Od wielu lat narasta paranoja roku 2012. Teraz na opowieści o nadchodzącym końcu świata będziemy natykać się szczególnie często dzięki filmowcom, którzy postanowili pokazać nam, jak ta zagłada będzie wyglądać. Mowa oczywiście o wchodzącym wkrótce na ekrany filmie „2012″.
Zdaniem wielu ludzi koniec naszego świata ma nastąpić 21 grudnia 2012 (plus minus jeden dzień). Zagładę w tym dniu przewidzieli ich zdaniem Majowie. Nie ma jednak zgody, co do tego, jak nasza cywilizacja skończy żywot. Najczęściej podawane przyczyny to rozpadnięcie się kontynentów, spalenie nas przez Słońce czy uderzenie innej planety. Wszystko to jest oczywiście gigantyczną zbieraniną megabzdur.
Bzdura numer 1: Majowie przewidzieli koniec świata 21 grudnia 2012
Cała historia zaczyna się od tego, że 21 grudnia 2012 roku zdaniem niektórych kończy się wielki cykl kalendarza Majów, który zaczął się 11 sierpnia 3114 r. p.n.e. Według zwolenników końca świata jest to równorzędne z naszą zagładą. Natomiast dawni Majowie nie wiązali z tym dniem żadnych katastroficznych zdarzeń. Zgodnie z logiką tego kalendarza (zwanego Długa Rachuba) zacznie się po prostu kolejny okres, tak jak po roku 2000 zaczęło się kolejne tysiąclecie naszego kalendarza. Wiązanie końca wielkiego cyklu kalendarza Majów z zagładą naszej cywilizacji pojawia się dopiero u autorów z nurtu New Age.
Bzdura numer 2: 21 grudnia 2012 rozpadną się kontynenty
Zdaniem niektórych tak właśnie skończy się nasza cywilizacja, a przyczyną ma być nagła zmiana biegunów magnetycznych. Dla geologów jest to kompletna bzdura, choćby dlatego, że w geologii nie ma nagłych zmian na taką skalę. Co prawda kontynenty mogą zniknąć, a bieguny przemieścić się, ale nie są to nagłe procesy. W przypadku znikania kontynentów trwają one miliony lat, a przy przebiegunowaniu – co najmniej tysiące. Są więc tak wolne, że w zasadzie ich nie zauważamy. Poza tym przemieszczenie się biegunów magnetycznych nie wywołuje żadnych katastrof.
Bzdura numer 3: do zagłady doprowadzi ustawienie się Słońca w jednej linii z centrum galaktyki
Miłośnicy katastroficznych teorii uwielbiają dopatrywać się niezwykłych zdarzeń w koniunkcjach, czyli ułożeniu się ciał niebieskich w jedną linię. I tak np. do końca świata miało dojść 5 maja 2000 r., gdy Merkury, Wenus, Jowisz, Mars i Saturn ustawiły się w jednej linii ze Słońcem i Księżycem.
Teraz ustawienie się Słońca w jednej linii z centrum naszej galaktyki ma wystawić Ziemię na potężne galaktyczne siły, które doprowadzą do wydarzeń opisanych w bzdurze numer 2. Według NASA żadnej nadzwyczajnej koniunkcji w 2012 nie będzie
Astronomowie zapewniają też, że koniunkcje nie mają żadnego naukowego znaczenia i nie wywołują żadnych zmian w grawitacji, promieniowaniu itp. Są po prostu ciekawostką.
Bzdura numer 4: Ziemię zniszczy Planeta X
Kolejna wersja naszej zagłady. Planeta X zwana też Nibiru ma 21 grudnia 2012 uderzyć w Ziemię, albo też przelecieć tak blisko, że zniszczy życie.
Astronomowie przekonują, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Gdyby jakiś duży obiekt miał nas trafić w 2012 roku, dostrzegliby go wiele lat temu, a w tej chwili byłby już widoczny gołym okiem.
Poza tym tajemnicza Nibiru miała nas już zniszczyć w 2003.
Bzdura numer 5: Spali nas Słońce
Może i spali, ale na pewno nie 21 grudnia 2012 r., ani też za naszego życia, a także za życia naszych dzieci, wnuków, a nawet ich wnuków. Jak szacują astronomowie dojdzie do tego dopiero za kilka miliardów lat. Teraz Słońce może swoją aktywnością co najwyżej zakłócić naszą komunikację.
