Egejskie społeczeństwo badane od kuchni

– Kto z nas nie przywiózł choć jednej książki kucharskiej z odwiedzanego miejsca, które wywarło na nim wielkie kulinarne wrażenie? W ilu domach stoi na półce książka o kuchni orientalnej, chińskiej czy japońskiej – krajów, w których większość z nas nigdy nie była? Jeszcze większy czar miałaby książka kucharska dawno już nieistniejącej cywilizacji. To jakby wyczarowywanie przeszłości bez wychodzenia z domu – mówi Bartłomiej Lis z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, który opracowuje egejską książkę kucharską – efekt pobocznego nurtu swoich badań naukowych.

Archeolog przygotowuje rozprawę doktorską dotyczącą egejskiej ceramiki kuchennej w kontekście przemian społeczno-ekonomicznych w Grecji późnej epoki brązu (ok. 1600-1200 p.n.e.).

Jak wyjaśnia Lis, tematem jego doktoratu jest analiza greckiej ceramiki wykorzystywanej do gotowania. Badacz zamierza opisać wszelkie zmiany, jakie uda mu się wychwycić w analizowanym materiale. Następnie chce zinterpretować je w kontekście przemian społeczno-ekonomicznych w Grecji późnej epoki brązu.

Dodaje, że informacje uzyskane z analizy ceramiki zostaną uzupełnione wynikami studiów innych współpracujących naukowców, które obejmować będą analizę zawartości naczyń, badania archeobotaniczne i archeozoologiczne.

– Z zapisków na glinianych tabliczkach wiadomo, że repertuar przypraw niewiele różnił się od tego jaki my używamy na co dzień – wykreślić trzeba tylko te, które pochodzą z Nowego Świata lub Indii. Egejczycy dysponowali całym arsenałem lokalnych ziół, zielsk w rodzaju naszego szpinaku (potrafią być bardzo smaczne, jak np. tradycyjna grecka chorta), warzyw oraz upraw, z których wiele powoli znika z naszych stołów – jęczmień, różnego rodzaju kasze, soczewica, orkisz. Z mięs, podobnie jak i we współczesnej Grecji, mielibyśmy okazję przypomnieć sobie niemal zapominany smak baraniny. Ówczesna elita gustowała w dziczyźnie, na którą sama polowała – chodzi przede wszystkim o sarninę oraz mięso dzika, z którego kłów wykonywano hełmy. Nie należy także zapominać o frutti di mare, dostępnych przede wszystkim mieszkańcom wybrzeża – mówi Lis.

W jego opinii, niezwykłego smaku potrawom z tych składników dodawałby fakt przyrządzania ich w glinianych naczyniach, często na otwartym powietrzu. Jednak mimo tak smakowitych perspektyw, istnieje jeden podstawowy mankament – brak zapisanych przepisów, które, w ramach dostępnych składników i metod przygotowywania, zastąpić musi fantazja.

Badacz zaznacza, że mimo całej atrakcyjności tematu, jest on tylko pobocznym trendem jego badań. Stricte naukowe studiowanie zwyczajów kulinarnych odbywa się w dwóch podstawowych płaszczyznach.

– Po pierwsze, zbliżyć możemy się do tej intymnej sfery życia ludzkiego jakim było przygotowywanie i konsumpcja pożywienia, z którą często związana była większość wysiłków naszych przodków. Było to zajęcie dotyczące każdego człowieka, nie tylko elit czy władców, których działalności i spuściźnie poświęca się najwięcej uwagi. Jest to element tzw. archeologii codzienności – tłumaczy doktorant.

Z drugiej strony, jak dodaje, zmiany które dokonują się w tej przyziemnej sferze, są doskonałym wskaźnikiem przemian w społeczeństwie. Jego zdaniem, kuchnia to dziedzina bardzo konserwatywna, zatem zmiany w tej sferze świadczą o głębokich przemianach w sferze gospodarczej (np. pojawienie się nowych rodzajów upraw, które zmieniają rodzaj posiłków i sposób ich przygotowania), społecznej (pojawienie się elit, które dystansują się od reszty społeczeństwa także poprzez rodzaj pożywienia, często o zabarwieniu egzotycznym), czy demograficznej (napływ nowej ludności o odmiennych zwyczajach kulinarnych).

Więcej w Nauce w Polsce.