Nurkowie i małże zagrażają bałtyckim wrakom

Wrakom drewnianych statków, zalegających na dnie Morza Bałtyckiego, zaczął zagrażać świdrak okrętowy, małż odżywiający się drewnem. Pojawił się na zachodnim obszarze Bałtyku. Wrakom zagrażają też nierozważni amatorzy nurkowania.

teredolites

Kawałek drewna „skonsumowany” przez świdraki

Świdrak okrętowy (Teredo navalis) to małż morski, który żywi się celulozą, jaką zawiera drewno zalegające na dnie. Drąży kanaliki w drewnianych elementach wraków oraz w zanurzonych częściach kadłubów statków i łodzi. Występuje głównie w ciepłych i silnie zasolonych wodach mórz, w strefie zwrotnikowej. Największym siedliskiem świdraków jest Morze Karaibskie, z którego rozprzestrzeniły się, zasiedlając inne morza i oceany świata.

Do Bałtyku świdraki mogły dostać się w trakcie jednego z dużych sztormowych wlewów wód z Morza Północnego. Mogły też dotrzeć za pomocą prądów morskich albo w zbiornikach wód balastowych statków przypływających z ciepłych mórz.

Obecność świdraków w Bałtyku stwierdzili pod koniec lat 90. szwedzcy naukowcy badając podwodne stanowiska archeologiczne. Zauważyli je również niemieccy archeolodzy, badający wrak XIII-wiecznej kogi, spoczywającej w pobliżu Rugii.

Na razie zasięg występowania świdraków w Bałtyku ogranicza linia pomiędzy południową Szwecją, na wysokości Rugii, a wybrzeżem niemieckim.

Zdania co do stopnia zagrożenia, jakie one stwarzają, są wśród specjalistów podzielone. Wydaje się, że chłodne i słabo zasolone wody Bałtyku nie sprzyjają tym małżom. Zatem nie powinny się pojawiać przy naszych brzegach, nawet okresowo. Mimo to wszyscy uczestnicy spotkania zgodzili się, że należy prowadzić stały monitoring drewnianych wraków, aby w porę wykryć zagrożenie.

Dużo większym kłopotem są na razie według ekspertów nierozważni nurkowie. Choć można próbować powstrzymywać ich wyprawy na dawne wraki za pomocą restrykcyjnych przepisów prawa, to na razie stawia się na edukację.

W gdańskim muzeum od ubiegłego roku zaczęto cykl warsztatów archeologii morskiej dla miłośników nurkowania. W tym roku chęć udziału w nich zgłosiło już 20 osób.

Systemy ochrony wraków w krajach nadbałtyckich nieco się różnią. W Niemczech wyznaczone są obszary albo wraki, na których nie można nurkować bez nadzoru archeologa. Nad wodami okalającymi Wyspy Alandzkie (Finlandia) funkcjonują centra wrakowe, zatrudniające przeszkolonych przewodników podwodnych, towarzyszących nurkom podczas wypraw na historyczne wraki, których dotykanie jest zakazane.

Na podstawie NaszeMiasto.pl/Polska Dziennik Bałtycki.

Tags: ,