Nikt chyba nie jest w stanie zliczyć ile w dziejach ludzkości było już przepowiedni zagłady świata. Szczególnie płodni są w tym przedstawiciele przeróżnych kościołów np. Świadkowie Jehowy, czy Kościół Adwentystów Dnia Siódmego. Panikę wywołują pewne daty kalendarza – np. lata 1000, 1666 (666 to liczba szatańska), 2000 – oraz zjawiska astronomiczne – np. koniunkcje ciał niebieskich, a także przeloty komet. Wielką panikę wywołała w 1910 r. kometa Halleya. Wielu ludzi wierzyło, że jej ogon sprowadzi na Ziemię trujący gaz. Sprzedawcy masek, „pigułek na kometę” i tlenu zbijali kokosy. W 1995 katastroficzne brednie związane z przelotem komety Hale-Bopp doprowadziły do prawdziwej tragedii. 39 członków pewnej kalifornijskiej sekty popełniło samobójstwo. Wierzyli, że w ten sposób uratują się ze skazanej na zagładę planety.
I właśnie takie desperackie akty są największym zagrożeniem, jakie niosą ze sobą katastroficzne brednie. NASA już teraz dostaje pytania od nastolatków myślących o samobójstwie przed nadchodzącą zagładą oraz matek, które zastanawiały się, czy nie zabić własnych dzieci, by oszczędzić im cierpienia. I jeśli do takich tragedii dojdzie, to pełną odpowiedzialność za nie ponosić będą autorzy apokaliptycznych bredni.
Korzystałem głównie z materiałów National Geographic przygotowanych z okazji premiery filmu.

ludzie lubią się bać a inni lubią straszyć. Właśnie można obejrzeć film 2012. Strach się bać a jak nawet znajdą planetę Nibiru i okaże się że rzeczywiście będzie nasz koniec świata to czy ktoś to ogłosi. Chyba nie aby nie było paniki bo co człowiek XXI wieku może zrobić w tej sytuacji. Chyba się tylko modlić albo na koniec dobrze się zabawić.
Prawdziwa tragedia jest fakt ze film ten pokazuje koniec wszystkich zakatkow ziemi oprocz… Mekki. Z obawy podzielenia losu innego tworcy ktory osmielil sie „zbeszczescic” Islam.
Zas co do sezonu ogorkowego w wiadomosciach naukowych chcialbym zauwazyc ze nie napisano nic o bardzo realnym „koncu swiata” ktory moze nastapic w kazdej chwili- rozblyskach slonecznych. Sto lat temu telegrafy razily pradem, tasmy papierowe zapalaly sie. Turysci szykowali sniadania na biwakach myslac ze juz poranek a to tylko zorze polarne… Mamy obecnie tak calkowity zastuj w aktywnosci slonecznej ze pasuje to do poprzedniego cyklu ktory zakonczyl sie wlasnie takimi efektami- tyle ze dzis spala sie wszystkie urzadzenia elektroniczne jak i mega transformatory ktorych odbudowa zajmie w najlepszym przypadku kilka miesiecy jezeli nie kilka lat. Co wtedy z ekonomia calego swiata? Co z zyciem codziennym jakie znamy?
No i druga sugestia- caldera wulkany. Geologicznie gotowe do nastepnych wybuchow w kazdej chwili. Np. Yellowstone.
Impuls elektromagnetyczny moze byc problemem dla cywilizacji na obecnym poziomie. Cytujac Lema „im kto wyzej wlazl na drzewo rozwoju, tym z wiekszym hukiem z niego spadl”
Sto lat temu nie mial czego niszczyc.
http://www.astrocd.pl/index.php?id=4&zoom=518
Jesli mialby rozpoczac sie nowy cykl aktywnosc wulkanicznej Ziemi, to sadze, ze proces ten narastalby przez conajmniej dziesiatki lat, stopniowo obejmujac kolejne tereny i zmieniajac sklad atmosfery.
>>Prawdziwa tragedia jest fakt ze film ten pokazuje koniec wszystkich zakatkow ziemi oprocz… Mekki. Z obawy podzielenia losu innego tworcy ktory osmielil sie “zbeszczescic” Islam
w istocie, jest to bardzo irytujące. JEDNA, JEDYNA spośród SETEK wyznawanych na Ziemi religii jest traktowana jak święta krowa, a jak ktoś ośmieli się przedstawić cokolwiek nie po myśli jej wyznawców, od razu zaczynają się… nie, nie protesty, tylko groźby obcięcia głowy. Gdyby w taki sam sposób traktowano chrześcijaństwo i buddyzm, nie byłoby ani znacznej części współczesnej sztuki, literatury, filmu, ani naukowej analizy samych wierzeń, ich roli kulturowej. Nie wiem jak wielkie trzeba mieć kompleksy, żeby domagać się od świata takich przywilejów „nietykalności”, jakich domaga się dla swoich poglądów wielu muzułmanów. Kto by pomyślał, że swego czasu religia ta stworzyła jedną z najbardziej rozwiniętych cywilizacji na ziemi, o wiele bardziej otwartą na świat i różnorodność niż Europa.
Sa w ciekawej fazie rozwoju.
Niesamowita ekspansja polaczona z brakiem tendencji do ateizacji, fanatycznymi uzbrojonumi ubogimi masami wiernych, utrzymaniem wlasciwie pelnej jednorodnosci bez znaczacych schizm i reformacji.
Ciekawy material na ich temat
http://www.youtube.com/watch?v=UYt1hTvKTZA
Perspektywy sa nieciekawe.
zaliczyli niejedną schizmę, najważniejsza zaszła na samym początku – to szyizm i sunnizm. Potem ismailici – dziś chyba najbardziej liberalni muzułmanie na świecie, zwłaszcza ci na których czele stoi Aga Khan; przynajmniej ci nie grożą skracaniem o głowę. Ale spośród nich wywodzili się też fanatyczni ikonoklaści – karmaci – którzy najechali swego czasu Mekkę i zbeszcześcili Czarny Kamień, żeby pokazać, że nadchodzi… kres islamu i niebawem objawi się mahdi. Wreszcie osobliwy synkretyzm ruchu Ahmadiyya z Indii (prześladowanych przez ortodoksyjnych muzułmanów). Wreszcie mistyczny sufizm – myślę, że również wolny od fanatyzmu, przynajmniej zbrojnego.
Ale mainstream rzeczywiście COFNĄŁ się w rozwoju od czasów średniowiecza, kiedy na teren kalifatu uciekali przed prześladowaniami chrześcijańscy heretycy (np. monofizyci) i Żydzi. Do tego mainstream nie ma żadnego szacunku dla materialnego dziedzictwa swojej przeszłości, niestety żywa wiara ma często to do siebie, że nie dba o historię spisaną w kamieniu
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Masjid_Nabawi._Medina,_Saudi_Arabia.jpg
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Masjid_al-Haram.JPG
wyobraźcie sobie, że do takiego „rozwoju” dopuszcza rząd Izraela w Jerozolimie, albo rządy Włoch i Stolica Apostolska w otoczeniu Placu św. Piotra. Wiemy natomiast, że tak właśnie rząd chiński traktuje Lhasę i raczej nie jest to wzór ochrony dziedzictwa kulturowego
Mam wrazenie, ze dla „bycia muzulmainem”, w przeciwienstwie do „niewiernych”, ich odlamy czuja wieksze powinowactwo do siebie, niz nawet katolicyzm do prawoslawia. Zwlaszcza w odczuciu przecietnego muzulmanina.
Co do tego cofniecia, to bardzo przypomina mi to historie Polski, ktora kiedys slynela jako ostoja tolerancji, aby bardzo cofnac sie w okresie przedrozbiorowym.
Dla przecietnego muzulmanina stykajacego sie z innymi kulturami, chyba glownym czynnikiem utwierdzajacym go w religijnosci jest emancypacja kobiet. Inne spoleczenstwa musza sie im jawic jako upadek rodziny i tradycyjnych wartosci. Jednoczesnie wszelka ingerancja prawna uderza od razu w samo serce – rodzine. Stad zamkniecie a jednoczesnie agresja.
