O urodzie Kleopatry

W środę BBC napisało, że badania monety sprzed dwóch tysięcy lat wykazały, iż słynna Kleopatra, ostatnia królowa Egiptu, która uwiodła Juliusza Cezara, a po jego śmierci Marka Antoniusza, w rzeczywistości była brzydka. Miała szpiczasty podbródek, wąskie usta i pokaźny nos. Wczoraj informację tę podał też National Geographic (Kleopatra jest z lewej strony). Oba renomowane serwisy tym razem się nie popisały.

Wysuwanie wniosku o czyimś wyglądzie w oparciu o jedną i to w dodatku mocno startą monetę ma niewiele wspólnego z rzetelnością. Znamy wiele portretów Kleopatry VII na monetach. Ten którym posłużyli się naukowcy z Newcastle University jest chyba najbrzydszym. Dużo lepiej królowa prezentuje się na innych monetach: 1, 2, 3, 4, choć są też monety mniej dla niej łaskawe. Zapewne zauważyliście, że różnice w portretach są znaczne.

Naukowcy z Newcastle nie tylko zignorowali inne monety, ale nie wzięli też pod uwagę najlepszego, bo trójwymiarowego, portretu Kleopatry, który zachował się do naszych czasów. Mowa o widocznej obok rzeźbie, która powstała za jej życia.

Nie przyłożyli się też do sprawdzenia antycznych opisów królowej Egiptu. Gdyby to zrobili, najpewniej nie chwaliliby się swoim sukcesem w zdemaskowaniu nieprawdziwej hollywoodzkiej wizji pięknej Kleopatry granej przez Elizabeth Taylor. Przecież już 1900 lat temu Plutarch napisał: Piękność jej sama w sobie nie była — jak podają — niezrównana i olśniewająca wzrok ludzki, ale zetknięcie się z nią miało coś zniewalającego. Jej postać przy ujmującej łatwości w rozmowie i jednocześnie tchnąca z niej jakoś kultura obyczajów wywoływały swoiste wrażenie. Przyjemny miała już sam głos w rozmowie. A język jakby jakiś wielostrunny instrument bez trudu zmieniała na dowolny dialekt. Z niewielu obcymi porozumiewała się za pośrednictwem tłumacza.

Plutarch raczej nie przesadza. Jest prawie pewne, że Kleopatra była najlepiej wykształconą kobietą swoich czasów. O jej edukację zadbali aleksandryjscy uczeni, którzy byli wówczas elitą światowej nauki. Młoda (gdy poznała Cezara miała 21 lat), inteligentna, elokwentna, ubrana w pyszne stroje i ozdobiona bezcenną biżuterią robiła z pewnością wrażenie bogini, która na chwilę zeszła między ludzi.

Bogini ta potrafiła też postępować z mężczyznami, gdyż świetnie wiedziała, że to tylko duże dzieci. Wrócmy do relacji Plutarcha: Kleopatra umiała pochlebstwo dzielić nie na czworo, jak mówi Platon, lecz na wielekroć: czy Antoniusz chciał poważnego działania czy żartów, stale dawała mu jakąś nową i pochlebną przyjemność i wychowywała go sobie niczym dziecko, nie opuszczając go ni dniem, ni nocą. Razem z nim grała w kości, razem piła, chodziła na polowania, przyglądała się mu w czasie ćwiczeń z bronią. Nawet w nocy, kiedy stawał pod drzwiami i oknami mieszkańców miasta i żartował sobie z tymi wewnątrz, razem z nim goniła i błąkała się po mieście w szacie niewolnicy. Bo i on podobne odzienie przywdziewał, i dlatego zażył i żartów dużo, a często i batów, i tak wracał do domu.

Brytyjscy uczeni powinni też wiedzieć, że piękna wielu kobiet nie da się zarejestrować obrazem, rzeźbą czy zdjęciem i że nie decydują o nim tylko nos czy podbródek. Posłużę się tu przykładem z czasów dużo młodszych. Na przełomie XVIII i XIX w. królową paryskich salonów była Jeanne Francois Recamier. Kochały się w niej tabuny mężczyzn. Wszyscy chwalili jej urodę i dowcip. Jednak słynny portret pędzla Jacquesa-Louisa Davida nie zdradza nam tej wielkiej urody. Widać madame Recamier czarowała tylko „na żywo”.

Tekst powstał 16 lutego 2007 r. Odświeżyłem go ze względu na ponowne pojawienie się w internecie informacji o „sensacyjnym” odkryciu badaczy z Newcastle.