10 kg wyrobów z brązu i żelaza sprzed 2500 lat znalazł Adam Ryzner z Jasienia (woj. lubuskie), gdy wybrał się na grzyby w okoliczne lasy.

Skarb wkrótce po znalezieniu. Fot. Julia Orlicka-Jasnoch
Grzybiarza zaintrygował wystający blisko leśnej ścieżki kawałek metalu. Okazało się, że bezpośrednio pod ściółką było ich dużo więcej. Pierwsza osobą, która zorientowała się, że mogą to być bardzo stare zabytki, był uczęszczający do gimnazjum syn znalazcy. Zauważył on, że wiele przedmiotów wygląda podobnie, jak te na zwiedzanej przez uczniów wystawie zabytków z pobliskiego grodu łużyckiego w Wicinie. Jak widać, warto zabierać dzieci do muzeów.
Opinię chłopca potwierdziła archeolog Julia Orlicka-Jasnoch z Muzeum Archeologicznego Środkowego Nadodrza w Świdnicy k. Zielonej Góry.
- Znalezisko to ważący 10 kg skarb odlewnika – mówi „Archeowieściom” archeolog. Tworzą go przeróżne przedmioty z brązu, wśród których są grzywny, czyli pręty będące formą handlową tego metalu, a także destrukty – nieudane wyroby, które metalurg trzymał ze względu na cenny surowiec. Wśród nich były m.in. szpile, bransolety, naszyjniki, naramienniki, guzy i zawieszki.
W skład znaleziska wchodzą również wykonane z brązu formy do odlewania guzów, które Orlicka-Jasnoch uznaje za jedną z najcenniejszych części skarbu. Jest też trochę przedmiotów żelaznych w postaci elementów uzbrojenia i prawdopodobnie uprzęży końskiej.
Znalezisko należy najprawdopodobniej wiązać ze wspomnianym już grodem w Wicinie, który znajduje się zaledwie 3 km od miejsca odkrycia skarbu. Gród ten już dawno temu uznano za osadę metalurgów. Archeolodzy znaleźli tam nie tylko wiele wyrobów, ale też wyposażenie łużyckich metalurgów: łyżki i tygle odlewnicze, formy odlewnicze, rogowy młoteczek cyzelerski, a także jedyny odkryty w Polsce młot kowalski z okresu halsztackiego.
Młot kowalski z Wiciny. Zbiory Muzeum Archeologicznego Środkowego Nadodrza w Świdnicy. Fot. Wisniowy
Jednak skarb bynajmniej nie jest jedynie drobnym dodatkiem do tego, co już odkryto. – Znalezisko mniej więcej podwaja masę brązowych zabytków z Wiciny i okolic. W dodatku w skarbie są rzeczy, których dotychczas nie znaleziono w tym rejonie – mówi Orlicka-Jasnoch.
Skąd skarb wziął się w lesie? Wstępne oględziny przedmiotów podsuwają pewną malowniczą hipotezę. – Zauważyłam, że bardzo wiele przedmiotów nosi ślady działania ognia – opowiada archeolog. Możliwe więc, że są to rzeczy, które ktoś zebrał z pogorzeliska po spaleniu Wiciny, czego gdzieś po koniec VI w. p.n.e. dokonali najeźdźcy posługujący się scytyjską bronią.
Zabytki są obecnie katalogowane.
Bransoleta z Wiciny. Zbiory Muzeum Archeologicznego Środkowego Nadodrza w Świdnicy. Fot. Wisniowy
Brązowy zajączek z Wiciny. Zbiory Muzeum Archeologicznego Środkowego Nadodrza w Świdnicy. Fot. Wisniowy
Spodobała ci się ta informacja? Wesprzyj powstawanie serwisu i zostań subskrybentem. Bez pomocy Czytelników Archeowieści znikną. Subskrypcję możesz wykupić np. tutaj





Super cerata , na pierwszym zdjęciu .
Z jakiej to epoki?
Przełom XX i XXI wiek n.e. ;) A tak na serio, to zdjęcie było robione jeszcze w domu znalazcy
To zdjęcie z ceratą dowodzi jak niska jest edukacja historyczna w naszych szkołach – powinien zaznaczyć miejsce i samemu niczego nie rozkopywać.
jasne „rozkopywał” ściółkę leśną :P taaa Jakby zaznaczył miejsce to by pewnie inny grzybiarz zajął się zabytkami i słuch by o nich zaginął…
Stanowisko już się, niestety, samo zaznaczyło. Kto wie, może teraz jest już tam okop pod ciężkie działo?
Za sprawą grzybiarza szczęściarza mogę przypomnieć sobie, jak wygląda zając, czyli gryzoń, który zniknął z naszych łąk za sprawą miłośników zwierząt, to znaczy psów, lisów i krukowatych.
Ten zając nie jest częścią skarbu. Pochodzi z grodziska.
No i nie jest gryzoń – parę lat temu zmienił nazwisko:)