>>Mam wrazenie, ze dla “bycia muzulmainem”, w przeciwienstwie do “niewiernych”, ich odlamy czuja wieksze powinowactwo do siebie, niz nawet katolicyzm do prawoslawia
Chyba tak nie jest. Znajomy opowiadał mi kiedyś rozmowę z pewnym muzułmaninem na temat hierarchii religii (rzecz jasna pomysł, że religie tworzą jakąs hierarchię, są lepsze i gorsze, wyszedł od muzułmanina). Na najwyższym miejscu stawiał on, kurtuazyjnie wobec europejskiego rozmówcy, sunnicką odmianę islamu i chrześcijaństwo. Niżej – religie „dharmiczne”, a więc hinduizm, buddyzm… Jeszcze niżej – totemistyczne i animistyczne wierzenia, takie jak znane do dziś z Afryki. Najniżej zaś – szyicką odmianę islamu ;-)
Ahmadiyya nie są uznawani za muzułmanów przez ustawodastwo Pakistanu
Faktycznie – wygooglalem, ze leja sie bardziej niz (jak to bywalo) protestanci z katolikami w Belfascie.
Co to jest caldera wulkan ?
Impuls słoneczny może nas cofnąć do epoki kamienia łupanego w jednej chwili pozbawiając nas całej elektroniki w tym również neta więc znów będziemy grać na bębnach i puszczać znaki dymne :-) koniec świata może być w każdej chwili i nie trzeba czekać do roku 2012 i koniec kalendarza majów nie jest straszny jak w zimę zakręcą nam gaz i wyłączą prąd. W aglomeracjach miejskich po dwóch miesiącach będzie więcej typów gdy temperatura spadnie poniżej 10 c niż po jakiejkolwiek wojnie.
W ramach technik survivalowych pozostawilem w mojej instalacji CO piec na paliwo stale, mimo przejscia na ogrzewanie gazowe :)))
Tylko kuchenki na paliwo stale nie mam, tak wiec w razie czego to kociolek i ognisko w ogrodzie :)
No to Wojtku nie ma na co czekać musisz opracować Archeowieści na bębenek (:
ludzie czytając wasze komentarze aż nie mogę w to uwierzyć. . .
jedna osoba jest bardzo smutna poniewaz końca świata nie będzie;(
to juz szczyt wszystkiego, powinniście robić wszystko aby tego końca świata nie było, nie chce wam sie żyć?
przecież życie jest piękne, , ,
jeżeli wy w to nie wierzycie, to co sobie pomyślą wasze dzieci, wnuki, prawnuki?
ja wierze w to że KOŃCA ŚWIATA nie będzie. . .
każdy sobie co parę lat ten koniec wymyśla, miał być w 2000, 2003, 2006 itd. . .i co ? nie było
ja wierzę w to co jest tu napisane. . .
do tego potrzeba czasu a nie kilku minut czy sekund żeby jakaś planeta spadła, czy słońce nas poparzyło;//
koniec świata na pewno kiedyś nastąpi, wszystko ma swój początek i koniec, ale nie nastąpi to w 2012r…
ja tego nie chce, pragnę cieszyć sie życiem, i was też o to proszę!!!
a jednak wpisujesz się swoją wypowiedzią w myślenie tych wszystkich nieszczęśników wypisujących głupoty o końcu świata. Dlaczego? Dlatego, że PRZEJMUJESZ SIĘ tym, co inni wypisują o tym końcu. Skoro go nie będzie, to co się martwić, że połowa świata zgłupiała i albo martwi się, że koniec będzie, albo, że właśnie go nie będzie? Raczej należy się śmiać z tych wszystkich proroków :-)))
Zgadzam sie z tym ze koniec swiata jest wielka bzdura …ale jedna rzecz w tekscie jest lekkim przeklamaniem „bieguny przemieścić się, ale takie zmiany trwają miliony lat. Są więc tak wolne, że w zasadzie ich nie zauważamy.” Tak wiec biegun magnetyczny jest w ciaglym ruch i zmiany sa dosc znaczace wystarczy jakas stara mapa (tak z lat 89-94r) przy legedzie jest napisane jaka poprawke trzeba wziasc na kompasie w celu korygowania wedrowki biegunow. Niby 2-3 stopnie w ciagu kilkunastu lat to malo ale roznice w nawigacji ogromne!
Chodziło o całkowite obrócenie się biegunów, a to już bliżej miliona lat, niż jednego dnia (21.12.2012) :)
Zdaje sie, ze jednak jest to stosunkowo szybki proces.
