Naukowcy zadali kolejny cios dość powszechnym wyobrażeniom neandertalczyka jako prymitywnego zwierzęcia o ludzkich kształtach. Najnowsze znalezisko wskazuje, że nasz wymarły kuzyn malował ciało. To pierwszy tak mocny dowód, że robił to ktoś inny niż Homo sapiens.
Zespół badaczy pod kierunkiem João Zilhão z uniwersytetu w Bristolu znalazł na dwóch stanowiskach archeologicznych w hiszpańskiej prowincji Murcja muszle, które 50 tys. lat temu służyły do przechowywania barwników.
Uczeni są przekonani, że te prehistoryczne „puzderka” należały do neandertalczyków, gdyż tylko oni żyli wówczas w Europie. Nasi przodkowie pojawili się w niej dopiero 10 tys. lat później. – Powiązanie tych znalezisk z neandertalczykami jest mocne jak skała – zapewnia Zilhão.
Jak podkreślają naukowcy, muszle pokazują, że neandertalczycy byli zdolni do symbolicznego myślenia. Tym samym są drugim gatunkiem po Homo sapiens, któremu możemy przypisać taką cechę.
Na muszelkach naukowcy znaleźli ślady żółtego i czerwonego barwnika. Według badaczy „puzderka” służyły do mieszania i przechowywania barwników, ale mogły też być przy okazji wykorzystywane jako biżuteria. Muszelki mają bowiem dziurki umożliwiające ich wieszanie na rzemyku.
Artykuł poświęcony muszelkom naukowcy opublikowali w PNAS. Ja skorzystałem z materiałów w BBC i The New York Times, gdzie znajdziecie zdjęcie.

@krzysztofsf
„zapewne najblizsze kilkanascie lat spedzilbym na szukaniu sladow w materiale kopalnym mogacych potwierdzic powyzsze.”
I mógłbyś te lata zmarnować, ponieważ nie wszystkie choroby zostawiają ślady na gnatach. Nawet nic nie znajdując nie miałbyś nadal pewności, czy się mylisz.
Sadze, ze wiele osob, badaczy z roznych dziedzin, sporo ze swojego dorobku ma wytworzone w oparciu o uboczne wyniki badan prowadzonych w zwiazku z czyms innym. Tak wiec zbierajac material weryfikujacy jakas hipoteze, jednoczesnie robi sie duzo dobrego dla siebie i innych. Chyba, ze ktos jest hochsztaplerem, zatajajacym i niszczacym dane ni eodpowiadajace jego wizji – wtedy efekt jest naturalnie odwrotny.
W takich odkryciach „przy okazji” nie ma chyba nic dziwnego, jeśli ktoś dłubie w czymś jeszcze niezbadanym. Trudno zakładać, na zdrowy rozum, że z góry będzie wiedział o wszystkim, co ewentualnie może odkryć.
Niestety,ale są tacy,którzy wiedzą wszystko.BADACZE WŁASNYCH SNÓW.(Kijewski,Wadowski,Daniken)
Są niewątpliwie. Te same zdarzenia, zjawiska itp. kojarzą się ludziom w różny sposób i dlatego potrzebny jest nam system standaryzacji wiedzy nazywany nauką.
Kąt prosty na 100 oC, a woda wrze w 90 C, bo „Te same zdarzenia, zjawiska itp. kojarzą się ludziom w różny sposób…”
Chcesz powiedzieć, że przy pomocy kąta prostego i temperatury wrzenia wody da się opisać całą otaczającą nas rzeczywistość?
Oczywiście, bo słonce zachodzi na wschodzie o wschopdzie na zachodzie, prawda?
Zgadza się: kąt prosty ma 100 gradów, a woda może wrzeć w 90 stopniach C :)
http://labor.ps.pl/wfc6.html
@europitek
„Współczesne dane demograficzne pokazują, że potomstwo młodych matek cechuje wyraźnie wyższa umieralność w okresie niemowlęcym (do 1 roku życia) niż matek starszych. Godne podkreślenia jest to, że są to dane dla populacji o wysokim poziomie obsługi medycznej i ogólnie niskiej umieralności niemowląt, a mimo tego prawidłowość taka jest widoczna. gdybyśmy te proporcje w grupach wiekowych matek przenieśli na populację historyczną sprzed 50 lat (dla tego samego obszaru), to tendencja byłaby już oczywista ze względu na wielokrotnie wyższą umieralność niemowląt.
Warto takie rzeczy brać pod uwagę, ponieważ mogą one diametralnie zmienić obraz sprawy.”
