Archeo UW: Tajemniczy przodkowie Galindów i polsko-białoruskie wykopaliska na Mazurach

„Archeo UW” to nowe czasopismo popularnonaukowe, które powołał do życia Instytut Archeologii UW. Właśnie ukazał się drugi numer wydawanego jako rocznik tytułu.

Pismo jest dostępne zarówno na papierze, jak i elektronicznie, w formacie pdf. Drugi numer liczy 140 stron, a tworzy go 13 artykułów bogato ilustrowanych fotografiami, mapami i rysunkami. Autorami są pracownicy i studenci UW.

Poniżej jeden z artykułów z drugiego numeru „Archeo UW”

Mirosław Rudnicki

TAJEMNICZY PRZODKOWIE GALINDÓW I POLSKO-BIAŁORUSKIE WYKOPALISKA NA MAZURACH

Galindowie to jedno z najbardziej tajemniczych plemion pruskich, zamieszkujące we wczesnym średniowieczu obszary pomiędzy górną Łyną a Wielkimi Jeziorami Mazurskimi. Wiemy o nim bardzo niewiele, gdyż przed przybyciem Krzyżaków zostało najprawdopodobniej poddane eksterminacji przez sąsiednich Jaćwingów, Skandynawów lub Polaków i, jak mówi „Chronicon terrae Prussiae” Piotra z Dusburga (Petrus von Dusburg) z 1326 r., w XIII w. ich tereny plemienne były już wyludnione (terra desolata). Galindowie od wielu lat stanowili przedmiot badań nie tylko archeologów i historyków, ale do dziś poruszają wyobraźnię wielu mieszkańców Mazur.

Galindia 1

Mapa ziem pruskich Caspara Hennebergera z 1584 r. [Galindia w południowej części Prus zaznaczona na zielono – WP]

Plemię, które można identyfikować z Galindami, po raz pierwszy pojawia się w źródłach pisanych w dziele „Geografia” z II w., autorstwa Klaudiusza Ptolemeusza. Znajdujemy w nim informację o ludzie Galindai (Γάλιυδάι), żyjącym na wschód od siedzib Gytones (Gotów) w rejonie ujścia Wisły, na zachód od plemienia Soudinoi (przodków Jaćwingów). Archeolodzy identyfikują ten lud z tzw. kulturą bogaczewską, rozwijającą się na terenie dzisiejszej północno-wschodniej Polski w I–IV w. n.e. Kolejne wzmianki pojawiają się dopiero w XIII w. W dokumencie duńskiego króla Waldemara II z 1210 r. pojawia się nazwa Galinda, a w dokumencie księcia Kazimierza Kujawskiego (syna Konrada Mazowieckiego), dotyczącym sporu z zakonem krzyżackim z początku XIII w., występuje ziemia Golens/Golenz. Następne wzmianki znane są ze wspomnianej krzyżackiej kroniki Piotra z Dusburga, gdzie owo plemię występuje pod łacińską nazwą Galinditae. Źródła antyczne i wczesnośredniowieczne dzieli ponad 1000 lat. Lukę w stanie wiedzy wypełniają jednak źródła archeologiczne. Niewiele osób, poza gronem specjalistów, zdaje sobie sprawę, iż w dziejach Galindów był okres, który możemy nazwać „złotym wiekiem”. Jest to tzw. późny okres wędrówek ludów – czas, w którym na Mazurach rozwijała się tzw. grupa olsztyńska.

Początki badań

W drugiej połowie V w., na początku późnego okresu wędrówek ludów (lata około 450–700), na terenie Mazur pojawiła się tzw. grupa olsztyńska, która rozwijała się na obszarze pomiędzy górną Łyną a Krainą Wielkich Jezior Mazurskich. Zauważmy, iż zasięg ten odpowiada obszarowi Galindii przedstawionemu na mapie ziem pruskich Caspara Hennebergera z 1584 r. Grupa olsztyńska należy do najbardziej interesujących i najmniej znanych jednostek kulturowych rozwijających się w pradziejach na ziemiach polskich, która stała się swoistym fenomenem na terenie środkowo-wschodniej Europy. Cechuje ją bogactwo i niezwykła rozległość kontaktów, którą poświadczają bardzo liczne cenne przedmioty importowane, w tym ozdoby wykonane ze złota i srebra. Niektóre z nich, takie jak np. pochodząca z państwa Gepidów sprzączka z głową orła czy zapinki tarczowate zdobione chrześcijańskim przedstawieniem krzyża, wywodzące się z państwa Merowingów w zachodniej Europie, jawią się jako egzotyka w tej części kontynentu. Odkrycia takich zabytków od ponad stu lat stawiają przed badaczami pytanie: jak doszło do tak niezwykłej koncentracji różnorodnych wpływów na obszarze położonym na skraju późnoantycznego świata?

