Polski paleobiolog Grzegorz Niedźwiedzki odkrył w Górach Świętokrzyskich ślady stóp pozostawione prawie 400 mln lat temu przez jakieś czworonożne zwierzęta.
Kilkadziesiąt okazów tropów zostawionych w przybrzeżnym mule jest o 18 mln lat starsze niż znane dotąd skamieniałości pierwszych tetrapodów, czyli lądowych czworonogów. Co więcej, ślady te są o 10 mln lat starsze niż znane nauce „rybopłazy”, uważane za formę przejściową między zwierzętami wodnymi a lądowymi. Odkrycie oznacza więc, że kręgowce wyszły na ląd trochę wcześniej niż dotąd sądziliśmy.
- Ślady mają do 26 cm średnicy. Szacujemy więc, że zwierzęta miały 2-2,5 m długości. Co przeczyłoby teorii, że zwierzęta przechodzące z morza na ląd były niewielkie, a dopiero potem wyewoluowały z nich większe organizmy. W mule, który potem skamieniał, odcisnęły się niesamowite detale stóp. Przede wszystkim szerokie trójkątne palce – sześć lub siedem. Poza tym struktury przypominające nasze poduszki palcowe, a więc coś w rodzaju amortyzatorów. Najpewniej zwierzęta, które zostawiły te ślady, to drapieżniki. Morskie tereny przybrzeżne były dla nich prawdziwym eldorado, barem z frutti di mare. Odpływ zostawiał na brzegu bogactwo ryb i skorupiaków. Dziś specjalizują się w tym ptaki, ale w dewonie ptaków jeszcze nie było. Te czworonogi prawdopodobnie oddychały już płucami. Choć być może miały jeszcze szczątkowe skrzela – powiedział Niedźwiedzki w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.
„Nature” nie tylko zrobiło z polskiego odkrycia okładkę swojego najnowszego numeru, ale przygotowało też poświęcony mu spory film, który możecie obejrzeć poniżej.
[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=YgGwBm4HI8Q&hl=pl_PL&fs=1&]
Grzegorz Niedźwiedzki jest doktorantem w Zakładzie Paleobiologii i Ewolucji na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Na pierwsze ślady natrafił osiem lat temu. Miał wówczas 22 lata i był jedynie studentem. Długo nie był pewien, czy to prawdziwy trop zwierzęcy. Jego geologiczny wiek kompletnie nie pasował do naszej wiedzy. W 2008 r. po odnalezieniu kolejnych tropów wysłał informację o znalezisku do prof. Pera Ahlberga z Uppsali. Po trzech dniach dostał odpowiedź. Jej pierwsze zdanie brzmiało: „Odkryłeś coś, na co wszyscy czekaliśmy od 30 lat”.
Według „Gazety Wyborczej” na stronę tytułową w „Nature” polska nauka czekała od 1970 r., kiedy to embriolog Andrzej Krzysztof Tarkowski opublikował w tym brytyjskim tygodniku wyniki swoich badań nad dzieworództwem ssaków.
Czytaj artykuł Grzegorza Niedźwiedzkiego i Piotra Szreka opublikowany w Archeowieściach.
Artykuł odkrywców w Nature
Artykuł w Gazecie Wyborczej. Wywiad z Niedźwiedzkim. Galeria zdjęć.

„Problem w tym, że ten człowiek z przed 200.000 to nie ten sam, co dziś, a dziś nie ten sam co z przed 10.000. Podlegamy nieustannej ewolucji, tak dziś jak i przed 200.000 lat. Wiele zależy od punktu odniesienia. Obecnie punktem odniesienia dla człowieka jest zespół cech dla człowieka współczesnego. Dla człowieka z przed 200.000 ten punkt odniesienia byłby inny. Być może dla niego najstarszy przodek też być mógł być datowany na 200.000 lat przed nim, itd…”
Bardzo proszę o doprecyzowanie,co to znaczy „nie ten sam”.Wielokrotnie czytałem teksty o tym jak niewiele różni nas od naszych przodków.Że fizycznie i intelektóalnie jesteśmy właściwie tacy sami,różnimy się tak jak róznią się dzisiejsi ludzie w różnych kulturach.Nawet Neandertalczyka widziałem w gajerku,Ze w tłumie,by się zgubił.Dziękuję za wyrozumiałość.
poczytaj o : „ewolucja filetyczna” i „specjacja”, pozdrawiam forum , ale sie robi troche „off topic-owo”.