Przepraszam za pochodzenie linka, ale artykul wyglada na dobrze udokumentowany
http://archiwum.polityka.pl/art/bujanie-biegunow,359854.html
Niektóre minerały potrafią zapamiętać kierunek linii sił pola istniejący w momencie, gdy stygnąc przekraczały punkt Curie. Podobnie ziarna mineralne, opadające swobodnie w wodzie lub powietrzu, układają się zgodnie z kierunkiem pola magnetycznego. Ta cenna właściwość pozwala odtworzyć stan pola w momencie krystalizacji lub sedymentacji skał (proces gromadzenia się produktów wietrzenia skał, szczątków organicznych itd.). Jeśli potrafimy umiejscowić te fakty w czasie, to otwiera się droga do sporządzenia rejestru wszystkich zmian, jakie przytrafiły się ziemskiemu magnetyzmowi. Takie zestawienia zaczęto sporządzać na początku XX w. – dzisiaj znamy ich wiele z różnych regionów świata. Obejmują one okres prawie 100 mln lat. Mamy również duże fragmenty zapisu ze starszych epok geologicznych, sięgające ponad 2 mld lat, czyli do czasów, gdy formowały się pierwsze skały. Charakterystyczne dla wszystkich tych profili jest to, że okresy normalnej polarności (takiej jak dziś) występują równie często jak interwały polarności odwrotnej. Długie okresy dominującego zwrotu przyjęto nazywać chronami, a miana najmłodszych z nich pochodzą od nazwisk wybitnych geofizyków. (Informacja dla miłośników uporządkowanego trybu życia: obecnie mamy na Ziemi normalny chron Brunhesa, który 780 tys. lat temu zastąpił odwrotny chron Matuyamy).
W obrębie chronów pole nie zachowuje się jednak przez cały czas spokojnie. Zdarzają się krótkie okresy zamieszania, podczas których bieguny zamieniają się miejscami. Taki dobrze udokumentowany incydent, zwany subchronem Jaramillo, zdarzył się 1,07 mln lat temu (czyli w odwrotnym chronie Matuyamy) i trwał dokładnie 8 tys. lat. Co najmniej kilka przypadków znacznego odchylenia pola, a nawet całkowitego odwrócenia, zidentyfikowano w chronie Brunhesa. Ze względu na krótkotrwałość, epizody te geofizycy nazywają wycieczkami pola i sądzą, że ostatnia taka zwariowana podróż biegunów odbyła się całkiem niedawno – 40 tys. lat temu (incydent Laschamp). W sumie inwersji odnotowano kilkaset. Nie wykryto żadnych prawideł rządzących zmianami ani długością trwania okresów stabilnych.
OK. Uściśliłem tę kwestię. Wielkie dzięki.
A ja powiem tak… koniec świata końcem świata… ale film 2012 ma chyba na celu pokazanie czegoś innego, opierając się tylko na tak popularnym ostatnio temacie jak koniec świata… Oglądając ten film widziałem po prostu to, co się na tym świecie dzieje… że ludzie nie mają prawa znać prawdy… cały świat jest wielką manipulacją, żeby najbogatszym było wygodnie… zwykli ludzie początkowo nawet do samego końca mieli nie wiedzieć co tak na prawdę się dzieje. Tylko dlatego, żeby nie zapanował chaos… a co tu po chaosie, skoro zaraz wszystkiego ma nie być??
Takie jest moje zdania… świat jaki teraz mamy jest zepsuty do szpiku… ludzie nie mają możliwości kierowania swoim życiem, są zmuszani do tego, by być uzależnionym od wymysłów „ludzi na górze”, którzy wmawiają nam, że tak jest lepiej, a w rzeczywistości chcą mieć nad nami jak najwikszą kontrole. Widać to nawet u nas, w Polsce, jak rząd chce manipulować ludźmi… wprowadzane zmiany w szkolnictwie mają na celu otępić społeczeństwo, bo głupimi ludźmi łatwiej rządzić… ograniczenia związane z maturami, ograniczanie godzin przedmiotów ścisłych (w liceum mają wprowadzić po 1 godzinie nauk przyrodniczych na 3 lata!!!!)… przy takiej edukacji ludzie nie mają szans dostać się na uczelnie wyższe, uzyskać wyższego wykształcenia i mieć kontroli nad własnym życiem. rząd chce zmusić nas do przyjmowania rzeczy, które oni wymyślają, które coraz bardziej ograniczają naszą swobodę i nasze prawa. a widząc, że aktualnie ludzie buntują szię przeciw temu, uczą już nasze dzieci przyjmować jako prawdę wszystko to, co im się mówi, oduczają sztuki samodzielnego myślenia i analizowania sytuacji!!
