Nie było wielkiej katastrofy sprzed 12900 lat?

Od dwóch lat dość głośno jest o teorii, że wielkie ssaki Ameryki Północnej wyginęły, gdy 12 900 lat temu uderzyło w ten kontynent jakieś ciało niebieskie. Katastrofa miała m.in. doprowadzić do stopienia się lodowca i wywołać wielkie pożary obejmujące cały kontynent.

W najnowszym PNAS ukazał się artykuł, którego autorzy twierdzą, że w danym okresie nie było takich gigantycznych pożarów.

Dr Sandy Harrison z uniwersytetu w Bristolu przebadała wraz z kolegami węgiel drzewny i pyłki roślin z różnych stanowisk w Ameryce Północnej. Próbki pochodziły sprzed 15-10 tysięcy lat.

Analiza próbek nie przyniosła dowodów na wystąpienie pożarów obejmujących cały kontynent. Badania dostarczyły za to argumentów na to, że coraz liczniejsze pożary ostatniej dekady są związane z ociepleniem klimatu.

Głównym celem badań było bowiem sprawdzenie zagrożenia pożarowego w końcowym okresie młodszego dryasu, czyli ok. 11 700 lat temu. Średnia temperatura na Grenlandii wzrosła wówczas o 5 stopni Celsjusza w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat.

Naukowcy przebadali 35 próbek węgla drzewnego z osadów w północnoamerykańskich jeziorach, by dowiedzieć się, jak zagrożenie pożarowe zmieniało się w wyniku ocieplenia klimatu.

Zespół dr Harrison wyczytał z próbek wyraźne zmiany w ilości spalonej biomasy i częstotliwości pożarów. I właśnie pod koniec młodszego dryasu zmiany te były najbardziej spektakularne.

Na podstawie University of Bristol.