Najciekawsze jest pytanie czy nogi powstaly 1 x czy moze kilka – w koncu i teraz sa ryby (male) co raczej chodza a nie pelzaja po dnie czy po wystajacych z wody galeziach a ich zwiazek z tetrapodami jest watly.
Przy okazji dyskusji nt ryb i ewolcji warto pamietac ze ryb w zasadzie nie ma :)
„Że fizycznie i intelektóalnie jesteśmy właściwie tacy sami”
No własnie „właściwie” – toż to punkt odniesienia.
Jak to czym się różnimy od tego sprzed 10.000 lat?
Choćby tym, że możemy wypić szklankę mleka. Niby nic nadzwyczajnego, ale w konsekwencji spowodowało uruchomienie silnego mechanizmu doboru naturalnego. Zwłaszcza tam, gdzie ta „szklanka” mleka stawała się istotna dla przetrwania i kondycji (zdrowia).
Mierzenie podobieństwa DNA w % to pomyłka. Istotne są różnice mające istotne znaczenie przystosowawcze, ich nagromadzenie prowadzące w konsekwencji najpierw do powstania bariery środowiskowej, ekologicznej czyli izolacji a następnie do gatunkowej.
Słyszałem o jakimś gatunku motyli, izolacja terytorialna i środowiskowa, spowodowała, że nastąpiła bardzo niewielka zmiana DNA, jak wynika z badań zmiana na poziomie odmiany, albo nawet jeszcze mniejsza, nie została zerwana więź gatunkowa, jednak z powodu tej zmiany dorosłe formy pojaw mają w innym okresie roku. Obecnie występują na jednym obszarze, ale cóż z tego, w naturze nie mają szans na wspólne potomstwo. Jak zatem mamy mierzyć oddalenie tych populacji? Różnicą % DNA?
Oczywiście człowiek jest istotą dużo bardziej złożoną.
Nie masz dowodu na to, że ONI nie pili mleka. Potrafili wyprodukować ten klej z żywicy brzozowej na drodze skomplikowanego procesu technologicznego, to może – podpatrując cielaki reniferów na przykład – mogli wpaść na pomysł, że też mogą. Pozyskać tak jedzonko. Białko.
Szkielety – na przykład te H.n. odkryte przez Soleckiego, nie wykazują niedoboru protein w organiźmie. Poziom fluoru, stężenie uranu, itp itd we współczesnych normach. Za Trinkhausem, ale gdzies mi sie zapodziały notatki =)
Do czego zmierzam. Mogli tego R. tarandus borealis hodować dużo wcześniej, niż podejrzewamy. Same, Saami, – Lapończycy- na północy Skandynawii, do teraz nie zostawiają śladów hodowli swoich renów.
Kiedyś, co prawda, przez uchwytny archeologicznie, ale krótki okres, budowali kamienne zagrody dla swoich bydlątek. Równie szybko im to przeszło, jak szybko na to wpadli.
To musiały być wyjątkowo sprytne bestie, ci przodkowie nasi.
Myślisz, że codzienne jesienią obserwacje, jak cielak ssie krowę, nic by im nie podpowiedziały ?
Tu bym jeszcze zwrócił uwagę na fakt, ze Eskimosi w ogóle mleka nie znali, a jakoś szczególnie nie byli – nie są – upośledzeni. Pod jakimkolwiek względem.
Ja bym tej szklanki mleka jakoś szczególnie jednak nie podnosił.
Nie pili mleka, bo nie posiadali mutacji genetycznej pozwalającej na trawienie laktozy przez dorosłych. Wypicie mleka przez dorosłego kończyło się ciężkim rozstrojem żołądka.
Nie chodzi o upośledzenie, tylko wpływ wzbogacenia jadłospisu o bogate źródło energetyczne, kto je wzbogacił, był zdrowszy i silniejszy, średnia długość jego wieku się wydłużyła. Miał nie tylko więcej dzieci, ale mógł też tym dzieciom poświecić więcej czasu, bo żył dłużej, dzięki temu jego dzieci też miały przewagę nad tymi osieroconymi przez rodziców, co byli słabsi i mniej odporni na choroby. W społeczeństwie u tych co posiadali mutację pojawili się też dziadkowie, co miał doże znaczenie społeczno-ekonomiczne, zwiększyła się opieka nad osobnikami młodocianymi. Nastąpiła spirala sprzężeń zwrotnych, w krótkim czasie populacje posiadające mutację odniosły sukces rozrodczy. Wypierając z populacji osobników pozbawionych mutacji pozwalającej na trawienie laktozy.
