Tsunami w Szwajcarii

1450 lat temu na Genewę runęły wielkie masy wody niszcząc domy, most, młyn i zabijając wielu ludzi. Znane m.in. z relacji św. Grzegorza z Tours wydarzenie doczekało się właśnie geologicznego potwierdzenia.

Zamek Chilon niedaleko Montreaux nad Jeziorem Genewskim. Z modelu komputerowego wynika, że w tym miejscu fala tsunami z 563 r. była jeszcze niezauważalna. Jednak na horyzoncie tego zdjęcia (czyli koło Lozanny) osiągnęła kilkanaście metrów wysokości. Fot. Eric Hill, Creative Commons

Niszczycielski fenomen tsunami kojarzony jest przede wszystkim z Azją. Jego nazwa pochodzi z języka japońskiego i w tłumaczeniu brzmi bardzo niewinnie – fala portowa.

Tsunami powstaje najczęściej na skutek trzęsienia ziemi pod dnem morza bądź oceanu, osunięcia się części dna, czy erupcji wulkanu. Początkowo jest to niska, trudna do zauważenia fala, która porusza się z prędkością pasażerskiego odrzutowca. W pobliżu lądu fala kumuluje się i potrafi osiągać nawet kilkadziesiąt metrów wysokości.

Skutki uderzenia takiej masy wody w ląd są zazwyczaj straszliwe. W ostatnich latach wszyscy mogli zobaczyć je na własne oczy. W 2004 r. tsunami na Oceanie Indyjskim spustoszyło wybrzeża Tajlandii, Indonezji, Cejlonu i kilku innych państw, a w ubiegłym roku potężna fala zdemolowała znaczną część Japonii.

Jednak związek tsunami z Azją jest jedynie pozorny. Takie fale mogą pojawić się wszędzie. W starożytności tsunami nie raz pustoszyło wybrzeża Morza Śródziemnego (np. podczas erupcji Thery 3700 lat temu). O potędze tsunami przekonała się też w 1755 Portugalia, gdy wkrótce po trzęsieniu ziemi ogromna fala spadła na jej wybrzeża (czyt. Jak tsunami zniszczyło Lizbonę) . Ale jak się okazuje, tsunami zagraża nie tylko mieszkańcom nadmorskich krajów. W Nature Geosience ukazał się właśnie artykuł poświęcony tsunami, które w 563 r. spowodowało katastrofę na Jeziorze Genewskim w dzisiejszej Szwajcarii

Wydarzenie to było znane z dwóch historycznych wzmianek (Grzegorza z Tours i Mariusza z Aventicum), ale nie było dotąd żadnych materialnych dowodów na wystąpienie niszczycielskiej fali. Niedawno natrafili na nie przypadkiem geolodzy, którzy opracowywali wysokiej rozdzielczości profile osadów jeziora za pomocą fal sejsmicznych wysyłanych ze statku.

Badania ujawniły istnienie warstwy, która znacznie różniła się od tego, co geolodzy dotąd spotykali w jeziorze. Miała kształt soczewki, średnio pięć metrów wysokości i 50 km kw powierzchni. Geolodzy szybko nabrali podejrzeń, że może ona mieć związek z wydarzeniem z 563 r. Podejrzenia te potwierdziły datowania radiowęglowe próbek pobranych z rdzeni wiertniczych. Wykazały one, że warstwa pochodzi z okresu między 381 a 612 r.

Powody powstania tsunami na Jeziorze Genewskim nie są pewne. Nic nie wskazuje na to, by doszło wówczas do trzęsienia ziemi. Geolodzy stawiają więc na osuwisko skał w miejscu, gdzie rzeka Rodan wpada do jeziora. Taką hipotezę zweryfikowali za pomocą modelu komputerowego. Wynika z niego, że w 15 minut po osunięciu się skał 13-metrowa fala uderzyłaby w Lozannę, a 55 minut później 8-metrowa ściana wody spadłaby na Genewę, która znajduje się na drugim końcu jeziora.

Analizy osadów wykazały, że w ciągu ostatnich 10 tys. lat dochodziło w jeziorze do innych dużych przemieszczeń osadów. Geolodzy będą prowadzili nad nimi dalsze badania.

Szwajcarscy naukowcy podkreślają, że takie tsunami może znów wystąpić na zazwyczaj spokojnym Jeziorze Genewskim, a jego skutki byłyby straszliwe. Obecnie nad akwenem żyje ponad milion ludzi. Co więcej, zdaniem badaczy takie katastrofy mogą zdarzać się również w innych miejscach o podobnej budowie geologicznej.

Katrina Kremer, Guy Simpson & Stéphanie Girardclos, Giant Lake Geneva tsunami in AD 563, Nature Geoscience (2012) doi:10.1038/ngeo1618

Artykuł informacyjny redakcji Nature z mapką przebiegu tsunami stworzoną na podstawie symulacji.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 12, średnia ocen: 5,92 na 6)
Loading...