Terakotowa armia powstała dzięki Grekom?

Tysiące figur wojowników, które strzegą grobowca władcy Chin Shi Huangdi, powstały dzięki kulturowemu oddziaływaniu greckiej sztuki – uważa brytyjski orientalista Lukas Nickel.

Największa odkryta komora z terakotowymi żołnierzami. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: chensiyuan

To było jedno z najbardziej fascynujących odkryć archeologicznych wszech czasów. W 1974 r. chińscy chłopi przypadkiem natrafili na podziemną komorę, w której znajdowały się posągi żołnierzy. Figury miały wielkość prawdziwych ludzi, a ich stroje i twarze były wykonane z wielką precyzją. Trwające wiele lat wykopaliska pozwoliły jak na razie odsłonić około 8000 rzeźb.

Ta wielka armia strzegła grobowca Shi Huangdi, czyli Pierwszego Cesarza. W drugiej połowie III w. p.n.e. zjednoczył on całe Chiny gromiąc wiele państw, na które był wówczas podzielony Kraj Środka.

Armia terakotowych rzeźb od lat fascynuje badaczy i zwykłych ludzi. Jest też jednym z najbardziej znanych osiągnięć chińskiej sztuki. Jest jednak bardzo możliwe, że armii tej nie byłoby bez ciężkiej pracy i talentu całych pokoleń greckich rzeźbiarzy oraz podbojów Aleksandra Macedońskiego.

„Jest całkiem możliwe i w zasadzie prawdopodobne, że rzeźby Pierwszego Cesarza są rezultatem wczesnego kontaktu między Grecją a Chinami” – napisał Lukas Nickel w artykule opublikowanym na łamach „Bulletin of the School of Oriental and African Studies”.

Najmocniejszym argumentem badacza są przetłumaczone niedawno stare chińskie teksty, które dość mocno sugerują inspirację sztuką z Zachodu. Kluczowe znaczenie ma fantastyczna opowieść o 12 gigantycznych posągach ubranych w zagraniczne szaty, które pojawiły się w Lintao. Termin ten oznaczał jednocześnie zachodnie ziemie Chin, ale też wszelkie tereny na dalekim Zachodzie. Wedle starożytnego tekstu, który pochodzi sprzed około 1400 lat, ale opiera się na starszym źródle, Pierwszy Cesarz postanowił je skopiować naprzeciwko swojego pałacu. Wykonane ponoć z przetopionej brązowej broni figury nie przetrwały jednak do naszych czasów.

Wedle innego źródła, które ma około 2000 lat, Pierwszy Cesarz beztrosko podążając za obcymi wzorcami złamał boskie tabu i spotkała go za to katastrofa. Tekst ten powstał już po obaleniu założonej przez tego władcę dynastii Qin, do czego doszło wkrótce po jego śmierci.

Nickel uważa, że rzeźby z zachodu zainspirowały władcę również do stworzenia wielkiej terakotowej armii. Figur wielkości człowieka nie tworzono bowiem w Chinach we wcześniejszych okresach. Pojawiły się one nagle i to w dodatku w ogromnej ilości. To mocno sugeruje jakąś zewnętrzną inspirację. Brak jakichkolwiek wzmianek badacz tłumaczy tym, że wiedza o ukrytych pod ziemią posągach szybko zanikła, w odróżnieniu od stojących przed pałacem, doskonale widocznych, gigantów z brązu.

Z grecką sztuką Chińczycy mogli zetknąć się w Środkowej Azji, gdzie dotarła ona na skutek podbojów Aleksandra Macedońskiego w drugiej połowie IV w. p.n.e. Założył on w tym rejonie wiele kolonii, gdzie osiedlił Greków i Macedończyków. Przez kilka kolejnych wieków istniały tam hellenistyczne państwa kultywujące greckie tradycje artystyczne. Osiągnięcia greckich artystów oddziaływały też m.in. na sztukę buddyjską. Widać je choćby w posągach Buddy.

Nickel dostrzega też w niektórych terakotowych posągach bardziej bezpośrednie greckie wpływy. Chodzi o kilkadziesiąt figur akrobatów i tancerzy, które również odkryto pod ziemią. Jego zdaniem twórca (bądź twórcy) tych dzieł starał się oddać strukturę kości, mięśni i ścięgien będących w ruchu skromnie ubranych postaci. Ukazywanie ludzkiego ciała w ten sposób było wówczas charakterystyczne jedynie dla sztuki greckiej, która osiągnęła taki poziom dzięki wysiłkom wielu pokoleń artystów. Zdaniem Nickela nie jest możliwe, by rzeźbiarz mógł się tego nauczyć samodzielnie bez żadnej praktyki.

Jest jeszcze jeden, dość spekulatywny, argument za obcymi inspiracjami. Rzeźby naturalnej wielkości znikają z chińskiej sztuki wraz z objęciem władzy przez kolejną dynastię. Niewykluczone, że odrzucono je właśnie ze względu na obce wpływy, które kojarzyły się ze znienawidzonym cesarzem. Zdaniem badacza tego typu rzeźby wyglądały dla Chińczyków dość obco.

O hipotezie Nickela napisał serwis LiveScience.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 14, średnia ocen: 5,36 na 6)
Loading...