Dzieje jednego z najważniejszych grodów pierwszych Piastów już w przyszłym roku będzie można obejrzeć w telewizji.
- W filmie odtworzymy dzieje grodu na wyspie od momentu budowy rezydencji książęcej przez Mieszka I (ok. 963 r.) do najazdu i zniszczenia grodu w 1038 r. przez księcia czeskiego Brzetysława – opowiada Zdzisław Cozac, reżyser i producent filmu zatytułowanego „Wyspa władców”.
W ponad 40-minutowej popularnonaukowej produkcji będą przeplatać się sceny badania zabytków przez archeologów i wspomagających ich naukowców różnych specjalności, inscenizacje z dziejów grodu, a także wirtualne rekonstrukcje całego założenia na Ostrowie Lednickim (przedromańskich kamiennych budowli, zabudowy drewnianej, fortyfikacji i drewnianych mostów, które łączyły wyspę z lądem).
- W filmie pokażemy też najcenniejsze odkryte zabytki (relikty pallatium, zabytki sakralne,militaria), a naukowcy przedstawią swoje hipotezy dotyczące m.in. chrztu Mieszka I, czy wizyty Cesarza Ottona III na Lednicy – mówi Zdzisław Cozac.
Pierwsze zdjęcia do filmu powstały już w sierpniu, gdy archeolodzy z UMK w Toruniu prowadzili na Lednicy badania podwodne. W tym miesiącu filmowcy nakręcili m.in. inscenizacje.
- Przed nami jeszcze nagrania z naukowcami i prezentacja zabytków. Jednak najwięcej czasu pochłonie postprodukcja – animacje komputerowe obiektów, montaż i obróbka wizualna, udźwiękowienie itp. – opowiada Zdzisław Cozac.
Film zdobył dofinansowanie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jego prapremierę zaplanowano na wrzesień przyszłego roku. Wtedy też film wyemitują TVP Historia i Discovery Historia.
To nie pierwsza popularnonaukowa produkcja Zdzisława Cozaca. Reżyser ma już na swoim koncie film „Trzcinica – karpacka Troja”, który na Festiwalu Filmów Archeologicznych Kraków 2010 zdobył dwie statuetki Światowida.
Archeowieści są patronem medialnym filmu.
Autorem publikowanych zdjęć z planu filmowego jest Maciej Kaliński.







(Oddanych głosów: 11, średnia ocen: 4,64 na 6)
Skoro produkcja jest dla Tv czyli z założenia dla masowego odbiorcy to nie powinna być „dofinansowywana”.
a poza tym same superlatywy.
Dofinansowanie mają nawet ogromne komercyjne produkcje kinowe, a w tym wypadku o masowym odbiorcy trudno mówić, bo kanały historyczne raczej nie są oglądane przez tłumy.