Proces ten dotyczył oczywiście jedynie terenów, gdzie panował energetyczny deficyt pokarmowy. Należały do nich między innymi leśne tereny północnej i środkowej Europy. Dlaczego te? Proponuję wyjrzeć przez okno a znajdziesz odpowiedź.
Jedna mała zmiana DNA pozwalająca na trawienie laktozy. Mało? Miała miejsce ok 10.000 lat temu, a potem nastąpiła neolityzacja terenów północnej i środkowej Europy.
Same, Saami, – Lapończycy- to ludy tundry, która obfituje w grubą zwierzyną, wystarczy się ciepło obrać i siedzieć nad przeręblem z pałką, aż foka łeb wystawi. Nie mieli deficyty wysokoenergetycznego pożywienia, ludy strefy klimatu lasów borealnych a owszem.
Jako odpowiedź na twój post
http://archeowiesci.wordpress.com/2007/02/27/pili-mleko-opanowali-europe/
A ja się zastanawiam, czy jednak nie przeceniamy znaczenia tej mutacji – nie żeby była bez znaczenia, ale czy faktycznie miała aż takie?
W przytoczonym wpisie mowa jest o tym, że we wschodniej Azji dorośli zasadniczo nie trawią laktozy. Ciekaw jestem natomiast jak sprawy się mają w Azji środkowej i zachodniej. Rzecz w tym, że czytałem kiedyś (było to dawno i niestety nie pamiętam gdzie), że u niektórych ludów tego regionu (może chodziło o Kazachów, ale tego niestety też nie pamiętam) świeże mleko traktowane jest jako środek przeczyszczający – co zapewne można wytłumaczyć problemami z trawieniem laktozy właśnie (byłoby to logiczne, z informacji we wpisie można wnioskować, że im dalej na wschód tym mutacja rzadsza). Ciekawe jest to o tyle, że dieta ich koczowniczych przodków (jak ktoś trochę czytał o mongolskich i tureckich nomadach to wie) oparta była głównie na mleku – tylko że na różne sposoby przetworzonym, co zapewne wiązało się z rozkładem laktozy.
Z czego wynikałoby, że nawet bez tej ciekawej mutacji może powstać społeczność, której podstawą wyżywienia jest mleko.
Aha, w przytoczonym poście jest odsyłacz do innego ciekawego postu:
http://archeowiesci.blox.pl/2006/10/Neolityczny-jogurt.html
a co do laktozy w przetworach to cytat z wikipedii (przepraszam, nie mam chwilowo lepszego źródła):
„Pierwotna nietolerancja laktozy typu dorosłych wymaga rezygnacji z mleka słodkiego i jego przetworów. Dobrze tolerowane jest mleko fermentowane w postaci kefirów lub jogurtów. Zawarte w tych produktach probiotyki są zdolne do wytworzenia laktazy, a same produkty poddane fermentacji mlekowej zawierają mniej laktozy. Bezpiecznie można spożywać twarde sery, jak Cheddar, długo dojrzewające mogą praktycznie nie zawierać laktozy.”
Przepraszam za ten mleczno-laktozowy spam, ale temat mnie interesuje. Dogrzebałem się w necie m.in. do czegoś takiego:
http://www.springerlink.com/content/kll8tp74m08g2180/
- badanie przeprowadzono na terenie ChRL, objęło też Mongołów i Kazachów – wśród Mongołów odsetek osobników z nietolerancją laktozy to 87,9%, wśród Kazachów „względnie mało” bo 76,4%. Fakt, że populacje Kazachów mieszkające dalej na zachód, których to badanie nie objęło mogą mieć niższy wskaźnik, ale jednak i Mongołowie i Kazachowie to ludy które tradycyjnie utrzymywały się z hodowli bydła i koni, opierające swoją dietę na mleku – tyle że przetworzonym.
W warunkach koczowniczych produkcja dojrzewających serów pewnie nie była możliwa (ale za to chyba nie była problemem dla osiadłych rolników neolitycznej Europy), więc kluczowe znaczenie musiały mieć produkty fermentacji mleka.
W każdym razie do korzystania z dobrodziejst mleka mutacja umożliwiająca trawienie laktozy najwyraźniej nie jest niezbędna.
