Prof. Niwiński zapewnia, że jest blisko nietkniętego grobowca władcy Egiptu

Sukces, o którym marzyliśmy przez wiele lat, jest bliski i oddziela nas od niego tylko określona ilość kamieni – napisał w Gazecie Wyborczej prof. Andrzej Niwiński z Uniwersytetu Warszawskiego, który od kilkunastu lat szuka w Egipcie grobowca faraona Herhora.

Deir el Bahari

Świątynia Hatszepsut w Deir el-Bahari i wznosząca się nad nią ściana skalna, w której ma się znajdować grobowiec Herhora. Fot. Aligatorek, Creative Commons

Egiptolog od 14 kat kieruje Misją Skalną w Deir el-Bahari. Jej celem było badanie śladów ludzkiej działalności na skalnej ścianie górującej nad ruinami trzech świątyń (w tym słynnej świątyni Hatszepsut), gdzie prof. Niwiński spodziewał się nieodkrytego dotąd grobowca. Archeolodzy mieli też za zadanie sprawdzić, czy głazy i osady nagromadzone na ścianie nie zagrażają zabytkowym budowlom poniżej.

„Okazało się, że niebezpieczeństwo jest realne, zwłaszcza w sytuacji gwałtownej ulewy czy trzęsienia ziemi. Zaczęliśmy usuwać te grożące upadkiem głazy, rozbijając je na drobne fragmenty. Przy okazji po usunięciu każdego kolejnego kamienia penetrowaliśmy podłoże, na którym on spoczywał, naiwnie sądząc, że właśnie pod nim może się znajdować grobowiec (nie wiedzieliśmy jeszcze, że mamy do czynienia z wyjątkowym dziełem staroegipskich inżynierów, którzy zabezpieczyli wejście tysiącami ton kamieni)” – pisze profesor Niwiński na łamach Gazety Wyborczej.

Zdaniem profesora zamaskowanie grobowca było gigantycznym przedsięwzięciem inżynieryjnym, w którym uczestniczyły tysiące robotników. Herhor miał się zdecydować na takie przedsięwzięcie ze względu na wydarzenia z 1080 r. p.n.e., gdy zbuntowani kuszyccy najemnicy powyciągali mumie faraonów z łatwo dostępnych grobowców i zbezcześcili.

Egipcjanie wycięli na stromym zboczu, poniżej wejścia do grobowca, platformę, którą przykryli rodzajem kamiennej posadzki, na której usypali kilkumetrową warstwę drobnego gruzu i pyłu wapiennego. Następnie zrzucili na to miejsce kilka wielkich głazów i uzupełnili je masą drobnych kamieni i gruzem, dbając o to, by całość robiła wrażenie jednej wielkiej skały.

„Starożytni inżynierowie okazali się mistrzami kamuflażu, stosując obficie sproszkowany wapień z dodatkiem spoiwa i wody, co można śmiało nazwać wynalazkiem sztucznej skały, bardzo trudnej do odróżnienia od naturalnej” – pisze prof. Niwiński. Wykrycie tej „sztucznej skały” zajęło polskim badaczom kilka lat. Jest ona bowiem tak dobrze wykonana, że przez długi czas naukowcy brali ją za naturalną skałę.

Hipoteza zakładająca, że około 100 m ponad świątynia Hatszepsut jest nieznany dotąd grobowiec egipskiego króla od dawna była przyjmowana bardzo sceptycznie przez część polskich egiptologów. Jednak prof. Niwiński powtarzał podczas swoich wykładów, a także w rozmowach z piszącym, że każdy sezon badań zwiększał jego przekonanie, iż grobowiec rzeczywiście tam jest.

Misja Skalna odkryła bowiem na półce skalnej ponad świątynią Hatszepsut wiele śladów działalności starożytnych Egipcjan. Należą do nich chociażby liczne ryte na skałach napisy pozostawione m.in. przez żyjącego za panowania Herhora królewskiego pisarza nekropoli Butehamona, który mógł kierować operacją zamaskowania grobowca, a następnie strzec jego bezpieczeństwa. Archeolodzy natrafili również na ślady systemu odprowadzającego wodę, który w ocenie prof. Niwińskiego mógł mieć na celu zabezpieczenie grobowca przed zalaniem, a także na resztki budowli identyfikowanych jako stanowiska starożytnych strażników.

Szczególnie mocno wyobraźnię badaczy rozpaliły pozostałości wkopów rabunkowych. Dawni rabusie zabytków rzadko bowiem kopali na oślep i najpewniej wiedzieli, że gdzieś w tym miejscu jest cenny grobowiec. Być może właśnie z nieodkrytego jeszcze grobowca pochodził piękny sztylet, którego rękojeść Misja Skalna znalazła w 2000 r. Jego odkrycie nie oznacza jednak, że rabusie odnieśli sukces. Zdaniem prof. Niwińskiego grobowiec wykuto dla faraona Amenhotepa I. Został on obrabowany podczas wspomnianej rebelii najemników. Herhor miał uznać grobowiec za doskonałe miejsce na złożenie swojej mumii, ale pomny wydarzeń z czasów rebelii nakazał zakryć wejście tonami kamieni i zamaskować.

Obecnie powierzchnia półki skalnej jest zasypana ogromną ilością gruzu pochodzącego także z rozbitych przez Misję Skalną wielkich głazów zagrażających świątyniom u podnóża skały. Polacy przygotowali specjalne urządzenie pozwalające bezpiecznie zrzucać materiał skalny na dół.

„Urządzenie funkcjonuje wyśmienicie i oryginalna powierzchnia półki powoli wyłania się spod kamiennych hałd. Tylko miejsce, gdzie oczekujemy odkrycia, jest położone stosunkowo nisko i trzeba najpierw usunąć wszystkie składowiska usytuowane wyżej, by do niego dotrzeć. Oddzielają nas od tego momentu zapewne dwa, może trzy miesiące prac: od miejsca, w którym zatrzymaliśmy się, kończąc ostatni sezon, dzieli nas nie więcej niż 30 metrów. Sukces, o którym marzyliśmy przez wiele lat, jest bliski i oddziela nas od niego tylko określona ilość kamieni. Na uruchomienie prac najbliższego sezonu potrzebujemy ok. 60 tys. zł, na oba sezony – dwa razy tyle. Pragnę zatem zwrócić się do wszystkich, którzy chcieliby uczestniczyć w czymś wyjątkowym, z gorącym apelem: wesprzyjcie nasze dzieło – wszyscy możemy zostać odkrywcami!” – pisze profesor Niwiński w Gazecie Wyborczej.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 28, średnia ocen: 5,71 na 6)
Loading...