Galindia 2

Brązowa fibula płytkowa z grobu ciałopalnego. Fot. M. Stsiapanava

Początki badań nad grupą olsztyńską sięgają drugiej połowy XIX w., kiedy to w 1879 r. królewiecki badacz, dr Georg Bujack, przebadał odkryte przypadkowo cmentarzysko z VI–VII w. w Leleszkach, pow. szczycieński (dawn. Lehlesken, Kr. Ortelsburg). W jego mniemaniu znaleziska z tego stanowiska wypełniały lukę w pradziejach Mazur, którą stanowił czas pomiędzy okresem rzymskim a wczesnym średniowieczem. Przeważającą większość znanych stanowisk grupy olsztyńskiej przebadali badacze niemieccy do 1944 r. Odkryte zabytki, przechowywane pierwotnie w Prussia-Museum w Królewcu, zostały częściowo ewakuowane w latach 1943–1944 i są obecnie rozproszone po europejskich placówkach muzealnych. Reszta zaginęła, bądź została zniszczona.

Germanie czy Bałtowie?

Źródła archeologiczne wskazują, iż ludność grupy olsztyńskiej utrzymywała kontakty ze Słowianami, koczowniczymi Awarami w rejonie Kotliny Karpackiej, wschodnimi Bałtami a nawet ludami fińskimi. Najsilniej manifestują się jednak powiązania z plemionami germańskimi. Przez pryzmat tych materiałów wielu naukowców widziało na Pojezierzu Mazurskim osadnictwo germańskie. Mówiono wręcz o kulturze mazursko-germańskiej (masurgermanische Kultur). Hipotez było bardzo wiele, zależnie od punktu widzenia danego badacza. Na Mazurach lokowano między innymi: Gotów, Gepidów, Herulów, Longobardów czy Sasów. Teorie te podsumował niemiecki badacz Carl Engel, twierdząc, iż na podstawie tak różnorodnych zabytków nie można mówić o osadnictwie konkretnego ludu germańskiego. Ponadto większość z nich była wtedy już schrystianizowana i chowała swoich zmarłych w obrządku szkieletowym, podczas gdy na Mazurach panował wówczas wyłącznie obrządek ciałopalny. Przeciwko germańskości grupy olsztyńskiej zdecydowanie opowiadali się najwięksi polscy archeolodzy: Jerzy Antoniewicz, Józef Kostrzewski czy Konrad Jażdżewski, wskazując na miejscowe, bałtyjskie, tradycje sepulkralne oraz lokalne formy ceramiki. Pojawiła się również koncepcja, mówiąca, iż bałtyjscy przodkowie Galindów, łączeni ze wspomnianą wyżej kulturą bogaczewską, w drugiej połowie IV w. odeszli wraz z sąsiednimi Gotami lub Gepidami na południe, a następnie ich potomkowie powrócili na Mazury na początku VI w., przynosząc ze sobą elementy germańskiego wyposażenia.

Galindia 3

Badania w Burdągu w 2013 r. Grób ciałopalny podczas eksploracji z widocznymi zabytkami in situ. Fot. M. Stsiapanava

Problem etnogenezy grupy olsztyńskiej poruszany był często przy analizie materiału zabytkowego o wyraźnym zabarwieniu germańskim i niekiedy mógł być rozpatrywany przez pryzmat założeń pozanaukowych. Spór o germańskość czy też niegermańskość osadnictwa na Mazurach u schyłku okresu wędrówek ludów między badaczami polskimi a niemieckimi mógł być uwarunkowany tendencjami natury politycznej. Pamiętajmy, iż dyskusja ta rozwijała się w latach międzywojennych i krótko po drugiej wojnie światowej. Polscy archeolodzy sprzeciwiali się niemieckim dążeniom do udowodnienia, na podstawie materiału archeologicznego, obecności przedhistorycznego osadnictwa germańskiego na Mazurach. Obecnie akceptuje się zachodniobałtyjskie pochodzenie ludności grupy olsztyńskiej i przyjmuje założenie, iż wykształciła się ona na podłożu wcześniejszej kultury bogaczewskiej.

