Polscy archeolodzy w starożytnym porcie dla słoni

Po ośmioletniej przerwie archeolodzy wznowili wykopaliska w egipskim Berenike nad Morzem Czerwonym. Niewiele miast może poszczycić się tak oryginalnymi początkami. Ptolemeusz II założył je w III wieku p.n.e. jako port do przeładunku słoni.

berenike gemma

Gemma ze śmietniska. Fot. I. Zych

Władca Egiptu potrzebował ich do walki z panującymi nad Syrią, Mezopotamią i Persją Seleucydami, którzy dysponowali wielką liczbą słoni indyjskich. Na zwierzęta polowano w rejonie wschodniego Sudanu, Erytrei i Etiopii, a następnie wysyłano je na specjalnych statkach przez Morze Czerwone, by wyładować transport w południowym Egipcie, właśnie w Berenike. Dalej pędzono słonie przez pustynię wschodnią do doliny Nilu.

Badania w starożytnym porcie słoni prowadzi międzynarodowy zespół, którym kierują profesor Steven Sidebotham z University of Delaware i Iwona Zych z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW.

Od kilku lat z przerwami archeolodzy próbują odnaleźć w Berenike ślady nietuzinkowych działań pozostawionych przez pomysłowego Ptolemeusza. Jednak wbrew pozorom pozostałości po tak wielkich zwierzętach nie są łatwe do zlokalizowania. W ubiegłych latach archeolodzy odkryli ząb słonia i coś, co przypomina zagrody budowane dla tych zwierząt we współczesnych ogrodach zoologicznych – otoczony ziemnymi wałami obszar niedaleko nabrzeża.

W tym sezonie archeolodzy skupili się na północnej części portu. Okazało się, że w pierwszych wiekach naszej ery w wyniku zamulenia miejsce to zmieniło swoje funkcje. Na miejscu zatoki portowej rozpoczęto działalność rzemieślniczo-gospodarczą. Zmiana “profilu działania” wiązała się zapewne także z bardziej ogólnymi zmianami, jakie zaszły w tym czasie w całym mieście: w okresie rzymskim Berenike stało się emporium handlowym – już nie słonie, lecz przyprawy, mirrę, kadzidła, perły i tkaniny przesyłano przez ten port do Aleksandrii i dalej do Rzymu.

Działalności industrialnej w Berenike towarzyszyły śmietniska i jak to zwykle bywa w archeologii to właśnie one przyniosły najciekawsze znaleziska dokumentujące bogate życie tego portowego miasta. Archeolodzy znaleźli tu m.in. fragmenty naczyń importowanych do Berenike z południowej Arabii pokryte grafitti dokumentującymi jeden z preislamskich południowoarabskich języków. Tym samym badacze zarejestrowali już dwunasty język użyty w inskrypcjach z Berenike, co świadczy o tym, jak wiele nacji pojawiało się tam w różnych celach.

berenike ostrakony

Pokryte zapiskami ostrakony. Fot. I. Zych

W takim właśnie śmietnikowym kontekście archeolodzy natrafili na wyjątkowej jakości gemmę wykonaną z półszlachetnego kamienia, którą przed dwoma tysiącami lat zgubił najpewniej jeden z bajecznie bogatych kupców odwiedzających Berenike (na górnym zdjęciu).

W śmietnisku archeolodzy odnaleźli także pozostałości innego ciekawego importu – dwa bloki wonnej syryjskiej jodły – drzewa, którego żywica uważana była za szczególnie cenną ze względu na jej aseptyczne i moczopędne właściwości. W starożytności wykorzystywano ją do mumifikacji, ale wierzono także, że jest skuteczna na porost włosów, przeciw zmarszczkom i robakom. Jak wykazały tegoroczne badania, inny rodzaj żywicy używany był specjalnie do uszczelniania konstrukcji z mat i kamieni wzmacniającej portowe nabrzeże.

Ze śmietniska pochodzą także bardzo liczne ostrakony (skorupy naczyń użyte do zapisków) i papirusy. Pokrywają je inskrypcje w językach łacińskim i greckim – są to pokwitowania dostaw wody pitnej dla żołnierzy garnizonu rzymskiego stacjonującego w Berenike. Wobec upadku handlu dalekomorskiego w początkach VI w. port ten został opuszczony. Badania archeologiczne w Berenike będą kontynuowane w 2010 roku.

Na podstawie materiałów udostępnionych przez Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW. Autorem oryginalnego tekstu jest dr Zuzanna Wygnańska.