Bogaty pochówek w Wielkopolskim kurhanie

Grób zawierający luksusowe przedmioty z różnych rejonów Europy, odkryli archeolodzy w czasie badań weryfikacyjno-rozpoznawczych w Grudnej w woj. wielkopolskim – poinformował PAP Igor Kołoszuk z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, kierownik badań.

Kasserolla z Grudnej

Rzadkie naczynie typu Kasserolla importowane z terenu obecnych Włoch. Fot. I. Kołoszuk

Wykopaliska przeprowadzono na zlecenie Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu. Stanowisko zostało odkryte jesienią 2011 roku. Już wstępne badania rozpoznawcze w roku 2012 – najpierw powierzchniowe, potem geofizyczne oraz szczegółowo wykonane plany warstwicowe, wykazały, że istotnie w lesie mieści się co najmniej 10 kurhanów o różnych wymiarach i w różnym stopniu zachowania.

Na jednym z takich nasypów postanowiono przeprowadzić prace wykopaliskowe. Mierzy obecnie prawie 15 metrów średnicy i 1,5 m wysokości. – Oczywiście niegdyś kurhany były wyższe i bardziej okazałe. Przed wojną znajdowało się tutaj jednak pole uprawne. Między innymi w wyniku aktywności rolniczej konstrukcje te mocno ucierpiały – wyjaśnia Igor Kołoszuk.

Archeolodzy z Poznania natknęli się na pozostałości pochówku sprzed prawie 2 tysięcy lat. – Co ciekawe, grób wcale nie był usytuowany centralnie względem nasypu. Znajdował się wręcz na jego skraju – mówi Igor Kołoszuk. – Równie ciekawe jest to, co znaleźliśmy w środku… lub raczej to, czego tam nie znaleźliśmy. Kamienna obstawa grobu nosiła wyraźne ślady rozbiórki, a w środku nie znaleźliśmy ani jednego fragmentu kości. Można by pomyśleć, że grób został wyrabowany, jednak osoby, które prawdopodobnie zabrały z niego zwłoki pozostawiły nietknięte wyposażenie grobowe.

Jama grobowa była podzielona na trzy części i zlokalizowana niemal idealnie na osi północ-południe. W części południowej odkryto szczątki drewnianej skrzyneczki z brązowymi okuciami. W części centralnej, w której prawdopodobnie spoczywały zwłoki, znajdował się jedynie okazały szklany paciorek i fragmenty szpili kościanej.

Najbogatsze znaleziska pochodzą z części północnej grobu. Tam prawdopodobnie również złożono drewnianą skrzynkę – świadczą o tym pozostałości po żelaznych zaginanych gwoździach.

– Najbardziej okazałym zabytkiem, który tam spoczywał, jest bez wątpienia naczynie wykonane z brązu typu Kasserolla. Ma ono formę rondelka średniej wielkości. Naczynie zachowało się w bardzo dobrym stanie. Na jego rączce wyraźnie widać odbity stempel wykonawcy P.CIPI.POLIBI i jest to skrót od PUBLISZ CIPIUSZ POLYBIUSZ – wyjaśnia Kołoszuk. Stempel wykonał wytwórca naczynia – Polibiusz w swoim warsztacie, który mieścił się w Capui koło Neapolu. Największa aktywność tego rzemieślnika przypada na drugą połowę I wieku n.e.

– Takie rondelki były dość popularne w czasach Cesarstwa Rzymskiego. Z kolumny Trajana znamy wizerunki legionistów maszerujących na Daków. Niektórzy z nich mają przytroczone do swoich tobołków właśnie podobne rondle. O ile naczynia tego typu są dość liczne, to naczynia ze stemplami wykonawców stanowią już znacznie rzadsze odkrycie – tłumaczy Igor Kołoszuk. – Nasza Kasserolla jest prawdopodobnie drugim znaleziskiem tego typu w Polsce. Kilkanaście podobnych naczyń pochodzi z innych części Europy Zachodniej i Północnej. Zwłaszcza z terenów Danii i Gotlandii.

W bezpośredniej bliskości naczynia odkryto także fragment kościanego grzebienia oraz przęślik, który był jedynym glinianym zabytkiem odkrytym na stanowisku – nie znaleziono tak popularnej na stanowiskach archeologicznych ceramiki.

Badania geofizyczne wykonane magnetometrem przez Wiesława Małkowskiego z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego wykazały, że pod kurhanami zalega warstwa spalenizny, co daje kolejny wgląd w rytuały religijne sprzed niemal dwóch tysięcy lat.

Stanowisko w Grudnej z pewnością wielokrotnie padało łupem rabusiów. Niemal wszystkie nasypy noszą ślady licznych wkopów rabunkowych. Niektóre z nich, zdaniem archeologów, są świeże. Teren stanowiska został przez archeologów kilkukrotnie zbadany przy użyciu detektora metali. Nie dawał żadnych sygnałów.

– Prawdopodobnie rabusie widząc pagórek kopią w nim na ślepo mając nadzieję, że coś jednak znajdą. Efekt jest taki, że jedynie niszczą to, co jeszcze nie zostało zniszczone. Problem ten istniał zapewne już w starożytności i być może dlatego pochówek pod naszym kurhanem nie był umieszczony centralnie. W dodatku miał prawie 2 m głębokości – mówi Kołoszuk.

Pracownicy nadleśnictwa Lipka patrolują pobliski teren, aby nie dopuszczać do niszczenia stanowiska. Z ich strony, jak podkreślają archeolodzy, mogli zawsze liczyć na wielkie wsparcie, również w czasie badań wykopaliskowych.

Wielkopolski Urząd Ochrony Zabytków w Poznaniu podjął decyzję o wpisaniu cmentarzyska w Grudnej do rejestru zabytków. Wstępne sprawozdanie z badań w Grudnej ukaże się w najbliższym wydaniu „Wielkopolskich Sprawozdań Archeologicznych”.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce. Więcej zdjęć.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 22, średnia ocen: 5,68 na 6)
Loading...