Kupcy, rabusie, handlarze niewolnikami…

Bogactwo i różnorodność materiałów grupy olsztyńskiej od ponad stu lat frapuje europejskich archeologów. Najpopularniejsze w literaturze koncepcje pochodzenia tego bogactwa dotyczyły handlu bursztynem, który chociaż w okresie wędrówek ludów nie był tak popularny jak w okresie wpływów rzymskich, to jednak był ceniony. Wskazują na to znaleziska paciorków bursztynowych na cmentarzyskach merowińskiego kręgu kulturowego czy na terenie kaganatu awarskiego. Choć, w związku z burzliwą sytuacją polityczną w środkowej i południowej Europie w okresie wędrówek ludów i w najstarszej fazie wczesnego średniowiecza, pojawiły się perturbacje w funkcjonowaniu szlaku bursztynowego, biegnącego od Morza Bałtyckiego nad Adriatyk, to nie należy kwestionować roli obszarów południowo-wschodniego pobrzeża Bałtyku jako nadal czynnej w tym okresie strefy pozyskiwania i eksportu bursztynu. Ponadto bursztyn mógł być pozyskiwany ze źródeł kopalnych na Mazurach. Obecność handlu bursztynem w pewnym stopniu może potwierdzać list ostrogockiego króla Teodoryka Wielkiego do bałtyjskich Estiów, zredagowany najprawdopodobniej w latach 514–517, w którym władca ten dziękuje za przekazany mu bursztyn.

Poza eksportem bursztynu źródłem bogactwa grupy olsztyńskiej mógł być handel zbożem, pochodzącym z nadwyżki produkcyjnej, uzyskanej w wyniku stosowania zaawansowanej gospodarki rolnej. Inną przyczynę wskazywał Jerzy Antoniewicz, który stawiał hipotezę o funkcjonowaniu na Mazurach w późnym okresie wędrówek ludów wspólnoty terytorialnej, trudniącej się wyprawami rabunkowymi na sąsiednie obszary, przez które miałyby przechodzić fale migracji różnoetnicznych grup plemiennych. Kolejnym źródłem dochodu miałaby być także kontrola ruchu towarowego między słowiańskim a pruskim terytorium plemiennym. Niemiecki badacz Volker Hilberg wysunął hipotezę, według której niektóre importowane, bogato zdobione przedmioty mogły pojawić się na Mazurach w wyniku interregionalnych kontaktów miejscowych elit. Można zasugerować także inną hipotezę. Ludność grupy olsztyńskiej mogła brać udział w eksporcie futer i skór na teren germańskich państw funkcjonujących w obszarze śródziemnomorskim. Zjawisko używania oraz importu futer i skór z terenów Barbaricum na tereny Europy Południowej w okresie wędrówek ludów poświadczają bowiem liczne źródła pisane. Przy czym proceder ten dotyczył zarówno wojowników, jak i władców, na co wskazują przekazy Sydoniusa Apollinarisa z około 462 r., dotyczące dworu wizygockiego króla Teodoryka II, czy Pawła Diakona, opisujące króla Longobardów Ariperta II. Niedawno rosyjski badacz Konstantin Skvorcov wysunął interesującą hipotezę, wskazującą, iż ludność grupy olsztyńskiej zawdzięczała swoje bogactwo handlowi niewolnikami, którzy chwytani byli na sąsiednich obszarach, a następnie sprzedawani Awarom. Niestety, wciąż nie wiemy, która hipoteza odpowiada rzeczywistości. Pytanie o źródła bogactwa grupy olsztyńskiej wciąż należy traktować jako otwarte.

Galindia 4

Badania w Burdągu w 2013 r. Grób popielnicowy przygotowywany do zadokumentowania przez studentkę Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego w Mińsku. Fot. M. Rudnicki

Równie tajemniczy, jak pojawienie się grupy olsztyńskiej, jest jej zanik. Najpóźniejsze źródła archeologiczne można datować na drugą połowę VII w. Późniejsze materiały pojawiają się dopiero w XI–XII w. i łączy się je z wczesnośredniowiecznym osadnictwem pruskim. Co stało się u schyłku VII wieku? Czy ludność Mazur ucierpiała wskutek wrogiego najazdu i została poddana eksterminacji? O takim wydarzeniu z wczesnego średniowiecza wspomina przekaz Piotra z Dusburga. Wydaje się, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z tak dramatycznym zjawiskiem. Najprawdopodobniej w tym czasie nastąpiła zmiana obrządku pogrzebowego na taki, który nie jest uchwytny metodami archeologicznymi, a do tego dochodzi brak pewnie datowanych zabytków. Należy podkreślić, iż podobną sytuację spotykamy na pozostałych obszarach zachodniobałtyjskich, gdzie również materiały datowane później niż na schyłek VII w. należą do wyjątków. Zapewne osadnictwo uległo pewnemu rozrzedzeniu w związku ze stopniowym zasiedlaniem terenów położonych na zachód i południe. Proces ten rozpoczął się już w drugiej połowie V w. i był najwcześniejszym przejawem kształtowania się wczesnośredniowiecznego osadnictwa pruskiego, które najprawdopodobniej w X w. objęło już obszary położone na wschód od dolnej Wisły.