Otóż to. Współcześnie umieralność wśród mężczyzn w kategorii wiekowej 20-25 lat wynosi mniej niż 1 procent, z czego ponad połowa przypada na wypadki komunikacyjne, mimo wysokiego poziomu obsługi medycznej. Gdybyśmy tę proporcję przenieśli 50 tysięcy lat wstecz, kiedy umieralność w tej kategorii wiekowej była wielokrotnie wyższa, mielibyśmy proste rozwiązanie zagadki wyginięcia neandertalczyka. Po prostu się porozbijali w swoich tuningowanych brykach wracając z jaskiniowych dyskotek.
Obawiam się jednak, że to nie do końca tak działa. Zmniejszenie umieralności niemowląt nie nastąpiło poprzez PROPORCJONALNE zmniejszenie ryzyka śmierci ze względu na poszczególne przyczyny (w tym mechanizm powodujący zróżnicowanie umieralności między potomstwem matek w różnym wieku), tylko poprzez niemal zupełne WYELIMINOWANIE niektórych przyczyn. W populacjach pradzejowych niemowlęta umierały przede wszystkim z powodu niedożywienia, infekcji i dzieciobójstwa. Obecnie te przyczyny zostały niemal zupełnie wyeliminowane, dlatego PROPORCJONALNIE znacznie większy wpływ na ogólny wskaźnik umieralności mają te przyczyny, które w pradziejach były zupełnie pomijalne.
I proszę nie winić paleoantropologów, że pomijają to, co pomijalne.
„Obawiam się jednak, że to nie do końca tak działa.”
Nie ma co „się obawiać” – sam to podkreśliłem w jednym z postów, że nie chodzi o proste skopiowanie dzisiejszego wzorca.
Przykład, który podałeś jest po prostu bez sensu – świadczy o braku zrozumienia problemu.
W dodatku umieralność mężczyzn w grupie wiekowej 20-24 lata jest w Polsce znacznie mniejsza i wynosi 0,107%, a wypadki komunikacyjne są przyczyną 34% zgonów w tej grupie, jak podaje najnowszy „Rocznik demograficzny 2009″. Chyba, że miałeś na myśli jakąś „ogólną współczesność” jako jednostkę terytorialną i czasową.
„Zmniejszenie umieralności niemowląt nie nastąpiło poprzez PROPORCJONALNE zmniejszenie ryzyka śmierci ze względu na poszczególne przyczyny (w tym mechanizm powodujący zróżnicowanie umieralności między potomstwem matek w różnym wieku), tylko poprzez niemal zupełne WYELIMINOWANIE niektórych przyczyn.”
Oczywiście, jedne przyczyny zanikają, inne się pojawiają (lub nabierają innej wagi). Dzięki prawie całkowitemu wyeliminowaniu większości przyczyn (i szczegółowej statystyce) zjawisko zróżnicowania umieralności niemowląt w zależności od wieku matki stało się obecnie widoczne. Dotyczy to również innych zjawisk związanych z działaniem „w praktyce” strategii rozrodczej „na nadprzeżywalność”.
Dla tego sporu nie ma znaczenia, jakie przyczyny przeważały w przeszłości, lecz rozkład ich skutków ze względu na wiek matki.
Jeśli ten rozkład był równomierny, to dany czynnik nie ma żadnego znaczenia.
„I proszę nie winić paleoantropologów, że pomijają to, co pomijalne.”
Każdego, kto próbuje pomijać ewolucję będę ścigał do dni mych ostatnich, jeśli produkuje się w dziedzinach mających z nią ścisły związek.
@Glaude:”znudzony także nic merytorycznego nie napisał. A dodatkowo sugerował w moich wypowiedziach treści, których tam nie było- śmieszne, żałosne, tragiczne?”
Drogi Glaude:
W Twoich wypowiedziach były treści dezawuujące związek „zamieszkiwania wilgotnych i ciemnych jaskiń” ze zmianami reumatologicznymi.
Czyli Znudzony napisał „coś merytorycznego” negując tą wypowiedź. Jeszcze raz – wilgoć i temperatura nie są oczywiście przyczyną tych zmian, ale nasilając dolegliwości bólowe utrudniają ruch, czyli rehabilitację, czyli przyczyniają się do postępu zmian.
Nie było też potrzeby wykładów o chorobach reumatologicznych i autoimmunologicznych (na dodatek błędnego), gdyż potoczne pojecie „artretyzm” oznacza chorobę zwyrodnieniową a „reumatyzm” ogół chorób związanych z zaburzeniami stawów a także krążków międzykręgowych.
Nie ma zatem potrzeby w dyskusjach archeologicznych „mądrzenia się” i zastępowania poprawnych językowo choć potocznych nazw – nazwami jednostek chorobowych.
Są inne metody dyskontowania wiedzy medycznej