Aleksander Krawczuk – „Poczet cesarzy rzymskich” i „Poczet cesarzowych Rzymu”

Obie książki są już na naszym rynku dość długo. „Poczet cesarzy rzymskich” pojawił się w 1986 r., a książka poświęcona ich małżonkom trafiła do księgarń 12 lat później. Jest jednak kilka powodów, dla których warto napisać o tych tytułach. Główny z nich to 90. rocznica urodzin ich autora, profesora Aleksandra Krawczuka.

Gdy na rynku ukazał się „Poczet cesarzy rzymskich”, profesor Krawczuk miał już za sobą ponad ćwierć wieku pisania książek mających przybliżać Polakom dzieje starożytne. To ogromne popularyzatorskie doświadczenie doskonale widać w „Poczcie…”. Zdecydowanie wybija się on bowiem ponad większość wydanych w Polsce słowników biograficznych. To kolejny powód, dla którego warto o nim przypomnieć.
 

 Poczet cesarzy rzymskich

 Kalendarium cesarstwa rzymskiego
  ISBN:83-207-1748-5
 Data wydania:
 2011-01
 Numer wydania:
 I w tej edycji (dodruk)
 Opis fizyczny:

140 x 200 mm, 1018 stron, oprawa twarda z obwolutą

 

Życiorysy poszczególnych cesarzy przedstawione są barwnie i żywo. Nie ma w nich nawet najmniejszego śladu encyklopedycznej sztywności. W efekcie całość można z powodzeniem czytać jak powieść historyczną, a nie używać jedynie jako słownika.

Powieść zaczyna się od osoby, która nigdy cesarzem nie była, ale odgrywa kluczową rolę w dziejach cesarstwa. Chodzi oczywiście o Juliusza Cezara. Później sprawnie, z werwą i bez ani chwili nudy, profesor Krawczuk prowadzi nas przez ponad 800 stron dziejów cesarstwa i cesarzy. Widzimy jak resztki republikańskiego ustroju znikają na rzecz niczym nieskrępowanej władzy absolutnej, która jednak z czasem staje się zależna od humorów pretorian bądź legionistów. Poznajemy cesarzy-okrutników, którzy upajają się władzą, ale też cesarzy-mędrców traktujących swoją władzę jako służbę. W końcu stajemy się świadkami przekształcenia cesarzy w marionetki germańskich wodzów rzymskich wojsk (złożonych już wtedy w większości z Germanów) i odsunięcia od władzy ostatniego cesarza zachodniej połówki imperium. Całość naszpikowana jest anegdotami i ciekawostkami.

Przez tą ogromną opowieść czytelnik przejdzie z pewnością bez trudu, więc cegłowaty wygląd książki nie powinien zniechęcać. Co więcej, jest to niewątpliwie pozycja obowiązkowa dla wszystkich osób zainteresowanych starożytnością. Jest ona kopalnią informacji nie tylko o cesarzach, ale o wielu aspektach funkcjonowania cesarstwa.

„Poczet cesarzowych Rzymu” jest uzupełnieniem pocztu cesarzy (zresztą nie jedynym). Wbrew tytułowi nie wszystkie bohaterki były cesarzowymi. Są tu bowiem również kobiety, które przestały być żonami, zanim ich partnerzy zostali cesarzami. Czasami na kartach pojawiają się też konkubiny, gdy odegrały one jakąś rolę historyczną.
 

 Poczet cesarzowych Rzymu

  ISBN: 83-244-0021-4
 Data wydania: 2006-11
 Numer wydania:I w tej edycji
 Opis fizyczny:

145 x 200 mm, 248 stron, oprawa twarda z obwolutą

 

Każdego, kto zna „Poczet cesarzy rzymskich”, z pewnością zaskoczą skromne rozmiary tej książki. Ma ona bowiem niecałe 300 stron. Wszystko dlatego, że informacje o pierwszych kobietach Rzymu są bardzo skromne. Prawie zawsze żyły one w głębokim cieniu swych mężów i tylko nieliczne z nich zyskiwały duże znaczenie.

Wielka szkoda, że profesor Krawczuk zakończył „Poczet cesarzowych Rzymu” wraz z podziałem cesarstwa na część wschodnią i zachodnią, a więc kilkadziesiąt lat wcześniej niż „Poczet cesarzy rzymskich”. Przez to nie ma na kartach tej książki Galli Placydii, która była chyba najbardziej barwną cesarzową Rzymu, a nawet przez 12 lat rządziła zachodnim cesarstwem w imieniu małoletniego syna. Brak jej życiorysu mocno osłabia poczet, gdyż mało która kobieta w dziejach Rzymu miała tak dużą władzę.

Tak jak „Poczet cesarzy rzymskich” pozwala doskonale poznać dzieje polityczne Rzymu, tak poczet cesarzowych daje interesujący wgląd w życie rodzinne władców wielkiego imperium. Czytelnika może spotkać tu sporo niespodzianek.

Jeśli szukać w obu tych porządnie wydanych książkach minusów, to z pewnością jest nim brak ilustracji. Wydawca umieścił jedynie przy notkach mocno schematyczne portrety z monet. Szkoda, bo przecież antyczni rzeźbiarze pozostawili nam wiele doskonałych portretów władców imperium.

Tags: