Odkopali ślady po największej eksplozji w dziejach Wrocławia

21 czerwca 1749 roku śpiącym Wrocławiem wstrząsnęła wielka eksplozja. W powietrze wyleciała baszta, w której trzymano 200 beczek prochu.

Wroclaw_wybuch_wiezy_prochowej

Rycina z epoki ukazująca skutki eksplozji baszty prochowej

To była największa eksplozja w dziejach miasta, a jej skutki były straszliwe. W gruzach legło 40 domów, a kolejne 50 było uszkodzonych. Zawalił się też nowo wzniesiony kościół Dworski, a w kościołach św. Doroty i św. Stanisława runęła część dachu oraz popękały sklepienia i mury. Zginęło 100 osób, a około 500 odniosło rany.

Archeolodzy dokopali się właśnie prz ul. Włodkowica do ruin baszty, która wtedy wyleciała w powietrze. Jak się przypuszcza eksplozję spowodowało uderzenie pioruna, ale nie ma co do tego pewności.

Co archeolodzy mogą odczytać z ruin? – Sprawdzimy dokładnie, jaki zasięg miał naprawdę wybuch, co dokładnie zniszczył i co mogło być jego przyczyną. Źródła pisane podają różne wersje – opowiada Bogdan Kitliński, archeolog.

Baszta była częścią fortyfikacji, które mogły powstać nawet w XIV wieku. Archeolodzy liczą na odkrycie fragmentów murów obronnych z tamtych czasów. Mają też nadzieję natrafić na średniowieczne składy amunicji i zapasów wojennych, tzw. baszty łupinowe, gdyż powinny być w tym rejonie.

Archeolodzy planują też dobrać się do pobliskiej fosy. Może być w niej wiele cennych zabytków, gdyż fosy stawały się z czasem śmietniskami. A dawne śmieci, to teraz już skarby.

O odkryciu baszty napisała Polska Gazeta Wrocławska.

Tags: