Doktorantka UŁ bada starożytne kosmetyki

Jaki jest związek współczesnego przemysłu kosmetycznego ze starożytnymi wyrobami z Egiptu? Czy dawne receptury były skuteczne i miały pozytywny wpływ na zdrowie? – to podstawowe pytania, na które odpowiedzi szuka Roksana Burek, doktorantka Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego.

Egipska kosmetyczka z około 1400 r. p.n.e.

Młoda badaczka przygotowuje rozprawę doktorską na temat kosmetyki starożytnego Egiptu w świetle współczesnego przemysłu kosmetycznego pod kierunkiem prof. dr hab. Ilony Skupińskiej-Lovset. Doktorantka chce ukazać kosmetykę egipską nie tylko w kontekście zabiegów upiększających, ale także pod kątem medycznym i określić jej wpływ na zdrowie.

– Dodatkowym punktem mojej pracy będą doświadczenia, dzięki którym mam nadzieję stworzyć reprodukcje wybranych kosmetyków, posługując się zachowanymi starożytnymi receptami – wyjaśnia Roksana Burek.

Badaczkę interesują powiązania dzisiejszego przemysłu kosmetycznego z recepturami znanymi w starożytności. Jej zdaniem część z środków leczniczych wynalezionych w Egipcie używana jest do dziś.

– Kosmetyka egipska miała dużo powiązań z medycyną, gdyż część upiększających zabiegów miała też charakter leczniczy – uważa badaczka. Jak wyjaśnia, służyły do tego różnorodne maści i kremy, używano tłuszczy mineralnych i roślinnych, mleka, miodu i wosku oraz tłuszczy zwierzęcych m.in. wołowego, baraniego, gęsiego, rybiego, tłuszczu hipopotama.

Doktorantka podkreśla, że korzystano z szerokiej gamy składników roślinnych – olejki wytwarzano z oliwek, orzeszków drzewa moringa, safloru – krokosza czy rącznika pospolitego. Co ciekawe, w dzisiejszych aptekach można kupić produkty, które wykonano z tych składników.

– Olejek moringa polecany jest w zmiękczaniu i nawilżaniu skóry i włosów. Jest również stosowany często w masażach. Krokosza używa się w produkcji mydeł. Natomiast olejek rycynowy posiada jeszcze więcej zastosowań, między innymi, tak jak starożytni Egipcjanie, stosujemy go w pielęgnacji skóry i włosów – wylicza.

Innym przykładem kosmetyku stosowanego w dawnym Egipcie i obecnie jest proszek alabastrowy z węglanu sodowego i z tzw. soli północy wymieszanej z miodem. Specyfiki mają ujędrniać mięśnie, ale również znajdują zastosowanie w maseczkach oczyszczających i redukujących niedoskonałości, a także w zabiegach ujędrniających okolice dekoltu.

– W składzie dzisiejszych kremów również występuje miód i mleko, mające odmładzać i odżywiać skórę. Słynne kąpiele w kozim mleku zapoczątkowała sama Kleopatra VII. I faktycznie kozie mleko zawiera alfa-hydrokwasy – wygładzające i uelastyczniające skórę. Możemy spotkać je w dzisiejszych kremach – mówi Burek.

Egipcjanie wykorzystywali w kremach także nagietek, który uważali za ziele odmładzające. – To przekonanie nie rozmija się z prawdą, bo wyciąg z tej rośliny ma właściwości ściągające, wygładza powierzchnię naskórka i dodatkowo działa bakteriobójczo – dodaje badaczka.

Zdaniem doktorantki staroegipskie kosmetyki pod pewnymi względami górowały nad współczesnymi. – Egipcjanie używali naturalnych składników: minerałów, ziół i innych roślin. Przykładowo bazą powstawania perfum nie był alkohol, lecz tłuszcze: oleje czy żywice. Dzięki temu ówczesne pachnidła cechował silny i długotrwały zapach. Natomiast popularne dziś perfumy w pierwszej chwili pozostawiają zapach alkoholu, po czym wydziela się dopiero właściwy zapach, ale jest krótkotrwały – przekonuje.

Dotychczasowe ustalenia doktorantki pokazują, że współczesny przemysł kosmetyczny bazując na recepturach starożytnego świata, dokłada wiele innych składników. Niestety te „dodatki”, zdaniem Burek, mogą wywoływać szkodliwe efekty. – Do niekorzystnych dla zdrowia związków chemicznych znajdujących się obecnych kosmetykach należą ftalany, laurylosiarczan sodu i w szczególności parabeny (parahydroksybensoesany). Te ostatnie to produkty uboczne ropy naftowej, które znajdziemy prawie we wszystkich kosmetykach. Mają za zadanie przedłużyć trwałość produktu – przestrzega.

Dlatego warto czytać, co wchodzi w skład kosmetyków kupowanych w sklepach – zachęca badaczka. Jak się okazuje, nie zawsze skazani jesteśmy na specyfiki naszpikowanie konserwantami, gdyż na rynku są firmy sprzedające leki oparte o tradycyjne i sprawdzone w działaniu receptury.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 5, średnia ocen: 6,00 na 6)
Loading...