Spór o "zabójcę dinozaurów" – kolejna odsłona

Niedługo minie trzydzieści lat od słynnej publikacji w „Science” (1980 r.), w której przypisano zagładę dinozaurów meteorytowi, i 20 lat od zidentyfikowaniu krateru Chicxulub w Meksyku (1991-1992), który ma być pozostałością po upadku „zabójcy dinozaurów”. Wciąż jednak naukowcy spierają się o to, czy rzeczywiście zdarzenie to doprowadziło do wielkiego wymierania 65 mln lat temu.

chicxulub_impact_-_artist_impression

„Zabójca dinozaurów” uderzający w płytkie morze w rejonie dzisiejszego Jukatanu. Obraz Donalda E. Davisa

Najnowszy głos w debacie ukazał się właśnie w Journal of the Geological Society. Autorami artykułu są Gerta Keller z Uniwersytetu Princeton w New Jersey (USA), która od kilku lat twierdzi, że krater w Meksyku nie ma związku z zagładą dinozaurów, i Thierry Adatte z Uniwersytetu z Lozannie (Szwajcaria).

Naukowcy opisują badania warstw geologicznych w El Penon i kilku innych stanowiskach w Meksyku. Badali tam kilkumetrową warstwę piaskowca leżącą zaraz nad cienką warstwą ze sferulami – drobnymi kulkami szkliwa, które są pozostałością po uderzeniu meteorytu obwinianego o wielkie wymieranie.

Uczeni zidentyfikowali pod warstwą sferul pozostałości 52 gatunków zwierząt. Następnie przebadali ową kilkumetrową warstwę piaskowca powyżej i tu też znaleźli pozostałości wszystkich 52 gatunków. Jak przekonuje Keller świadczy to, że uderzenie meteorytu nie unicestwiło żadnego gatunku.

Owe kilkumetrowe warstwy piaskowca już od dawna budziły podejrzenia, bo dopiero nad nimi zaczynają się osady trzeciorzędowe, czyli z okresu po zagładzie dinozaurów. Zwolennicy wiązania krateru Chicxulub z zagładą wielkich gadów twierdzili jednak, że warstwy te powstały zaraz po katastrofie w wyniku trzęsień ziemi i tsunami. Stąd ich zdaniem ślad po uderzeniu meteorytu przykryty jest tak wielkimi masami osadów z kredy, czyli ostatniej epoki dinozaurów.

Keller przekonuje jednak, że to nieprawda. Znalazła bowiem liczne dowody na to, że warstwy te są naturalnymi osadami, które odkładały się przez 300 tysięcy lat. Są to m.in. nory kopane przez morskie bezkręgowce oraz zwykłe dla takich formacji ślady erozji i przemieszczania się osadów. Nie ma za to pozostałości po nagłym, katastroficznym wymieszaniu osadów.

Na podstawie Science Daily. Polecam też gorąco artykuł z 2004 r., w którym dr Marcin Machalski z PAN, kierownik Muzeum Ewolucji w Warszawie, przedstawił całą historię sporów o teorię meteorytową.