Mieszkaniec Prabut (woj. pomorskie), Zbigniew Krysiński, natrafił parę dni temu w lesie między Suszem a swoją rodzinną miejscowością na garnek ze średniowiecznym skarbem.
Skarb w pełnej krasie. Fot. Jacek Freza, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku
Uczciwy znalazca przekazał gliniane naczynie do Urzędu Miasta w Prabutach. Jeszcze tego samego dnia skarb odebrał Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków.
Wstępne analizy wykazały, że jest to srebrny skarb o wadze około pół kilograma. Wielką niespodzianką jest to, że zachowały się fragmenty tkaniny, w którą był owinięty.
Kaptorga. Fot. Jacek Freza, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku
W garnku badacze znaleźli ponad sto monet i ich fragmentów oraz pięć pierścieni, dwie bransolety wężowate, naszyjnik, zawieszki i kaptorgę (noszone na piersi pudełko na amulety, pachnidła bądź relikwie) o wymiarach około 6 cm na 6 cm z łańcuchem.
Wstępne analizy wskazują, że wśród monet przeważają numizmaty zachodnioeuropejskie z lat 1050-1060. W skarbie są też siekańce z monet arabskich i prawdopodobnie monety cesarza Ottona III i Adelajdy.
Naszyjnik. Fot. Jacek Freza, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku
Wiele numizmatów jest w złym stanie w przeciwieństwie do ozdób, które bardzo dobrze zniosły upływ czasu.
Oprócz srebra w garnku znajdowały się również paciorki z bursztynu, karneolu i szkła.
Bransoleta. Fot. Jacek Freza, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku
Jak poinformowała Archeowieści Danuta Król z Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, skarb pochodzi najpewniej z końca XI w. Wskazuje na to nie tylko wiek monet, ale również garnka, w którym były ukryte.
Tereny, na których dokonano odkrycia były zamieszkane przez ludy bałtyjskie. Stylistyka znalezionych ozdób jest charakterystyczna dla wyrobów bałtyjskich i zachodniosłowiańskich.
Pierścień. Fot. Jacek Freza, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku
Archeolodzy z gdańskiego muzeum przygotowują się do przebadania miejsca odkrycia. Do prac powinno dojść jeszcze w tym miesiącu. Wiele wskazuje na to, że skarb znalazł się na powierzchni w wyniku prowadzonych niedawno w tej części lasu prac podczas których powstała nowa przecinka.
Archeolodzy z MAG mają nadzieję, że skarb zostanie u nich na stałe. Nie jest to jednak pewne, gdyż jak się okazało znaleziska dokonano już na terenie województwa warmińsko-mazurskiego blisko granicy z województwem pomorskim. Tym samym decyzja o ostatecznej lokalizacji skarbu będzie należała do konserwatora właściwego dla miejsca znalezienia.
Ozdoba z motywem zwierzęcym. Fot. Jacek Freza, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku
Monety. Fot. Jacek Freza, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku
Siekańce z monet arabskich Fot. Jacek Freza, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku
Pacior Fot. Jacek Freza, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku










(Oddanych głosów: 17, średnia ocen: 5,88 na 6)
Świetne zdjęcia!
Na Ottona zwracałem uwagę na gazetowym forum (tam mam innego nicka). Jak widzę pojawiło się tam przekłamanie, nie wspominając o absurdalnej „pogańskiej” atrybucji (pewnie ten co chował chrześcijaninem nie był, ale skąd niby mamy być tego pewni?).
Dość nietypowe jak na taki depozyt są szklane paciorki. Wspaniała jest kaptorga, do tego jest wielka!
Wielkie ukłony dla uczciwego znalazcy. Mam nadzieję, że Ministerstwo się postara i człowiek dostanie nagrodę. Takie zachowania trzeba wspierać.
Zgadza się, niesamowite, niewiarygodne wręcz, że ten człowiek zrobił to co należało. Jeżeli wręczą mu dyplom i dadzą dożywotni bilet wstępu do muzeum, czy coś takiego, to będzie znaczyło, że państwo nie chce aby podobne sytuacje się powtarzały i będzie to zachęta do przywłaszczania sobie takich skarbów…
Panie Wojciechu, to co Pan podpisał jako pacior z motywem zwierzęcem to nie pacior a zausznica, tylko zdekompletowana. Analogia z Lisówka ( http://halla.mjollnir.pl/files/lisowek_barany.jpg ) lub Poznania-Kozichgłów.
Problem w tym, że sądząc z pierwszego zdjęcia są trzy takie same i do tego zdekompletowane w dokładnie ten sam sposób. „Baranie” łby są niemal identyczne, ale zamiast kabłąka mamy niewielki cylinder z ażurową „główką”.
Na pewno styl podobny, ale czy funkcja ozdoby, bez sprawdzenia czy są widoczne ślady po usuniętych kabłąkach, nie sposób wyrokować.
Zresztą te lisówkowe wyglądają jakby ktoś do takiej ozdoby przytwierdził kabłączek skroniowy.
Postaram się odszukać więcej analogi. Na szybko to wiem,że dysponuje zdjęciem Poznańskich, tylko muszę zeskanować. Tam system mocownia był inny – ale wrzucę zdjęcie po robocie (dziś albo jutro) to będzie można dalej dyskutować.
