Grupa amerykańskich badaczy przekonuje, że odkryła pierwsze archeologiczne ślady chrześcijańskich wierzeń z czasów Jezusa.
Bogato zdobione ossuaria z Uniwersytetu w Hajfie (Izrael). Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Golf Bravo
Znajdują się one w starożytnym grobowcu w Talpiot (dzielnica Jerozolimy) pochodzącym sprzed 70 r. n.e., czyli zburzenia miasta przez Rzymian. Odkryto go w 1981 r. podczas prac związanych z budową domów mieszkalnych, ale po pobieżnych badaniach grobowiec zamknięto w związku z protestami ortodoksyjnych żydów przeciwnych naruszaniu pochówków. Kilka metrów nad grobowcem zbudowano zaś dom.
Grupie amerykańskich badaczy, w której kluczowe role grali James D. Tabor, prof. z Uniwersytetu Północnej Karoliny w Charlotte i reżyser filmów dokumentalnych Simcha Jacobovici, udało się jednak uzyskać pozwolenie na zajrzenie do grobowca za pomocą kamery umieszczonej na automatycznym ramieniu. Wprowadzili go do środka poprzez specjalnie wywiercone otwory.
W grobowcu znajdowało się 6 kamiennych skrzyń na kości, tzw. ossuariów. Badacze sfotografowali wszystkie ściany skrzyń i właśnie te zdjęcia stały się podstawą twierdzeń o najstarszym archeologicznym śladzie chrześcijańskich wierzeń.
Na jednym z ossuariów była czterowersowa grecka inskrypcja, w której zdaniem badaczy jest mowa o zmartwychwstaniu. Ostateczne tłumaczenie inskrypcji nie jest jeszcze pewne. Jednak ciekawszym znaleziskiem był rysunek na innej skrzyni. Przedstawia on prymitywnie narysowaną postać człowieka w paszczy wielkiej ryby. Oprócz tego na ossuarium jest wyryte jeszcze kilka ryb.
Zdaniem amerykańskich badaczy jest to przedstawienie proroka Jonasza, który spędził trzy dni w brzuchu wieloryba i stamtąd wyszedł. Tymczasem wedle Ewangelii Mateusza Jezus powiedział Faryzeuszom, że wyjdzie z ziemi po trzech dniach i nocach, tak jak Jonasz wyszedł z brzucha wieloryba. Rysunek na ossuarium ma więc być symbolem zmartwychwstania.
Historia Jonasza jest częstym motywem w rzymskich katakumbach, a jednocześnie nie występuje w sztuce żydowskiej z I w. n.e.
Badacze podkreślają, że tak długie inskrypcje, jak znaleziona, niezwykle rzadko występują na ossuariach, a przedstawienie zwierzęcia i człowieka jest całkowitym ewenementem ze względu na żydowski zakaz tworzenia obrazów istot żywych.
- Gdyby ktoś twierdził, że znalazł wzmiankę o zmartwychwstaniu, albo przedstawienie Jonasza w żydowskim grobie z tej epoki, to powiedziałbym, że to niemożliwe. Aż do teraz – mówi James D. Tabor.
Jednak badacze nie zatrzymują się w tym miejscu i w oparciu o swoje znaleziska snują daleko idące spekulacje. Nie wykluczają, że grobowiec może kryć szczątki uczniów Jezusa, a za jego budową stał Józef z Arymatei, znany z Biblii zamożny zwolennik nauk Nazaretańczyka.
Ale to nie koniec. Grobowiec znajduje się bowiem zaledwie kilkadziesiąt metrów od innego pochówku, który wywołał dokładnie pięć lat temu wielkie zamieszanie. Chodzi o tzw. grób Jezusa, gdzie zdaniem Jacoboviciego pochowano Jezusa, jego żonę Marię Magdalenę i ich dzieci. Na poparcie tej hipotezy reżyser przedstawił niezwykle naciągane dowody. Teraz przekonuje, że najnowsze odkrycia wspierają jego twierdzenia o grobie Jezusa i oba pochówki są ze sobą powiązane.
Jeśli rzeczywiście inskrypcja i rysunek mają związek z chrześcijaństwem, to są najstarszym archeologicznym śladem istnienia tej religii. Pochodzą z czasów, gdy w najlepszym razie powstawały zręby pierwszych dwóch ewangelii.
Jednak wielu ekspertów ma poważne wątpliwości. Specjalista od najwcześniejszego chrześcijaństwa emerytowany profesor i były katolicki ksiądz John Dominic Crossan w rozmowie z dziennikarzem MSNBC wskazał, że zmartwychwstanie grało ważną rolę również u faryzeuszy i esseńczyków. Jego zdaniem nie można więc wykluczyć, że jest to grobowiec bogatego faryzeusza. Jeszcze więcej wątpliwości budzą spekulacje, które odkrywcy próbują snuć w oparciu o inskrypcję i ryty z „ossuarium Jonasza”.
Wyniki badań opublikowano na stronie www.bibleinterp.com ukazała się też książka, której autorami są James Tabor i Simcha Jacobovici. Powstał również film dokumentalny, który będzie wyemitowany w Discovery Channel.
Zdjęcia przedstawienia interpretowanego jako Jonasz w paszczy wieloryba oraz wnętrza grobowca znajdziecie tutaj. Komunikat prasowy Uniwersytetu Północnej Karoliny w Charlotte.
Spodobała ci się ta informacja? Wesprzyj powstawanie serwisu i zostań subskrybentem. Bez pomocy Czytelników Archeowieści znikną. Subskrypcję możesz wykupić np. tutaj


(Oddanych głosów: 10, średnia ocen: 5,70 na 6)
Faryzeusze i esseńczycy rzeczywiście podkreślali wiarę w zmartwychwstanie.
Judaizm w czasach Jezusa nie koniecznie musiał tak żarliwie sprzeciwiać się przedstawieniom istot żywych, czego najlepszym dowodem są późniejsze jeszcze (III wiek) freski w synagodze w Dura Europos.
Historia Jonasza, jakkolwiek grała pewną rolę w chrześcijańskiej symbolice zmartwychwstania, bez wątpienia była doskonale znana wszystkim Żydom (nie bez powodu Jezus do niej nawiązał).
Jestem dość sceptyczny jeśli chodzi o zaprezentowaną interpretację. Wspaniale by było, ale po cyrkach z grobem Jezusa trudno zaufać tej ekipie.
–
Usunąłeś flejma?
Flejm usunął się (a dokładniej schował) sam, bo wydarzenie się odbyło :) Zaraz go przywrócę, ale w innej formie
świetny scenariusz na film – ktoś odkrywa groby „apostołów” jest szansa na „dowód ostateczny” ale lobby ortodoksyjnych Żydów niweczy te plany chowając pod fundamentami domu interesujące znalezisko.
W rzeczywistości zgadzam się z opinią Gunthera.
Natrafianie na ślady chrześcijan (a ściślej nazarejczyków – żydów wierzących w Jezusa) w I-wiecznej Jerozolimie nie powinno być niczym dziwnym, skoro ich wspólnota istniała – jak świadczą Dzieje Apostolskie – od 30 lub 33 r. i liczyła tysiące osób, w tym kapłanów, faryzueuszów, uczonych w Piśmie, arystokratów itd.