Rabusie wciąż niszczą świadectwa przeszłości

Niedawno pisałem, że szybko rosnący światowy rynek fałszywych zabytków czyni rabowanie stanowisk archeologicznych coraz mniej opłacalnym. Nie oznacza to jednak, że proceder ten zanika. Są nawet miejsca, gdzie jest teraz dużo powszechniejszy niż jeszcze parę lat temu.

Theatre_sabratha_libya

Antyczny teatr w mieście Sabratha w Libii. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Duimdog

Dotyczy to głównie Libii, która w 2003 r. otwarła się na zachód. Kraj ten dysponuje arcycennymi stanowiskami archeologicznymi. To starożytne greckie i rzymskie miasta, często opuszczone kilkanaście wieków temu. Dzięki temu zachowały się w pierwotnym układzie urbanistycznym i kryją wiele skarbów, o czym świadczą choćby wyniki polskich archeologów w Ptolemais.

Niestety, otwarcie się Libii na świat ułatwiło też sięgnięcie po ukryte w piasku skarby gangom handlarzy rabowanymi zabytkami. Wczęśniej też co prawda zdarzały się kradzieże, ale ostatnio przypadki takie stały się dużo częstsze.

Tak jak w innych krajach, stanowiska rabują miejscowi. Drobne znaleziska, jak monety, sprzedają turystom, ale prawdziwe pieniądze robią na głowach posągów i innych rzeźbach, które trafiają w ręce egipskich gangów, a potem europejskich i amerykańskich handlarzy. Czasami zdarza się, że zabytek szybką łodzią dociera z Libii od razu do Europy. Miejscowi urzędnicy nieoficjalnie przyznają, że stanowiska archeologiczne ponoszą znaczne straty. Tymczasem mające dbać o dawne dziedzictwo służby są nieliczne i słabo opłacone. Jak mówi miejscowy archeolog, władze interesuje ropa, a nie zabytki.

Ale rabowanie zabytków dotyka też kraje, które większą wagę przykładają do świadectw przeszłości. Na początku czerwca FBI rozbiło 24-osobową szajkę złożoną z mieszkańców Utah, Colorado i Nowego Meksyku, która przez lata rabowała miejscowe indiańskie stanowiska archeologiczne i sprzedawała ceramikę, figurki, naszyjniki, sandały czy koce.

Wciąż z rabusiami walczą Włochy. Tamtejsza policja odkryła niedawno w prowincji Foggia etruskie cmentarzysko, do którego zamierzali dobrać się złodzieje zabytków. Nekropola ma około 500 metrów kwadratowych powierzchni. Znajduje się w niej m.in. pięć grobowców wojowników wyposażonych z bogate dary grobowe datowane na IV wiek p.n.e.

O rabunkach w Libii napisał The National, o amerykańskiej szajce można przeczytać m.in. w The Salt Lake Tribune, a o etruskim cmentarzysku napisał Adnkronos International.