Tak, ale nie zamieszkują oni strefy lasów borealnych. Mutacja miała znaczenie tam, gdzie uruchamiała presje selekcyjną. Aby mutacja została upowszechniona, musiał zadziałać dobór naturalny faworyzujący posiadaczy mutacji. jednym słowem tam, gzie surowe mleko stanowiło istotne uzupełnienie energetyczne dostępnego pokarmu. Tam gdzie mleko stanowiło jedynie dodatek do diety, proces doboru naturalnego ukierunkowanego na faworyzowanie tej cechy nie był taki istotny.
Dlatego strefa lasów borealnych, stanowi tutaj moim zdaniem klucz do zrozumienia, czemu tam właśnie ta mutacja była istotna a w innych strefach klimatycznych, gdzie dostępność do pożywienia była inna a także inna gospodarka, taka istotna nie była.
Ats, nie rozumiem, czemu zakładasz, że tylko dla mieszkańców lasów borealnych mleko było tak istotne?
W diecie stepowych koczowników mleko nie było „dodatkiem do diety”, tylko stanowiło tej diety podstawę (poza miesiącami zimowymi, kiedy spożywano więcej mięsa). Powiedziałbym, że dla nich mleko stanowiło nawet więcej niż „istotne uzupełnienie energetyczne dostępnego pokarmu” – było głównym dostępnym pokarmem.
Przy ich pasterskiej gospodarce nie mogło być zresztą inaczej, jedynym stale dostępnym pożywieniem było mięso i mleko, ale mięsa nie mogli jeść dużo ze względu na możliwości regeneracyjne stad. Podeprę się tutaj cytatem z książki „Hunowie w Europie” Tyszkiewicza:
„Z powodu oszczędzania swoich trzód byli oni przeważnie galaktofagoi – spożywali produkty mleczne”.
To co prawda dotyczy zamierzchłej przeszłości, ale sposób gospodarowania koczowników nie zmieniał się przez stulecia, a są miejsca, gdzie ludzie żyją tak jeszcze dziś – oglądałem niedawno film dokumentalny o kirgizkich hodowcach jaków w Tien-szanie (to nie step, ale też nie lasy borealne, za to model gospodarki typowy dla tureckich koczowników) – latem jedzą głównie przetwory mleczne, zimą uzupełniają dietę mięsem. Podobne informacje o diecie koczowników znaleźć można w źródłach z różnych epok.
A zatem mleko było ważne nie tylko dla mieszkańców lasów borealnych, a niemożność trawienia laktozy przeszkodą łatwą do obejścia.
Mutacja umożliwiająca trawienie laktozy jest niewątpliwie korzystna, ale wydaje mi się, że dużo donioślejszą rolę odegrało nabycie umiejętności wytwarzania przetworów mlecznych, mających większą trwałość niż świeże mleko.
@ Stanisław
Nie zgodzę się z Tobą, że to mało ważne odkrycie i że nie warto się cieszyć z niego u nas w kraju. „Wyborcza” tu też chyba nie ma nic do rzeczy. To oczywiście bardzo ważne odkrycie, o którym piszą media na całym świecie.
Jednak myślę, że Twój komentarz to próba zwrócenia uwagi na różnicę pomiędzy samym faktem (odkryciem śladów czworonoga w warstwie środkowego dewonu), a wnioskami paleobiologów opartymi na modelu ewolucyjnym (w tym pokazywana w TV „rekonstrukcja” i oczywiście te wszystkie dodatki o wyjściu z morza, o płytkich lagunach, o tutti di mare, o oddychaniu). I to są słuszne spostrzeżenia Stanisława. Zresztą sami odkrywcy i ich naukowi mentorzy mówili o „wrzuceniu granatu” w dotychczasowe wyjasnienia ewolucji. Właśnie dlatego jest o tym tak głośno.
Z tego co widzę, odkrycie spod Kielc nie jest podawane jako „dowód na ewolucję” (tak jak Tiktaalik). Wręcz przeciwnie, jest podawane jako przykład na czworonoga („tetrapod” z greki znaczy właśnie czworonóg i oczywiście większość zwierząt to „tetrapody”) sprzed ok. 400 mln lat, według obowiązującej obecnie tabelki stratygraficznej. Więc nie ma co tu obalać. Przeszło zwierzę, zostawiło ślady i tyle.
Dużo ciekawszy jest dla mnie wątek niemal odrzucenia tego znaleziska w początkowej fazie. Pan Niedźwiedzki opowiadał, że szukał w kamieniołomach, w wyższych warstwach sladów dinozaurów i po kilku godzinach bezskutecznych poszukiwań zszedł niżej i zobaczył ślady stóp/łap podobnych do dinozaurzych. Jak mówi, myślał że słońce za bardzo przygrzało i zostawił odkrycie. Dlaczego? Bo w myśl teorii ewolucji w tej warstwie nie powinno ich tam być. Zostawił, po prostu je zignorował! (Naukowo zignorował, bo pewnie nie dawały mu spokoju). Dopiero potem usłyszał na jakimś odczycie w Szwecji, że ten „etap ewolucji” nie jest jeszcze udokumentowany, więc wrócił i dokonał odkrycia ponownie.
Dla mnie jest to przykłąd czegoś, co kiedyś nazwano „filtracją” odkryć archeologicznych i paleologicznych. Jeśli nie pasują do obowiązującego paradygmatu, po prostu się je odrzuca (a jeśli znajdzie ktoś inny, podważa ich autentyczność). Nie mówię, że tak jest zawsze, ale ten przykład daje do myślenia.
Kolejna sprawa to fakt, że naukowcy skojarzyli te ślady ze śladami stóp/łap dinozaurów. Wczoraj w mediach któryś z nich też się wypowiedział, że „do złudzenia” przypominają ślady dinozaurów. Oczywiście ta hipoteza zostałaby wyśmiana przez świat nauki. Ale tylko i wyłącznie z powodu paradygmatu ewolucyjnego. Dlatego przedstawia się wyjasnienia zgodne z ewolucyjnym drzewem. Pokazywana w mediach „rekonstrukcja” czworonogo noszonego przez Niedźwiedzkiego i Szreka ma jakieś płetwo-nogi, które (widać to na filmie wyrażnie) raczej nie mogłyby zostawić takich śladów. Mógł je jednak zostawić np. zwierz podobny do współcześnie żyjącego dinozaura – smoka z Komodo (ale wszak dinozaury nie żyły w dewonie i nie żyją dziś!) albo jakiejś innej wielkiej salamandry. Zwracam uwagę na „brak śladów wleczenia korpusu”. W pełni ukształtowany czworonóg.
Oczywiście wnioski Stanisława, że żyjący rzekomo 20 mln lat później Tiktaalik teraz już nie może być dowodem na ewolucję ryb w tetrapody, są jak najbardziej słuszne. Można oczywiście wierzyć, że Tiktaalik był „ogniwem pośrednim” pomiędzy rybami a płazami, ale teraz to tylko wiara, bo płazy lub gady żyły wcześniej od Tiktaalika (który zresztą nie był żadnym tetrapodem, ale zapewne tylko rybą).
Natomiast @sauron i @eptesicus w swoich wnioskach o przynależności wyznaniowej Stanisława przeszliście samych siebie. Przeczytałem pod tym kątem jeszcze raz jego wpis. Jak na to wpadliście???
Zdrowia w Nowym Roku.
Ech…. zawsze coś pokręcisz.
Po raz kolejny muszę wytknąć opieranie się na jakiejś medialnej papce przy krytykowaniu badań naukowych. To już zaczyna być nudne. Panowie antyewolucjoniści mogliby nauczyć się odróżniać naukę od jej krzywego odbicia w mediach.
Otóż Maćku napisałeś, ze w TV pokazali rekonstrukcję zwierzęcia, które zostawiło ślady. Cóż, ja takiej rekonstrukcji poza prościutkim rysunkiem Ahlberga wykonanym mazakiem na kartce nie widziałem. To duże zielone stworzenie, które panowie noszą na filmie z Nature to jeśli dobrze rozpoznałem model Tiktaalika wzięty być może z Muzeum Geologicznego w Warszawie albo z Muzeum Ewolucji w tymże mieście. Ahlberg wyraźnie tłumaczy, że zwierzę, które zostawiło ślady było podobnej wielkości, ale zamiast mocnych płetw miało już nogi, które były dużo większe od tych płetw. Znowu wymądrzasz się w oparciu o przeinaczone fakty. Jakież to typowe dla antyewolucjonistów…
Tiktaalik dalej jest dowodem ewolucji ryb w tetrapody. Żaden naukowiec temu nie przeczy. Równie dobrze mógłbyś sobie powiedzieć, że czworonogi nie mogły powstać z ryb, bo przecież ryby wciąż żyją. I tak Tiktaaliki mogły żyć przez dziesiątki milionów lat obok swoich kuzynów z bardziej rozwiniętymi środkami lądowego transportu osobistego. Jeśli uważacie inaczej panowie antyewolucjoniści, to pędem piszcie artykuł do „Nature”, a nie wypisujcie bzdur na forach.
Nie wiem jacy naukowcy skojarzyli te ślady ze śladami dinozaurów. Poproszę odpowiedni link. Poproszę też link na poparcie tego: „Zresztą sami odkrywcy i ich naukowi mentorzy mówili o “wrzuceniu granatu” w dotychczasowe wyjasnienia ewolucji.” Bo ja tylko widziałem, że mówili o solidnym wstrząśnięciu naszą wiedzą o wyjściu na ląd, a dokładniej naszej chronologii tego wydarzenia. W Nature Ahlberg, Niedźwiedzki i spółka napisali: „They [ślady - WP] force a radical reassessment of the timing, ecology and environmental setting of the fish–tetrapod transition, as well as the completeness of the body fossil record.” Gdzie tu mowa o „“wrzuceniu granatu” w dotychczasowe wyjasnienia ewolucji.” Znów usłyszałeś, to co chciałeś, albo jakąś mediową paplaninę.
Co do zignorowania odkrycia. Niedźwiedzki był wtedy 22-letnim studentem. Jest w pełni zrozumiałe, że uznał, iż to nie może być trop i pewno coś mu się pomyliło. Potem jednak znalazł kolejne ślady, a już jako doktorant usłyszał na wykładzie Ahlberga, że istnieją przesłanki wskazujące na możliwe wcześniejsze pojawienie się tetrapodów i odważył się pokazać swoje ślady Ahlbergowi.
To, że nasza wiedza jest dziurawa i ciągle następują w niej pewne przesunięcia (choćby dotyczące chronologii) jest oczywiste i ma nieustannie miejsce od 150 lat i będzie miało miejsce przez kolejne kilkaset lat. Jednak żadne z tych przesunięć nie rozwala ogólnej wizji stopniowego rozwoju kolejnych organizmów z już istniejących.
Znów zmarnowałem przez Ciebie czas. Za każdy razem coś przekręcisz albo opacznie zrozumiesz, a jednocześnie wymądrzasz się tak jakbyś miał wielekroć większą wiedzę od wszystkich biologów i geologów tego świata (twój przedostatni akapit chociażby). Więcej pokory. I ponawiam prośbę o opuszczenie mojego bloga.
ad vocem
„Nie wiem jacy naukowcy skojarzyli te ślady ze śladami dinozaurów. Poproszę odpowiedni link.
Mówiły o tym dużo wiadomości wieczorem 7-go, chyba Polsat albo TVN. Tutaj cytat:
„W 2002 roku Grzegorz Niedźwiedzki prowadził badania terenowe w kamieniołomie Zachełmie, w pobliżu Kielc. W trakcie pracy natknął się na dziwne struktury utrwalone w warstwie dolomitów dewońskich, które przypominały ślady odciśnięte przez triasowe gady. Niezależnie, bez wiedzy o odkryciu G. Niedźwiedzkiego, zagadkowe struktury, wyglądające jak tropy „małych słoni” znalazł w tym samym odsłonięciu w 2004 r. dr inż. Zbigniew Złonkiewicz z Oddziału Świętokrzyskiego PIG. Jego również uderzyło go podobieństwo tych struktur do śladów stąpnięć, jakie w grząskim podłożu zostawiały jurajskie dinozaury.
http://www.focus.pl/newsy/zobacz/publikacje/przepytaj-naukowych-rewolucjonistow/nc/1/
„Poproszę też link na poparcie tego: “Zresztą sami odkrywcy i ich naukowi mentorzy mówili o “wrzuceniu granatu” w dotychczasowe wyjasnienia ewolucji.
Jest wiele takich cyatatów, bo tak określili to odkrycie Philippe Janvier i Gael Clement w komentarzu w „Nature”. Przykładowy link:
http://www.polskieradio.pl/nauka/artykul130330_odkrycie_polakow_wstrzasa_historia_ewolucji.html
„- To granat wrzucony w uporządkowany świat nauki – komentują recenzenci w „Nature”.
