Historia pewnego skarbu – przypadek pozytywny, choć nie do końca

Nietypowy konkurs ogłosił wojewódzki konserwator zabytków z Świętokrzyskiego. Muzeum, które zagwarantuje lepsze warunki ekspozycji dla cennego skarbu sprzed 2700 lat, dostanie właśnie ten skarb.

Tworzy go 10 ozdób z brązu, m.in. zapinki binoklowate, które służyły do spinania szat, naszyjniki i bransolety. Odkrył go latem ubiegłego roku 17-letni Marcin Ziętal podczas prac polowych w miejscowości Skiby koło Chęcin i przekazał archeologom.

– Dzięki świetnemu zachowaniu Marcina, który nie próbował np. czyścić znalezisk papierem ściernym, i jego informacjom mieliśmy możliwość dokładnego przebadania miejsca znaleziska – chwalił wtedy znalazcę doktor Szymon Orzechowski, archeolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, który badał miejsce odkrycia ozdób. Nie natrafił jednak na ślady cmentarzyska ani osady. Wygląda więc na to, że ktoś zakopał biżuterię w szczerym polu.

– Z pewnością była to dla tamtych ludzi ogromna wartość. Na cmentarzyskach pojedyncze ozdoby spotyka się rzadko, a więc były bardzo cenne. Może był to skarb zbierany przez kilka pokoleń – mówił dr Orzechowski. Jego zdaniem znalezisko należy wiązać z kulturą łużycką.

Kilka dni temu zabytki wróciły do Kielc po konserwacji. I teraz miejscowe muzea mają o nie zawalczyć. Konserwator zdecydował się na konkurs, bo jego zdaniem to zbyt cenne znalezisko, by trafiło do ciemnego magazynu.

Konserwator stara się też o nagrodę dla znalazcy. – Większość takich znalezisk ginie lub jest sprzedawana prywatnym kolekcjonerom, rozkopywane są nawet stanowiska archeologiczne. A zgodnie z prawem powinny one trafiać na przykład do muzeów. Z tego powodu postawa Marcina jest szczególnie godna pochwały – mówi Andrzej Przychodni z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

Niestety, choć wniosek złożył w poprzednim roku, to wciąż czeka na decyzję Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Na podstawie Gazety Wyborczej Kielce oraz portalu echodnia.eu. Pod tym drugim linkiem znajdziecie zdjęcie nieoczyszczonego skarbu.

Wspaniałe zachowanie znalazcy, fajny pomysł konserwatora, by skłonić muzea do eksponowania skarbu i skrajna niekompetencja ministerstwa. Jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe, dlaczego podjęcie decyzji w tak de facto błahej sprawie ciągnie się już kilka miesięcy. Co gorsza wynik ten w żadnym razie nie jest rekordem bezczynności ministerstwa. Ta urzędnicza indolencja kosztuje Polskę całą masę znalezisk, których nikt nie zgłasza. Bo nagrody, choć prawo je przewiduje, tak naprawdę w zasadzie nie są wypłacane. Dziękujemy wam urzędnicy.