Archeologia rozkręca lokalne społeczności

Wiele osób powątpiewa w przydatność archeologii dla ludzi żyjących w XXI wieku. Twierdzą, że grzebanie na starych cmentarzyskach nie daje żadnych korzyści i apelują, by lepiej wydawać pieniądze np. na opracowywanie nowych leków.

Przybywa jednak ludzi, którzy widzą w archeologii doskonały sposób na rozwój lokalnej gospodarki. Wspaniały przykład tego, jak archeologia może być wykorzystana do promocji i rozwoju regionu, znalazłem w artykule prof. Andrzeja Kokowskiego „Hrubieszów ma szczęście” opublikowanym w grudniowej „Archeologii Żywej”.

Jak pisze archeolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie władze samorządowe nadbużańskich gmin postanowiły budować regionalną markę na bazie dorobku archeologicznych wykopalisk. Wybrały w tym celu hasło „Witajcie w Gotanii”. Emocjonalnie odnosi się ono do czasów, w których Kotlina Hrubieszowska przeżywała złote wieki, a zwłaszcza do pobytu na tych terenach germańskich Gotów. „Region opływał w bogactwo, ale też zamieszkująca go ludność potrafiła wznieść się ponad wyżyny podziałów etnicznych, politycznych i religijnych, manifestując tolerancję dla obcych. To właśnie w poszanowaniu dla tej zasady pozwalano na gockich cmentarzach grzebać obcych” – pisze profesor Kokowski. Inne złote wieki tych ziem to epoka eneolitu, gdy ludność kultury pucharów lejkowatych budowała tam wielkie osiedla, i czasy, gdy przebiegała tam rubież między światem bizantyjskim, a rzymsko-katolickim, która byłą strefą wzajemnych kontaktów Rusinów, Polan, Normanów, Bułgarów, Chazarów i innych.

Odkrywająca te złote wieki archeologia ma pomóc lokalnycm samorządom w ożywieniu turystyki, w przyciągnięciu inwestorów i w kreowaniu nowego wizerunku kulturowego.

Jeszcze bardziej fascynujące jest oddolne ożywienie. Z letargu obudziło się hrubieszowskie muzeum. Odrzucono przaśny regionalizm i skierowano się ku archeologii. Gdy zatrudniono w placówce archeologów, okazało się, że magazyny kryją wiele ciekawych zabytków. Do muzeum zaczęły też spływać kolejne odkrycia i informacje o przypadkowych znaleziskach. W najbliższym czasie ma tam trafić również bezcenna kolekcja Wacława Panasiewicza, który przez kilkanaście lat skupował rabowane z tej ziemi zabytki. Jest w niej 400 bezcennych przedmiotów, z których wiele to absolutne unikaty.

Ożywienie muzeum wywołało lawinę. Hrubieszów wyrasta teraz na archeologiczną stolicę Lubelszczyny, miejsce konferencji, sympozjów i wspaniałych wystaw.

Archeologiczne ożywienie dotknęło też mieszkańców Masłomęcza, gdzie przez ćwierć wieku archeolodzy badali gockie cmentarzyska i osadę.

Jak pisze prof. Kokowski mieszkańcy wsi uznali, że oni również mają prawo do czerpania profitów z dokonań archeologów. I zaczęli to robić we wspaniały sposób: realizując zaskakujący projekt rekonstrukcji gockiej wioski. Masłomęczanie zaczęli uczyć się starożytnych rzemiosł, szycia strojów z epoki, a przede wszystkim przyswajać wiedzę o starożytności.

„W sennej przez dziesięciolecia miejscowości, ożywianej rzadkimi weselami i coraz częstszymi pogrzebami, dziesiątki osób znalazły sposób na radosne spędzanie długich wieczorów. Dzięki archeologii…” – czytamy w artykule.

Polecam galerię zdjęć ukazującą masłomęckich Gotów XXI w. i stronę Witajcie w Gotanii.

To oczywiśćie nie jedyny taki przykład. Archeologia stworzyła rewelacyjne warunki do rozwoju turystyki m.in. Biskupinowi i wyspie Wolin, na której organizowany jest jeden z największych na świecie wikińskich festiwali (ma też bardzo silne akcenty słowiańskie). Tu też w promocji pomogła archeologia dostarczając licznych zabytków związanych z żyjącymi tam niegdyś skandynawskimi wojownikami.