Błąd kopisty zmienił datę lądowania Cezara w Brytanii?

Gdy pod koniec sierpnia 55 r. p.n.e. Juliusz Cezar przepłynął z dwoma legionami Kanał La Manche, dotarł do brzegów Brytanii na wysokości klifów w Dover. Jednak stojący na wysokich urwiskach wojownicy całkowicie uniemożliwili lądowanie w tym niedogodnym miejscu. Cezar musiał więc poszukać bardziej sprzyjającego fragmentu wybrzeża.

white_cliffs_of_dover_09_2004

Białe klify w Dover, pod które podpłynęła flota Cezara. Zdjęcie na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 2.0. Autor: Fanny.

Gdy zakończył odprawę, jednocześnie doczekał się pomyślnego wiatru i pływu, na dany znak podniesiono kotwice i po przepłynięciu około siedmiu tysięcy kroków od tego miejsca zatrzymał okręty przy otwartym i płaskim wybrzeżu.

Tak zrelacjonował ten moment Cezar w „Wojnie galijskiej” Nie napisał jednak, w którym kierunku popłynęła flota.

Jedyne dogodne do lądowania wybrzeże w odległości siedmiu mil od Dover, to leżąca na północnym wschodzie plaża niedaleko współczesnego Deal. Pasuje doskonale, ale jest jeden problem. Wbrew twierdzeniu Cezara pływ w okresie, w którym lądował (26-27 sierpnia), nie jest korzystny, gdyż ma kierunek południowo-zachodni.

Zagadkę postanowił rozwiązać astronom Donald W. Olson z Teksańskiego Uniwersytetu Stanowego w San Marcos. Z kolegą i dwoma studentami udał się do Wielkiej Brytanii w sierpniu 2007 r., gdy warunki astronomiczne, były prawie dokładnie takie same jak w sierpniu 55 r. p.n.e. Naukowcy ustalili, że rzeczywiście 26-27 sierpnia prąd ma kierunek południowo-zachodni. Okazało się jednak, że korzystny dla floty Cezara prąd północno-wschodni występuje w tym miejscu 22-23 sierpnia. Czyżby Cezar pomylił się w swojej relacji aż o cztery dni?

Dzienną datę lądowania Cezara historycy już dawno temu ustalili w oparciu o poniższy fragment.

Gdy dzięki temu stanowi rzeczy pokój został zapewniony, czwartego dnia od naszego przybycia do Brytanii osiemnaście okrętów, o których wyżej była mowa, wiozących konnicę, wypłynęło przy łagodnym wietrze z leżącego po przeciwnej stronie portu. Gdy zbliżyły się one do Brytanii i były już widoczne z obozu, zerwała się niespodzianie tak gwałtowna burza, że żaden z nich nie mógł utrzymać kursu (…).

Tej samej nocy nastała przypadkowo pełnia księżyca, powodująca zazwyczaj w tym czasie największe pływy morskie na Oceanie, o czym nasi nie wiedzieli.

Zdaniem Olsona jest mało prawdopodobne, by Cezar błędnie podał liczbę dni między lądowaniem, a pełnią księżyca. Amerykanin podejrzewa, że rzymski wódz napisał VII albo VIII, co wskazuje na 22-23 sierpnia, czyli okres z pomyślnymi pływami. Jednak „Wojna galijska” była wiele razy przepisywana przez kopistów i pewnie któryś z nich błędnie odczytał wcześniejszą kopię i napisał IIII.

Na podstawie Live Science.