Czemu zauropody nie padały z głodu

Naukowcy od dawna głowią się jakim cudem ważące 50-110 ton wielkie roślinożerne dinozaury (zauropody) potrafiły się wyżywić. Miały co prawda wolniejszy niż ssaki metabolizm i tym samym mniejsze potrzeby energetyczne, ale to nie wyjaśniało problemu w zadowalający sposób. Zauropody były bowiem aż 10 razy cięższe od słoni afrykańskich, które są największymi współczesnymi ssakami lądowymi. Tymczasem rosnące w epoce dinozaurów skrzypy i paprocie nie miały wielkiej wartości odżywczej.

Dr Jürgen Hummel z Uniwersytetu w Bonn założył, że gigantyczne dinozaury, podobnie jak współczesne przeżuwacze (np. owce i żubry), czerpią energię nie z trawienia roślin, ale z przemiany związków syntetyzowanych przez obecne w ich żołądkach bakterie rozkładające celulozę.

Naukowiec  skonstruował sztuczny żołądek, w którym bakterie rozkładały rośliny istniejące już w czasach dinozaurów: miłorząb japoński, araukarię wyniosłą czy różne gatunki skrzypów, a także współczesne trawy i liście. Okazało się, że największą ilość energetycznych związków dawały powszechne w czasach dinozaurów skrzypy.

Współczesne zwierzęta niezbyt chętnie żywią się skrzypami, gdyż w ich łodygach jest zbyt dużo krzemionki, która niszczy zęby jak papier ścierny. Dinozaury zaś połykały skrzypy w całości i rozdrabniały je w ogromnym żolądku wspomagając ten proces m.in. połykanymi kamieniami (tzw. gastrolity).

Na podstawie Fox News i Gazety Wyborczej.

Rysunek na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 2.5. Autor: Jordan Mallon.