I dlatego też uważam, że przez takie zepsucie świata, jego „koniec” byłby jak najbardziej wskazany!!
Jest kilka źródeł wiedzy:
- nauka,
- wiara,
- autorytet,
Każdy z nas korzysta z każdego ze źródeł. Natomiast oszołomy bardziej z dwóch ostatnich. Zresztą na pewne sprawy są po prostu mody, zręcznie podsycane przez marketing i polityków.
Coś na ciasnotę umysłową !!!
Były minister Kanady mówi w wystąpieniu, że Ameryka posiada pozaziemską technologię oraz, że są dwa rządy w Ameryce.
Wspomina o momencie pierwszego kontaktu z obcymi cywilizacjami rządu Amerykańskiego.
http://www.sekretyameryki.com/?p=1100
Drogi sw, byłbym wdzięczny gdybyś zaprzestał zaśmiecania Archeowieści takimi linkami. Niezastosowanie się do mojej prośby zaowocuje blokadą.
Postaram się nie zaśmiecać.
Uznałem że te odnośniki powinny się tu znaleźć.
Mam nadzieje że nie zmieni to charakteru bloga a wzbogaci go o nowych czytelników.
Odnośnik związany z rzekomym ministrem Kanady nie ma nic wspólnego z archeologią ani tematem powyższego tekstu. Poza tym sekrety ameryki to kolejny serwis, który w mojej ocenie jest totalnie nierzetelny. Nie mam ochoty zwiększać popularności takich miejsc.
Google blokuje zdjęcia Planety Nibiru
http://www.sekretyameryki.com/?p=1296
Co za bzdura, przecież wszyscy wiedzą że koniec świata nastąpi kiedy gwiazdy ustawią się w odpowiednim porządku i przebudzi się Wielki Cthulhu ;)
Panie Wojciechu tak sobie myślę, że z tym [kalendarzem majów] to może być takie proste, że aż dziw bierze, że nikt na to nie wpadł. Średnica kalendarza jest taka, jaka jest i więcej się nie zmieściło tylko do roku 2012 a na drugim jest następna część, ale jak do tej pory nie odnaleziona. Może to być proste wytłumaczenie. Prawdaż?? Zmiana klimatu jak najbardziej jest widoczna tuż za oknem, co może potwierdzać początek zmian. Według niektórych jasnowidzów Polska ma być zalana dwukrotnie, więc teraz czekać należy na ten następny raz, bo pierwszy już był. Film jak to film pokazuje to, co może się wydarzyć, ale jak wiemy przecież przed nami były inne cywilizacje, które żyły na tej ziemi i archeologia znajduje cząstki, drobinki świadczące o tym. Więcej nic nie możemy znaleźć a to tylko, dlatego że dosięgła ich taka sam totalna katastrofa, jaka i nas czeka, po której nic nie pozostanie. Ci, co pozostaną będą budować on nowa no chyba, że karaluchy pod wpływem impulsu słonecznego staną się mądrzejsze od nas i zawładną ziemią. Wówczas człowiek już nie będzie naczelnym.
To całkowicie błędne wyjaśnienie. Kalendarz Majów nie jest żadnym okrągłym kamieniem. Myli go Pan ze słonecznym kalendarzem Azteków. O kalendarzu Majów, którego niezrozumienie wywołało wariactwo roku 2012 napisałem w tym poście.
Myślę że coś musi się wydarzyć a raczej powinno.Jest na świecie tyle zła ,ludzie są coraz bardziej okrutni wszystko pędzi w kierunku który już dawno przestał mieć jakiś sens. Za dużo łez na tym padole. Przeraża mnie to ale chyba nikt nie zaprzeczy że sami sobie zgotowaliśmy taki los.