„Znów zmarnowałem przez Ciebie czas.
Nie jesteś, Wojtku, zbyt miły dla swoich wiernych czytelników.
Co to za naukowe źródła??? TVN, Polstat??? Ty chcesz obalać naukowe odkrycia cytatami z Polsatu i TVN?? No i znowu „quote mining” i przeinaczanie cytatów, by lepiej pasowały do retoryki. Chwytanie się jakichś słówek z dziennikarskich tekstów i walka za ich pomocą z recenzowanymi artykułami naukowymi. W Focusie jasno widać, że chodzi jedynie o podobieństwo. Na pierwszy rzut oka, bez badań i analiz wiele rzeczy jest do siebie podobnych. Np. ślady motocykla i roweru. W recenzowanym naukowym materiale nikt nie pisze o dinozaurach. Odkrywcy nie porównują śladów do dinozaurów.
No i gdzie tu jest mowa o ewolucji. Znów zmanipulowałeś cytat, by ci pasował do retoryki, że to odkrycie zaprzecza ewolucji. Znów posługujesz się czyimś luźnym komentarzem zamiast tym, co napisali naukowcy w „Nature”.
W dodatku znów korzystasz z kompletnie nienaukowego źródła, w którym jest choćby taki kwiatek: „Paleontolodzy odkryli m.in. kilka „dróżek”, którymi kroczyły dawne gady.” Nie wiem skąd dziennikarz Polskiego Radia wziął te „gady”, bo najstarsze ślady gadów mają ledwie 315 mln lat. I ty w oparciu o takie materiały próbujesz potem obalać ewolucję.
Twoje komentarze są marną, skrajnie nieobiektywną publicystyką opartą na nędznych źródłach, przeinaczonych cytatach i fałszywych informacjach. Zaniżają radykalnie poziom komentarzy na Archeowieściach i zabierają mi czas, który mógłbym spożytkować na coś milszego albo pożyteczniejszego.
Nie jestem zbyt miły dla osoby, która chyba już od dwóch lat notorycznie manipuluje i prowadzi na moim blogu antyewolucjonistyczną krucjatę za pomocą stosu przekłamań, bzdur i wyciągniętych z kontekstu cytatów. Nie jestem miły dla osoby, która mimo wielokrotnych tłumaczeń wciąż nie nauczyła się na czym polega nauka i dyskusja o nauce. Wciąż nie nauczyłeś się dokładnie sprawdzać cytaty, wciąż w walce z recenzowanymi naukowymi artykułami używasz argumentów z bardzo nierzetelnych źródeł pełnych bzdur i przekłamań. Ja mam już tego stanowczo dość. Żegnam.
Pozdrawiam również i życzę powodzenia w prowadzeniu serwisu.
PS. Powoływałem się oczywiście na wypowiedzi odkrywców w wiadomościach, a nie na komentarz dziennikarski.
Bardzo ciekawe, bo piszą, że istota, która zostawiła ślady, miała 7-8 palców. A tymczasem nie przypominam sobie dinozaura z taką liczbą palców. Zazwyczaj miały cztery (z czego stopę opierały na trzech), a największa liczba palców, jaką kojarzę, to pięć. Gdzież tu więc podobieństwo do dinozaurów?
>>Natomiast @sauron i @eptesicus w swoich wnioskach o przynależności wyznaniowej Stanisława przeszliście samych siebie. Przeczytałem pod tym kątem jeszcze raz jego wpis. Jak na to wpadliście???
sam tak napisał
hehe, też wczoraj pierwsz co to wpadłem tu na stronkę zobaczyć jak zostało przyjęte przez Was znalezisko naszego rodaka. po prawdzie spodziewałem się szukania dziury w całym i nieco zawistnego ‘nic takiego się nie stało’. na szczęście nic takiego się tu nie znalazło, co cieszy, bo oznacza, że potrafimy po prostu cieszyć się z tego, że komuś innemu z tego samego lub zbliżonego do nas środowiska coś się udało. jeden tylko Stanisław się zapieklił. jego ton skojarzył mi się z tonem niektórych rozgoryczonych ludzi z Polonii gdzieś na Zachodzie. tacy ludzie zadziwiająco trwale zakonserwowali w sobie polskie narzekactwo i kompleksy prosto sprzed 20-30 lat. ale do takich rzeczy akurat nie ma co się w ogóle dokopywać :)