Polsko-białoruskie badania w Burdągu

Cmentarzysko w Burdągu, pow. szczycieński, woj. warmińsko-mazurskie (dawn. Burdungen, Kr. Neidenburg), odkryte zostało przypadkowo w ostatniej ćwierci XIX w. W 1881 r. nieznana z imienia pani Schillke z Burdąga przekazała do Prussia-Museum w Królewcu kilka zabytków odkrytych na jej polu. W 1882 r. cmentarzysko zostało przebadane przez niemieckiego badacza Georga Bujacka, ówczesnego przewodniczącego Altertumsgesellschaft Prussia z Królewca. W wyniku badań odkryto 69 grobów ciałopalnych, zarówno jamowych, jak i popielnicowych, datowanych na późny okres wędrówek ludów. Wyniki badań ukazały się w czasopiśmie „Sitzungsberichte der Altertumsgesselschaft Prussia” z 1884 roku. Wśród zabytków znalazły się między innymi brązowa zapinka płytkowa, brązowa zawieszka nerkowata, grzebień z poroża oraz sprzączki brązowe. Znaleziska trafiły do Prussia-Museum w Królewcu. W czasie drugiej wojny światowej podzieliły los innych zabytków przechowywanych w tej placówce – zaginęły lub uległy zniszczeniu. Nieliczne informacje na temat cmentarzyska znajdują się w źródłach archiwalnych oraz pojedynczych publikacjach.

Cmentarzysko położone jest na północ od miejscowości Burdąg, przy granicy z terenem wsi Waplewo, około 250 m na wschód od Jeziora Małszewskiego, przy drodze Jedwabno – Pasym. Droga przecina stanowisko. Zostało ono skartowane na archeologicznej mapie Prus Wschodnich z 1908 r., autorstwa Emila Hollacka. Wzmianki o stanowisku pojawiały się również w innych niemieckojęzycznych publikacjach sprzed 1945 r. Obecnie teren stanowiska stanowi nieużytek i administrowany jest przez Lasy Państwowe (Nadleśnictwo Jedwabno, Leśnictwo Rutki).

Galindia 5

Srebrna pozłacana fibula płytkowa. Fot. M. Rudnicki

Po drugiej wojnie światowej dokładna lokalizacja stanowiska pozostawała nieznana. W 2011 roku cmentarzysko zostało ponownie odkryte w czasie badań powierzchniowych przez ekspedycję Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, która zarejestrowała na powierzchni gruntu pojedyncze fragmenty ceramiki oraz przepalone kości ludzkie. Wyniki tych odkryć dały podstawę do przeprowadzenia wykopaliskowych badań sondażowych. Badania miały na celu potwierdzenie lokalizacji cmentarzyska badanego w 1882 r. oraz potwierdzenie jego chronologii i przynależności kulturowej.

W roku 2012 Instytut Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadził sondażowe badania wykopaliskowe na cmentarzysku. W 2013 r. kontynuował je Instytut Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego. Prace prowadzono pod kierownictwem autora. W obu sezonach badania prowadzono we współpracy z Katedrą Archeologii i Specjalnych Dyscyplin Historycznych Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego w Mińsku. Wykopaliska w 2013 r. stanowiły element realizacji projektu „Kształtowanie się pogranicza i relacji zachodniobałtyjsko-słowiańskich u progu wczesnego średniowiecza”, finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki.

Łącznie na cmentarzysku w Burdągu odkryto i zadokumentowano 72 groby ciałopalne: 57 popielnicowych i 15 jamowych. Popielnice znajdowały się w warstwie piasku. Jamy, w których je złożono nie posiadały wyraźnego zarysu. Groby bezpopielnicowe posiadały czarne wypełnisko, ze względu na obecność w nim pozostałości spalenizny ze stosu pogrzebowego. Niemal wszystkie groby znajdowały się około 15–40 cm pod powierzchnią gruntu. Z tego względu wiele z nich zostało uszkodzonych przez rolnicze użytkowanie terenu. W kilku przypadkach popielnice zostały zniszczone prawie całkowicie – zachowały się tylko dolne części naczyń. Z tego powodu zarejestrowano dużą liczbę zabytków i przepalonych kości ludzkich w kontekście luźnym. Część stanowiska zniszczona została również przez pas okopów z czasów drugiej wojny światowej. Pomijając zniszczenia spowodowane przez orkę, popielnice były zachowane w różnym stopniu. Niektóre naczynia były w bardzo dobrym stanie – posiadały nieliczne spękania, inne w bardzo złym – ceramika była rozdrobniona i rozwarstwiona, czasem naruszona przez lokalną faunę. Urny zostały wydobyte w całości, zabezpieczone i przeznaczone do dalszych badań w warunkach laboratoryjnych.