>>ludzie są coraz bardziej okrutni
to jeden z mitów. Kiedyś dowódca armii zdobywającej miasto, wydawał mieszkańców na pastwę żołdaków, aby gwałcili, rabowali i uważano to za jego ŚWIĘTE PRAWO. Dzisiaj, nawet jeśli dochodzi do zbrodni wojennych (a dochodzi nadal niestety), winni są zawsze potępiani przez społeczność międzynarodową, często zaś – stawiani w stan oskarżenia przed międzynarodowymi trybunałami. Kiedyś za normalną rzecz uważano niewolnictwo lub poddaństwo (i przemoc fizyczną wobec poddanych, np. chłopów), dziś już w wielu krajach jest to nie do pomyślenia, podobnie jak poddanie kobiety woli mężczyzny. Kiedyś za normalną prerogatywę władzy uważano tortury, dziś praktyki te – choć stosowane (PO KRYJOMU przed opinią publiczną) – spotykają się z potępieniem, a politycy którzy na to pozwalają, muszą się gęsto tłumaczyć w gazetach (vide Abu Ghraib). „Tyle zła” to dopiero było kiedyś. Wojny zaborcze, których nie próbowano nawet niczym usprawiedliwiać (np. niesieniem demokracji), tylko po prostu napadano na sąsiedni kraj i przyłączano go w całości, jeśli ktoś miał na niego ochotę. Tymczasem ostatni taki udany akt zdażył się 50 lat temu (Tybet), bo już inwazja Iraku na Kuwejt spotkała się ze zdecydowaną reakcją wspólnoty międzynarodowej.
jest sporo okrucieństwa, bezczelności władzy, są i rzezie i ucisk na tym świecie, ale to pikuś w porównaniu z tym, co nasi przodkowie uważali za NORMALNY element życia.
W liczbach bezwzglednych natomiast jest gorzej – z racji wiekszej populacji niz kiedykolwiek.
Kiedys czytalem, ze liczba niewolnikow na Ziemi jest obecnie najwyzsza, wyzsza niz suma wszsytkich niewolnikow Rzymu i Grecji lacznie przez starozytnosc.
Byle panstewko, ktore stac na kilkanascie czolgow i dwa mysliwce, liczy kilkanascie czy kilkadziesiat milionow ludzi.
Tak wiec traktujac sprawe wzglednie, opierajac sie na liczbie panstw czy lacznej ich powierzchni, postep jest wyrazny.
Gorzej, jesli kalkulowac by rozne sprawy jako % ludnosci swiata, ktora …( i tutaj analizowane dobro).
Najgorzej, gdy przejsc na liczby bezwzgledne, gdyz o ile najwieksza w historii liczba ludzi ma dostep do elementow pozytywnych, to jednoczesnie to samo dotyczy negatywow – jest nas duzo, najwiecej w historii.
Wystarczy przeniesc liczby zwiazane z ciagnacymi sei od wielu lat tragediami wojennymi i eksterminacyjnymi w sporej czesci Afryki, nz odpowiedniki historyczne, zeby uzmyslowic sobie ich prawdziwa skale.
Szanowny Anonimie, jak na mój gust i wiedzę historyczną to dla ogromnej części ludzkości jest teraz najlepszy okres, jaki kiedykolwiek był. Zło i okrucieństwo były zawsze, a obecnie ich skala jest dużo mniejsza niż w dawnych wiekach. Nasze problemy (piszę tu o współczesnych Europejczykach) są często bardzo błahe w porównaniu z problemami naszych przodków. Nie wiemy, co to wojna, większość z nas nie zna nędzy ani głodu. Nie jesteśmy prześladowani za to w co wierzymy, co mówimy, co piszemy. Żyjemy dłużej i mamy większe szanse robienia w życiu tego, co chcemy.
„Szykujcie się, bo nie znacie dnia, ani godziny” – to słowa Jezusa. Więc skąd wiadomo, że niby ten „koniec świata” ma nadejść właśnie 21 grudnia 2012? Nie znamy dnia ani godziny ! A poza tym – życie na Ziemii istnieje miliardy lat p.n.e., to dlaczego ma zakończyć się w 2012, a nie w roku 1000000000? A tak wogole, to Bóg ma zejść na Ziemię jako potężny władca i ogłosić NOWE ŻYCIE, a nie koniec świata….