Jak koczownicy z Ałtaju czaszki operowali

Kolejne dowody na wielkie umiejętności chirurgów sprzed wielu wieków przyniosły badania trzech czaszek znalezionych w górach Ałtaj w południowej Syberii.

Czaszka po trepanacji z około 3500 roku p.n.e. Pacjentka przeżyła operację. Muzeum Historii Naturalnej w Lozannie. Zdjęcie na licencji Attribution-ShareAlike 2.5 France. Autor: Rama

Trzy czaszki koczowników sprzed 2500-2300 lat stały się przedmiotem dokładnych badań zespołu rosyjskich antropologów, neurochirurgów i archeologów, ponieważ nosiły ślady trepanacji, czyli zabiegu chirurgicznego polegającego na wykonaniu w czaszce otworu.

Badane czaszki należały do dwóch mężczyzn i kobiety. Jeden z mężczyzn był operowany z powodu obrażeń głowy, które zdaniem specjalistów spowodowały powstanie zakrzepu mogącego wywoływać bóle głowy, nudności, a nawet problemy z poruszaniem się. Usunięcie krwiaka zakończyło się powodzeniem i pacjent żył jeszcze wiele lat, o czym świadczą ślady gojenia na brzegach otworu. W przypadku drugiego mężczyzny zabieg miał prawdopodobnie na celu usunięcie wrodzonej deformacji czaszki.

Uczestniczący w badaniach neurochirurg z Nowosybirska Aleksiej Kriwoszapkin wysoko ocenił pracę prehistorycznych chirurgów z Ałtaju. Byli oni bardzo dokładni i mieli dużą wprawę, o czym świadczy chociażby brak przypadkowych odłamań kości czaszki. W dodatku wykonali otwory w miejscach, które minimalizowały uszkodzenia.

W ocenie uczonych otwory powstawały poprzez wyskrobywanie kości. Nie jest za to pewne, czym wykonywano zabiegi. W ałtajskich grobowcach nigdy nie znaleziono narzędzi chirurgicznych. Ślady na trzech czaszkach wskazują, że do całej operacji używano tylko jednego narzędzia i mógł to być po prostu metalowy nóż. Wykonana replika z mosiądzu pozwoliła eksperymentalnie odtworzyć prehistoryczny zabieg na współczesnej czaszce. Zajął on prof. Kriwoszapkinowi 28 minut, a wykonany otwór był bliźniaczo podobny do tych sprzed ponad 2000 lat. Badacze podejrzewają, że pacjenci byli znieczulani za pomocą znanych koczownikom z Ałtaju konopi indyjskich.

Dla wielu osób może być zaskoczeniem to, że koczownicy sprzed ponad dwóch tysięcy lat potrafili przeprowadzać z powodzeniem takie operacje. Jednak już nawet w tamtych czasach trepanacja była zabiegiem wykonywanym od bardzo dawna.

Najstarsze dowody takich operacji pochodzą z Afryki Północnej. W Taforalt w Maroku odkryto trzy czaszki po trepanacji mające około 14-13 tys. lat. Z Afalou-bou-Rhumel w Algierii pochodzą dwie takie czaszki mające około 10,5-8,5 tys. lat, a we Francji odkryto dowody trepanacji przeprowadzonej ponad 8 tys. lat temu. I nie były to bynajmniej partackie operacje. Z dotychczasowych znalezisk wynika, że zabiegi przeżywała większość pacjentów (dane dla różnych próbek wahają się od 50 do 90 proc.).

Uczeni uważają, że wiele dawnych trepanacji miało na celu zaleczenie uszkodzenia powstałego w wyniku upadku albo ciosu zadanego pałką, kamieniem czy pociskiem z procy. Podczas takiego zabiegu usuwano gromadzącą się krew, a także zgruchotane kawałki kości, które mogły wbić się w mózg i doprowadzić do śmierci. Na taki cel wielu trepanacji wskazuje choćby to, że w większość znanych przypadków otwór znajduje się po lewej stronie czaszki, czyli tam, gdzie zazwyczaj trafia w walce wręcz praworęczny napastnik.

Trepanacje pokazują, że nawet tysiące lat temu w ludzkich wspólnotach były osoby dobrze rozumiejące nasze ciało i potrafiące przeprowadzać zabiegi, których nie podjęłaby się większość z nas. Ze względu na bardzo wyraźne ślady pozostające na kościach trepanacja stała się swego rodzaju symbolem medycznych osiągnięć prehistorycznych społeczności. Można podejrzewać, że ich członkowie przeprowadzali jeszcze inne operacje, ale w tym wypadku trudno o dowody, bo wiele interwencji dawnych chirurgów najpewniej nie zostawiało żadnych śladów na kościach.

O badaniach napisał The Siberian Times (dużo zdjęć).

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 15, średnia ocen: 5,67 na 6)
Loading...