Skanów póki co brak, ale trochę więcej informacji:
4 sztuki z skarbu z Lisówka, z czego 3 posiadają kabłąki a czwarty uszkodzony. https://picasaweb.google.com/m.p.kaczmarek/Rozne#5629314364838133090
Poznań-Koziegłowy jedna sztuka, zachowany kabłąk.
Tańsk Przedbory – jedna sztuka, zachowany kabłak.
Znalazłem także 2 sztuki z nieznanej lokalizacji a będące na stanie PMA w Warszawie. W jednym przypadku brak kabłkąka, w drugim brak zdjęcia a opis nie wskazuje ani na jego brak ani na jego istnienie.
To jest jakaś grupa przedmiotów o dość zwartej stylistyce, chyba bynajmniej niekoniecznie pruskiego pochodzenia. Co do kabłąków, to trzeba by przyjrzeć się dokładniej zbytkom, by sprawdzić, czy cześć powstawała jako zausznice, czy wszystkie, czy może przerabiano je w zausznice lutując kabłączek, czy odwrotnie – niektóre przerabiano w paciory, usuwając kabłąk.
I z innej beczki:
Czy to Twoja galeria na Picassa?
Zwróciło moją uwagę grodzisko pod Ostrowem. Znalazłem w sieci, że już badał je Teske (http://forum.gazeta.pl/forum/w,232,68749247,0,Ostrow_odkryto_grod_obronny_z_X_wieku_.html
http://www.ostrow-wielkopolski.um.gov.pl/cache/18/1815/1816/1901/6003/_2008/07/17_/17379.html
http://www.ostrow24.tv/news/archeolodzy-przy-krajowej-%E2%80%9E25%E2%80%9D)
Zwróć uwagę na obiekt położony jakieś 250 m na południowy wschód od grodziska, częściowo zniszczony jakąś współczesną piaśnicą. W kolorze widoczny też na Google Maps (Bing i Zumi nie są tu zbyt dobre). Fajna rzecz.
Hej,
tak, pruskiego pochodzenia to raczej nie są. Tu się zgodzę, obszar występowania temu raczej przeczy. Jak znajdę więcej przykładów to jeszcze poinformuję. Natomiast co do przyjrzenia się zabytkom, to już Wasza – Archeologów praca, mi takie materiały nie są dostępne…
Galeria na Picassie moja. Obiekt koło Ostrowskiego grodziska mi nieznany. Ale bardzo to ciekawe :)
pozdrawiam
Masz w tej galerii zrzut ekranu z geoportalu z tym grodziskiem. Po tym zrzucie trafiłem na obiekt…
A co do zabytków – pewnie nasza, niestety ja się tym nie zajmę.
Tak, tak. Sprawdziłem sobie na mapie. Ale nieznany w sensie nie byłem jego przedtem świadom, nie znam literatury.
@lucivo.pl
Jeszcze w komentarzu do Twoich poszukiwań zwierzaków: http://www.lucivo.pl/2011/07/jeszcze-tury.html (nie mogę się zalogować, nie wiem czemu nie chce akceptować mojego konta wordpressowego z OpenID).
Podobne znajdziesz też na okuciu pochewki noża z Oldenburga (publikowane przez I. Gabriela) oraz w wersji „kaczkopodobnej” na okuciu pochwy noża z Brześcia Kujawskiego.
Podobne do lutomierskiego okucie jest też bodajże z Wrocławia.
Nawiasem mówiąc na siodle (czy siodłach, bo są chyba 4 takie okucia) to się pojawiło wtórnie. Moim skromnym zdaniem to były pierwotnie… paradne ostrogi. Na jednym z egzemplarzy widoczny jest urwany bodziec. Na tym ze zdjęcia widać jak zaklepano miejsce po nim robiąc jakąś niezgrabną nakładkę.
Jeszcze pytanie co do okucia pochwy z Oldenburga. Chodzi o przedmiot z linkowanego zdjęcia:
https://picasaweb.google.com/m.p.kaczmarek/Rozne#5629326259096092498
Tenże.
Co do kaczkowatych stworów z okucia z Brześcia Kujawskiego – fragment identycznego okucia został wykopany w… Gieczu ;) Tylko, nie zachowała się „łyżwa” okucia a jedynie samo zwierze. Nie wrzucałem jeszcze zdjęcia, ale nie omieszkam w wolnej chwili pokazać światu.
Co do lutomierskich ozdób łęków siodeł – tak 4 sztuki z dwóch siodeł. Co do pierwotnego zastosowania – spotkałem się już z tą teorią (może nawet pisał o niej Nadolski w pracy o Lutomiersku, nie pamiętam). Jak się przyjrzeć zdjęciu to ma ta koncepcja ręce i nogi.
Kilka osób o tym pisało. U Nadolskiego nie pamiętam, ale na pewno T. Kempke we wpisie o Lutomiersku w „Europas Mitte um 1000″ Jakiś czas temu sensację próbował z tego zrobić Błażej Muzolf z MAiE w Łodzi (miał tę przewagę, że oryginalnymi zabytkami dysponuje na co dzień), ale najwyraźniej nie wiedział, że inni na to wpadli przed nim.
Gieckie znalezisko już chyba widziałem bezpośrednio w Gieczu…
O tych pochewkach pisał P. Szczepanik w artykule, który jest chyba przeróbką pracy magisterskiej,w którym chyba jednak zbyt śmiało poszybował w przestrzenie mitologii i kosmogonii słowiańskiej. Gieckiego nie znał.