Ślady, prawdopodobnie dinozaurów drapieżnych i roślinożernych, kości ze śladami ugryzień, kilka zębów ryb, rośliny korzenne i pędy skrzypu – to znaleziska młodych paleontologów na terenie hałdy w pobliżu wysypiska odpadów komunalnych w Zawierciu.
Rekonstrukcja dicynodonta sprzed ponad 200 mln lat, którego szczątki znaleziono na terenie Polski. Rysunek na licencji Creative Commons. Autor: Dmitry Bogdanov
Znaleziska pochodzą sprzed ok. 200 mln lat – poinformował PAP Uniwersytet Śląski.
Wykopaliska w Marciszowie – dzielnicy Zawiercia – prowadzą doktoranci Wydziału Nauk o Ziemi UŚ – Zuzanna Wawrzyniak i Jacek Szczygieł oraz doktorant Instytutu Paleobiologii PAN – Grzegorz Sadlok. Ich grupa badawcza składa się z 18 osób. Poza doktorantami tworzą ją studenci Wydziału Nauk o Ziemi UŚ oraz licealiści i gimnazjaliści. Dla dwóch ostatnich grup obóz jest okazją do uczenia się geologii: rozpoznawania skał i skamieniałości w praktyce, a nie tylko z książek czy albumów. To już trzeci obóz poszukiwawczy, który trwa od 7 do 13 sierpnia.
Jak wyjaśnia w rozmowie z PAP Zuzanna Wawrzyniak, młodym badaczom w tym roku udało się znaleźć kilka kości, prawdopodobnie należących do gada ssakokształtnego – dicynodonta. Szczątki dicynodonta – być może nawet tego samego osobnika – znaleziono już we wcześniejszej edycji wykopalisk – w 2009 r. Stworzenia te były roślinożercami, wielkością i posturą mogły przypominać dzisiejszego nosorożca. Żyły w stadach. Odkrycie młodych paleontologów potwierdziło, że dicynodont żyły na terenie Śląska w okresie górnego triasu.
- Poza tym odnaleźliśmy niezidentyfikowane jeszcze kości, należące do innych zwierząt – być może dinozaurów. Znaleźliśmy też ząb ryby dwudysznej – dodaje doktorantka UŚ. Poza tym paleontolodzy mogą się pochwalić odszukaniem kilku tropów dicynodonta, a także tropu należącego prawdopodobnie do dinozaura. Wśród znalezisk są również dobrze zachowane szczątki skrzypów z triasu.
Badania prowadzone są na hałdzie, która powstała w wyniku przygotowania niecki na wysypisko śmieci. Miejsce wskazał studentom Uniwersytetu Śląskiego prof. dr hab. Joachim Szulc z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który jako pierwszy poszukiwał na terenie Zawiercia śladów skał i skamieniałości.
Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.


(Oddanych głosów: 7, średnia ocen: 5,71 na 6)
Swietna inicjatywa.
Mozna szkoleniowo rozkopywac teren, ktoremu nie zaszkodzi sie ewentualnymi bledami technicznymi, bez koniecznosci dokladnego dokumentowania rozkopywanych warstw itp.
A sporo ciekawych znalezisk znajduje sie jak widac.
Ciekawe stworzenia, tak przy okazji.
Wielkosci nosorozca – duzo apetycznego mieska i na doroslych i na mlodych – dla duzych i malych drapieznikow.
Jak mogly bronic sie przed drapieznikami?
Ani szybka ucieczka, ani rogami, ani opancerzeniem czy koscistym wyrostkiem na ogonie.
„bez koniecznosci dokładnego dokumentowania rozkopywanych warstw itp.” to akurat nie dobrze bo nie zrobisz rekonstrukcji paleośrodowiska na podstawie śladu odbitego w kawałku skały.
Zauwaz, ze jest to przekopywanie haldy ziemnej pozostalej po inwestycji – wszystko wymieszane. A przegladaja to studenci i mlodziez ze szkol srednich.
Moga bez szkod i najmozolniejszej czesci poszukiwawczej wykopywac ciekawe skamieliny – ratujac je zapewne przed przyszlym kompletnym zniszczeniem.
„Jak mogly bronic sie przed drapieznikami?
Ani szybka ucieczka, ani rogami, ani opancerzeniem czy koscistym wyrostkiem na ogonie.” – więc zapewne żyły w środowisku w którym miały stosunkowo mało naturalnych wrogów a zwłaszcza dużych drapieżników.
Być może też popełniono błąd podczas rekonstrukcji i dicynki wcale nie były tak zwaliste albo … bezbronne.
Niekoniecznie duze drapiezniki – osobniki mlode mogly byc atakowane przez niewielkie, zwlaszcza polujace stadem zwierzeta.
Tak wiec albo dorosle osobniki (zakladajac, ze byly zainteresowane ochrona mlodych, ktore dolaczyly po wylegnieciu do stada) dysponowaly jednak jakimis srodkami obronnymi, niewykazanymi na rekonstrukcji, albo faktycznie srodowisko bylo idyylliczne, kompletnie bez drapieznikow.
Moze prowadzily tryb zycia zblizony do obecnych hipopotamow?
Gigantyczne krokodyle slodkowodne pojawily sie chyba pozniej?
Z mniejszymi drapieznikami wodnymi moglyby sobie poradzic podobnie jak hipopotamy.
Dla roślinożerców często wystarczająca bronią defensywną jest ich wielkość, ciężar i gruba skóra. Czasem, gdy drapieżniki dorównują wielkością, skutecznym sposobem przetrwania jest łączenie się w duże stada.
W przypadku dicynodontów, zamieszkujących licznie wszystkie ówczesne lądy, zapewne w zależności od warunków górę brał jeden lub drugi sposób.
Trzeba jednak pamiętać ,że w owych czasach także drapieżniki lądowe jeszcze nie były taka zaawansowane jak obecnie, a nawet nie tak, jak w środkowym mezozoiku. Wobec ich niedużych możliwości także roślinożercy nie musieli się specjalnie starać, by przetrwać.