Galindia 6

Wybrane zabytki z cmentarzyska w Burdągu, pochodzące z badań powierzchniowych i wykopalisk w 2012 r. Fot. A. Dudek

Ponadto odkryto dwa niewielkie naczynia nie zawierające szczątków ludzkich, których nie można było wiązać z żadnym z grobów. Być może należy je łączyć z obrzędami sepulkralnymi. Natrafiono także na depozyt ozdób z brązu, w skład którego wchodziły bransolety, zawieszki i fibule tarczowate, interpretowany jako dar dla zmarłego lub bóstwa. Wśród zabytków odkrytych na cmentarzysku znajdowały się ozdoby i elementy stroju, takie jak: fibule płytkowe i tarczowate, bransolety, paciorki szklane, zawieszki, elementy pasów czy ostrogi. Niektóre z nich wywodziły się z terenów Europy Północnej i Zachodniej. Większość wykonana została z brązu, ale nierzadko pojawiały się przedmioty srebrne i pozłacane, takie jak zawieszki czy fibule pochodzące najprawdopodobniej z terenu państwa Merowingów. Bogate wyposażenie świadczy, iż w niektórych grobach pochowano zapewne członków miejscowej arystokracji.

Badania potwierdziły w pełni wiadomości pochodzące ze źródeł niemieckich sprzed 1945 roku, odnoszące się do lokalizacji, chronologii i przynależności kulturowej stanowiska. Wykopaliska dostarczyły bardzo dużo informacji nie tylko o kulturze materialnej, ale również pozwoliły uzupełnić dane dotyczące obrządku pogrzebowego, o którym wciąż wiemy stosunkowo niewiele. Przewidywana jest kontynuacja badań, dzięki wsparciu Narodowego Centrum Nauki. Kolejne sezony wykopaliskowe pozwolą rzucić światło na wiele problemów, z którymi borykają się badacze ludów bałtyjskich, a także uchylić rąbka tajemnicy dziejów Galindów i ich kultury.

W drugim numerze Archeo UW możecie jeszcze przeczytać:

Tomasz Nowakiewicz
Wokół Piecek i Mrągowa: srebro Cesarstwa, złoto barbarzyńców i 1000 lat dziejów plemiennej Galindii

Dominik Chudzik
Halicka cerkiew świętego Pantelejmona. Niezwykły zabytek architektury sakralnej Rusi Kijowskiej

Archeo UW

Bartosz Kontny, Zuzanna Jędrzejczak, Marta Kuśnierek, Maciej Mirakowski
Nowe spojrzenie na starą dłubankę. O historii i przyszłości odkrycia z Jeziora Łańskiego

Arkadiusz Sołtysiak
Tajemnice solnych mumii z Iranu

Katarzyna Żebrowska
Granice egejskiego świata: Mykeńczycy w Italii

Roksana Chowaniec
Palazzolo Acreide, sycylijskie miasteczko w cieniu antycznych ruin

Joanna Ciesielska
Shang w Shuang An, czyli polscy archeolodzy w Państwie Środka

Agata Ulanowska
Arachnofilia. Czyli egejskie techniki tkackie i archeologia eksperymentalna w Instytucie Archeologii UW

Katarzyna Bonio, Emilia Mińko
Przerwany sznur, stępione dłuta, czyli o trudnej sztuce tokarskiej oczami studentów

Monika Radzikowska
Jak zostać władcą świata – teoria i praktyka. Autostopem przez Ukrainę, Rosję, Gruzję, Turcję, Bułgarię, Rumunię, Węgry i Słowację

Elektroniczna wersja „Archeo UW” jest dostępna na stronie internetowej czasopisma. Wydanie papierowe będzie można uzyskać w siedzibie Instytutu Archeologii przy Krakowskim Przedmieściu 26/28 w Warszawie (druk rozpocznie się za miesiąc).

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 15, średnia ocen: 5,93 na 6)
Loading...