Autor: Zbigniew Kubiatowski, Dział Obsługi Nauki Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, na podstawie materiałów i informacji zespołu prof. dr hab. Romualda Schilda. Redakcja: Wojciech Pastuszka

Polecam galerię magdaleńskich wenusek, wśród których nie brakuje tych znalezionych w Wilczycach.

PS. Do wczorajszej informacji o najstarszym podwodnym miasteczku dodałem dzisiaj filmik.