Słońce na twarzy Mitry

Wyznawcy boga Mitry tak budowali swoje świątynie, by w określonym momencie promienie Słońca padały na oblicze ich boga. Wykazały to badania polskich archeologów.

Malowidło z mitreum w Hawarte przedstawiające młodego Mitrę i Heliosa. Fot. K. Jakubiak

W 1998 r. archeolodzy pod kierunkiem prof. dr hab. Michała Gawlikowskiego z UW zaczęli badania groty, którą odkryli przypadkiem pod ruinami chrześcijańskiej świątyni w Hawarte w Syrii (15 km od ruin starożytnej Apamei). Wypełniona gruzem grota okazała się być mitreum, czyli świątynią perskiego boga Mitry, którego kult był rozpowszechniony w całym Imperium Rzymskim.

Grota składała się z dwóch pomieszczeń, które możemy nazwać zewnętrznym i wewnętrznym. W tym drugim znajdowała się nisza, w której z pewnością stała niegdyś rzeźba przedstawiająca tauroktonię, czyli moment zabijania byka przez Mitrę, co było ofiarą w intencji odnowienia świata. Archeolodzy nie znaleźli rzeźby, ani żadnych jej fragmentów. Możliwe więc, że mitraiści zabrali ją, zanim chrześcijanie zbezcześcili świątynię.

Nisza, w której stała niegdyś rzeźba przedstawiająca tauroktonię. Fot. K. Jakubiak

Archeolodzy znaleźli za to mitraistyczne malowidła z II poł. IV w. n.e. Wiele z nich było częściowo zniszczonych, np. postaciom wydłubano oczy. Jest to dzieło chrześcijan, którzy zasypali gruzem świątynię Mitry i zbudowali na niej około 420 r. kościół przekształcony kilkadziesiąt lat później w bazylikę.

– Była to dosyć częsta praktyka. W samym Rzymie mamy co najmniej kilka takich kościołów postawionych na wcześniejszych mitreach – opowiada dr Krzysztof Jakubiak z Instytutu Archeologicznego UW. Jak tłumaczy, chrześcijanie uważali, że wypędzają w ten sposób pogańskie demony.

Podczas tych prac chrześcijanie częściowo rozebrali mur, który rozdzielał oba pomieszczenia groty i uczynili z niego fundament frontonu swojej świątyni. I właśnie w tym murze kryje się jedno z najciekawszych odkryć. Badając jego pozostałości archeolodzy zauważyli wyciętą w kamieniu poziomą szczelinę, która rozszerzała się w kierunku wewnętrznej części groty.

Plan Mitreum w Hawarte pokazujący, gdzie mogło padać światło przechodzące przez szczelinę

Podobne konstrukcje znajdowano już w innych mitreach. Od dawna spekulowano, że tworzono je, by w określonym momencie światło padało na oblicze Mitry zabijającego byka. Często jednak uważano, że są to po prostu świetliki służące do doświetlenia pomieszczenia. Nikt jednak dotąd nie prowadził badań archeoastronomicznych na ten temat.

Polscy archeolodzy postanowili przeprowadzić takie badania odkrytego mitreum i zweryfikować hipotezę o celowym oświetlaniu oblicza Mitry. Niestety, nie mogli precyzyjnie stwierdzić, gdzie w określonym momencie padały promienie Słońca. Do naszych czasów zachowała się bowiem tylko dolna część szczeliny. W dodatku promienie musiały wcześniej przejść przez inny otwór w sklepieniu zewnętrznej części groty, które również się nie zachowało.

Jednak to, co odkryli archeolodzy wystarczało, by hipotetycznie sprawdzić, gdzie światło mogło padać w określone dni. Dokładne pomiary i obliczenia, które przeprowadzili Wiesław Małkowski i dr Arkadiusz Sołtysiak (obaj IA UW) wykazały, że światło mogło wpadać do mitreum przez całe półrocze zimowe.

Malowidło na zachowanym fragmencie ściany, która rozdzielała obie części groty. Fot. K. Jakubiak

W tym okresie Słońce pada na różne sceny w mitreum. Niestety nie wszystkie się zachowały. Okazało się też, że przy pewnych założeniach promienie mogły padać na twarz Mitry zabijającego byka. Naukowcy potrafili dość dokładnie ustalić, gdzie powinna się ona znajdować w niszy, gdyż tauroktonia była przedstawiana wedle określonego schematu.

Słońce mogło oświetlać twarz Mitry m.in. w jedno z najważniejszych dla mitraistów świąt, czyli Narodziny Słońca, które przypadały 25 grudnia (wówczas był to dzień przesilenia zimowego). Z obliczeń wynika, że promienie padłyby na oblicze boga dokładnie na dwie godziny okresowe przed lokalnym zachodem Słońca. Godzina okresowa (zwana też np. babilońską) powstaje w wyniku podzielenia całego czasu między wschodem i zachodem Słońca na 12 części. Używano jej powszechnie m.in. w starożytnym Rzymie.

W ocenie archeologów oznacza to, że miejscowi mitraiści uważali, iż ich bóg złożył ofiarę z byka właśnie 25 grudnia. Obliczenia wykazały również, że Słońce mogło padać na twarz Mitry na dwie godziny przed zachodem przez cały grudzień aż do 6 stycznia.

Oświetlenie twarzy Mitry mogło być więc sygnałem do rozpoczęcia rytualnej uczty, albo innych obrzędów.

Analizy polskich badaczy są obecnie najmocniejszym argumentem za tym, że mitraiści wykorzystywali promienie Słońca dla celów rytualnych. Jest to bardzo ważna informacja, gdyż nie zachowały się do naszych czasów żadne źródła pisemne poruszające to zagadnienie. Jedynych przesłanek dostarczają nam same mitrea. Ten brak dobrych źródeł odnośnie mitraizmu nie jest zresztą czymś wyjątkowym. – Była to zamknięta grupa, która jeśli nawet posiadała jakieś swoje pisma, czy księgi, to były one słabo dostępne. Dlatego najcenniejszym źródłem informacji o tym kulcie są związane z nim budowle i dzieła sztuki – wyjaśnia dr Jakubiak.

Mitreum w Hawarte okazało się pod tym względem bardzo cenne. Archeolodzy natrafili w nim również na malowidło, którego nikt dotąd nigdzie nie znalazł. – Jest to przedstawienie Miasta Demonów, które zamyka cały cykl malowideł religijnych zaczynający się Gigantomachią. Widzimy na nim demony zabijanie przez promienie Słońca – opowiada dr Jakubiak.

Michał Gawlikowski, Krzysztof Jakubiak, Wiesław Małkowski i Arkadiusz Sołtysiak (2011). A Ray of light for Mithras, Monografie di Mesopotamia XIV s. 169-175

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 17, średnia ocen: 5,82 na 6)
Loading...