Na Uniwersytecie Warszawskim powstało nowe czasopismo naukowe „Bioarchaeology of the Near East”. Według autora inicjatywy dr. Arkadiusza Sołtysiaka z Instytutu Archeologii UW, pismo ma łączyć archeologów, antropologów fizycznych i paleoekologów zajmujących się pradziejowymi i historycznymi społecznościami zamieszkującymi Bliski Wschód.
Przeszkodą w komunikacji między naukowcami prowadzącymi badania na Bliskim Wschodzie i w organizowaniu szerzej zakrojonych projektów był do tej pory brak wspólnej platformy wymiany informacji. Nowe czasopismo ma wypełnić tę lukę.
- Od ponad 150 lat z setek stanowisk archeologicznych w tym rejonie wydobyto tysiące lub nawet dziesiątki tysięcy ludzkich szkieletów, ale tylko nieliczne zostały przebadane, a wyniki tych badań opublikowane – wyjaśnia Sołtysiak, pełniący również funkcję redaktora naczelnego „Bioarchaeology of the Near East”.
Periodyk jest dostępny za darmo dla wszystkich użytkowników Internetu pod adresem http://www.anthropology.uw.edu.pl/ jak również w wersji drukowanej. Rocznie będzie się ukazywać jeden tom. W skład komitetu redakcyjnego czasopisma wchodzą naukowcy z wielu zagranicznych instytucji – ze Stanów Zjednoczonych, Włoch, Anglii, Niemiec, Australii i Izraela.
Więcej w Nauce w Polsce.

>>Ja już wiem o wszystkich realiach
otóż to – REALIACH. Od początku to próbowałem Ci wytłumaczyć
@cyprian vaxo
język to powinni wszyscy znać PO SZKOLE, to czy to angielski czy inny to inna sprawa, ale jak przychodzą na studia to powinni już przychodzić Z JĘZYKIEM. To że student przychodzi robić u nas magisterkę i nie jest w stanie czytać podstawowej literatury w międzynarodowych czasopismach (ona nie jest pisana po tamilsku ani w ajnu), jest dramatem. A tu jeszcze propozycja, żeby ułatwić. Bo za ciężko mają. Oni mają z roku na rok „coraz ciężej”.
@j.t.maciek
>>>Mają tendencję już u siebie, że ganią takie zjawisko, jak wydawanie w Nowym Meksyku dokumentów po hiszpańsku
jest to ta sama tendencja – równie bezczelna – która sprawia, że Litwini nie chcą pozwolić na umieszczanie tablic w języku polskim na wileńszczyźnie (tj. tam gdzie Polacy stanowią istotną albo nawet większą część ludności), zaś Polakom kazała swego czasu protestować przeciwko umieszczaniu tablic w języku niemieckim na terenach gdzie mieszka rdzenna, etniczna ludność niemiecka. To jest ten sam bezczelny nacjonalizm, który kazał Turkom jeszcze niedawno zamykać ludzi do więzienia za mówienie po kurdyjsku, tj. ojczystym językiem co najmniej 10 mln tureckich obywateli. W każdym razie – typowa, nacjonalistyczna niezgoda na używanie przez rdzenną, etniczną ludność własnego języka na równych prawach co język dominującego etnosu. Nie ma się to nijak do tematu, o którym mówimy, tj. o narzędziu do pracy które jest i działa. Jak łopata albo widły.
Myślę, ze czas zakończyć ten spór. Zszedł na całkiem dziwne tory i w zasadzie wykazał tylko słabość w polskim systemie edukacji- gdzie ważne jest odbębnienie lekcji, a nie działanie prowadzące do praktycznego opanowania języka obcego przez ucznia podstawówki/gimnazjum. Międzynarodowy język naukowy zawsze będzie potrzebny, a że w tej chwili jest nim angielski wynika z oczywistych faktów.
Drugi tom jest już dostępny, w nim artykuły o bioarcheologii Cypru oraz o badaniach starożytnego DNA na Bliskim Wschodzie, ponadto osiem krótkich raportów (Syria, Iran, Egipt, Kuwejt).