Kolejna dolnośląska szubienica

– W miejscowości Modrzewie koło Wlenia odsłoniliśmy pozostałości kamiennej szubienicy o średnicy zewnętrznej 6,2 m – poinformował Archeowieści Paweł Duma z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego, który kierował badaniami.

Obiekt odnalazł w terenie Leszek Różański ze Stowarzyszenia Ochrony i Badań Zabytków Prawa. Szubienica widniała jeszcze na mapie z lat dwudziestych XIX w. Po zlokalizowaniu w terenie miejsca, w którym stała, okazało się, że obecnie jest tam nieczynne wybierzysko żwiru. Na jego krawędzi i zboczu odkrywca zauważył kamienie pokryte zaprawą.

– Stanowisko znajdowało się w takim miejscu, że było narażone na postępującą erozję i zniszczenie. Podjęliśmy zatem wykopaliska ratownicze – opowiada Duma.

Wykopaliska przeprowadzono w ostatnich dniach sierpnia i w pierwszej połowie września. Brali w nich udział studenci Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego. W trakcie badań okazało się, że część fundamentu budowli (ok. 15 proc.) osunęła się i uległa całkowitemu zniszczeniu. Archeologom udało się jednak odsłonić wciąż czytelne pozostałości szubienicy na planie koła.

Od razu okazało się oczywiste, że budowlę w przeszłości rozebrano. Uczyniono to tak dokładnie, że większość fundamentu zachowała się jedynie jako wypełniony gruzem negatyw metrowej szerokości.

Archeolodzy nie znaleźli też żadnych pochówków, które często zdarzają się przy szubienicach, gdyż skazańców chowano na miejscu egzekucji. Jednak w gruzie rozbiórkowym archeolodzy znaleźli luźne kości ludzkie z prawej kończyny górnej. Możliwe zatem, że pochówki zniszczono podczas wydobywania żwiru. Część zniszczeń może też być dziełem prac rolniczych, gdyż jeszcze stosunkowo niedawno teren był uprawiany, a obecnie porasta go młody las.

– Według ustaleń dr. Daniela Wojtuckiego szubienica została wybudowana dla miejscowości Modrzewie, choć nie ma co do tego pewności. Mogła podlegać także pod leżącą nieopodal miejscowość Nielestno. Nie posiadamy jednak żadnych informacji źródłowych na temat tej konstrukcji i daty budowy. O tym że była użytkowana świadczą ludzkie szczątki. Pierwotnie szubienica znajdowała się na czytelnym wyniesieniu przy ważnym szlaku łączącym Wleń z Jelenią Górą. Obecnie jest to zwykła polna droga o małym znaczeniu. Konstrukcja była widoczna z pobliskich miejscowości i zamku we Wleniu – opowiada Paweł Duma.

Ludzkie kości wśród gruzu

Kamienne szubienice były niegdyś powszechnym widokiem w wielu krajach Europy. Pierwsze takie budowle pojawiły się jeszcze w późnym średniowieczu, ale prawdziwa moda na murowane miejsca kaźni zaczęła się w XVI w., kiedy miasta i miasteczka prześcigały się w ich budowie. Były one oznaką prestiżu i czasami na ich budowę decydowały się nawet bardzo małe ośrodki. Zdarzało się także, że takie miejsca straceń budowali właściciele dużych majątków ziemskich. Do tego trzeba jeszcze dodać drewniane szubienice, które znajdowały się często w mniejszych miejscowościach. Na samym Dolnym Śląsku, wedle danych zgromadzonych przez Stowarzyszenie Ochrony i Badań Zabytków Prawa, jest co najmniej 300-400 dawnych miejsc straceń. Publicznych egzekucji zaprzestano na przełomie XVIII i XIX w. Wtedy też rozebrano większość szubienic.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Pawła Dumy.

Czytaj też: Szubienice – zapomniane pamiątki feudalnej sprawiedliwości

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 8, średnia ocen: 6,00 na 6)
Loading...