Szampan z Bałtyku

6 lipca grupa szwedzkich nurków natrafiła w rejonie fińskich Wysp Alandzkich na Bałtyku na wrak okrętu. Widoczność była tak słaba, że nie potrafili znaleźć nazwy jednostki. Jeden z nich zabrał więc z wraku butelkę w nadziei, że za jej pomocą uda się wydatować znalezisko.

Nadzieje nie były płonne. Okazało się, że butelka zawiera doskonałego i wciąż nadającego się do spożycia szampana, co zweryfikował miejscowy degustator. Szampana wyprodukowała winiarnia Moet & Chandon, znana m.in. z produkcji słynnego Dom Pérignon.

Zdaniem ekspertów z Moet & Chandon odkryte butelki to na 98 proc. prestiżowy Veuve Clicquot. Według wstępnych ustaleń wyciągnięty z bałtyckiego dna trunek ma około 230-220 lat, co czyni go najstarszym nadającym się do spożycia szampanem. Pierwsze Veuve Clicquot wyprodukowano w 1772 r., ale butelki leżakowały przez 10 lat.

Łącznie Szwedzi widzieli na wraku 30 butelek. Wartość jednej szacuje się na ponad 50 tys. euro. Jeśli jednak potwierdzą się podejrzenia, że jest to szampan wysłany przez króla Ludwika XVI w darze dla cara Rosji, to ich wartość może być wielokrotnie wyższa.

Wrak, w którym może być jeszcze więcej ekskluzywnego trunku, leży na głębokości 55 m. Dokładna jego lokalizacja utrzymywana jest w tajemnicy.

Na podstawie Discovery News/AFP.