Nowe odkrycia na zamku krzyżackim w Papowie Biskupim

Tegoroczne badania na zamku w Papowie Biskupim (pow. chełmiński, woj kujawsko-pomorskie) wykazały, że dawny plan tej krzyżackiej fortalicji jest w dużej mierze zmyślony.

Ruiny zamku w Papowie Biskupim. Fot. Jerzy Strzelecki, Creative Commons

W tym roku, po kilku latach przerwy, do Papowa Biskupiego powrócili archeolodzy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Badania prowadzili mgr Agata Momot i mgr Bogusz Wasik pod kierunkiem dr hab. Marcina Wiewióry. Ich uwaga skupiła się na domniemanym parchamie (często spotykany w krzyżackich warowniach pas ziemi między zamkiem właściwym a murem zewnętrznym) oraz na obszarze przedzamcza krzyżackiej warowni. Archeolodzy założyli 9 wykopów badawczych i wykonali trzy odkrywki architektoniczne, w tym jedną w obrębie domu konwentu (zamku wysokiego).

W dotychczasowych publikacjach obowiązywała rekonstrukcja założenia będąca dziełem Conrada Steinbrechta (niemiecki konserwator zabytków zmarły w 1923 r.), ale już w czasie przygotowań do wykopalisk archeolodzy zauważyli, że plan ten jest pełen nieścisłości. Błędny był przede wszystkim przebieg północno-wschodniej granicy przedzamcza, a tym samym rozmieszczenie w tej części budynków warowni.

Plan Steinbrechta zakłada, że granica wraz z całą doliną powinna znajdować się o około 40 metrów dalej od głównego gmachu, niż jest to w rzeczywistości. Dodatkowo rekonstrukcja ta przedstawia w tym miejscu zwarty ciąg zabudowy wraz z murem obronnym wzmocnionym basztami. Wykopaliska wykazały jednak, że jest to fałszywe założenie. Zdaniem archeologów dawny plan założenia zamkowego w Papowie sporządzony został na podstawie czystych domysłów i fantazji.

Podobnie wątpliwą kwestią była obecność parchamu i muru obronnego okalającego dom konwentu. By zweryfikować ich istnienie archeolodzy założyli trzy wykopy w miejscach dających największe szanse na ich zlokalizowanie. Wykopaliska wykazały jednak, że kolejny błąd w planie Steinbrechta. Dom konwentu nie był bowiem otoczony parchamem. Jedynie od północy Krzyżacy wznieśli bardzo płytko fundamentowany mur zewnętrzny, który osłaniał dom konwentu od przedzamcza i łączył się od zachodu z rampą (przedbramie). Rampę zamykała natomiast prosta ściana, która dochodziła do północno-wschodniej wieżyczki domu konwentu.

Toruńscy archeolodzy ustalili również, że wytworem wyobraźni Conrada Steinbrechta okazała się także fosa szerokości 20 metrów, która miała być między domem konwentu a przedzamczem. Analiza stratygrafii w tym rejonie wykazała, że fosy nigdy tam nie było.

Pozostałe wykopy badawcze ulokowali na terenie przedzamcza. Miały one dostarczyć informacji na temat jego zasięgu, przebiegu murów obwodowych oraz sekwencji stratygraficznej. Co prawda sporym utrudnieniem okazała się współczesna zabudowa terenu, która znacznie ograniczyła ilość miejsc, w których można było kopać, ale badacze i tak uzyskali sporo informacji.

Potwierdziły się wcześniejsze spostrzeżenia, że zachodni mur przedzamcza został całkowicie rozebrany. Również od wschodu archeolodzy nie natrafili na jego ślady. Udało im się za to stwierdzić, że obecne ukształtowanie skarpy z tej strony znacznie różni się od średniowiecznego. Z powodu nagromadzenia się znacznej ilości nowożytnych odpadków skarpa przesunęła się na wschód o kilka metrów. Pierwotnie była tez zapewne łagodniejsza.

Na relikty murów przedzamcza archeolodzy natrafili natomiast od południa. Dobrze zachowany odcinek jest widoczny na powierzchni do dziś. Odchodzi pod kątem od narożnika południowo-wschodniego domu konwentu. Trochę dziwi, że dotąd nie przykuł uwagi badaczy, ale zdaniem archeologów wynika, to z tego, że został wtórnie nadbudowany w czasach nowożytnych i pełnił zapewne funkcję muru ogrodzenia folwarku. Po oczyszczeniu oczom archeologów ukazała się piękna średniowieczna konstrukcja muru w wątku opus emplectum.

Dalszy ciąg muru archeolodzy zlokalizowali dzięki wykopom usytuowanym na wschód od zachowanego fragmentu. W wykopach tych znacznie zniszczonej konstrukcji muru towarzyszyło gruzowisko dużych głazów narzutowych.

Kolejną niespodzianką było odkrycie piwnicy o średniowiecznej genezie przy północnej kurtynie przedzamcza. Wtórnie przesklepiona w czasach nowożytnych jest bez wątpienia pozostałością dużego budynku stojącego na przedzamczu. Obiekt ten nie był dotąd zauważony przez badaczy, mimo, iż jest nadal użytkowany. Trudności z badaniem tego rejonu, wynikające z obecności współczesnych budynków mieszkalnych, uniemożliwiły rozpoznanie zasięgu średniowiecznego budynku. Archeologom udało się jednak stwierdzić, że w północnej skarpie przedzamcza tkwią relikty muru obwodowego.

W ocenie badaczy tegoroczne badania dostarczyły wielu informacji na temat rozplanowania założenia zamkowego, które zmieniły i zweryfikowały dotychczasowe poglądy. Co ważniejsze efekty wykopalisk dają wielką szansę na dokładne wydatowanie powstania zamku. Archeologom udało się bowiem pozyskać drewno z otworów maculcowych (służyły do przytwierdzania rusztowania do budowanego muru). Drewno ze średniowiecznych rusztowań nie jest częstym znaleziskiem. Tymczasem jest ono cennym źródłem, jeśli uda się z niego pozyskać daty dendrochronologiczne. Jak podkreślają badacze zamku w Papowie byłoby to wyjątkowe osiągnięcie, gdyż jak dotąd wszystkie teorie odnośnie datowania tego zamku, jak i większości warowni na ziemi chełmińskiej, oparte są na przypuszczeniach i wnioskach pośrednich.

Na podstawie informacji udostępnionych przez Bogusza Wasika.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 14, średnia ocen: 5,71 na 6)
Loading...