Kilkadziesiąt tysięcy zapisanych drewnianych tabliczek z epoki Nara (710-794) odkryli archeolodzy w pozostałościach cesarskiego pałacu Heijo w Narze.
To największe takie znalezisko w ruinach tego pałacu. W miejscu, w którym znaleziono tabliczki, znajdowały się ponad 1200 lat temu ważne biura administracji państwowej. Dlatego naukowcy liczą, że niektóre tabliczki kryją istotne informacje.
Dotychczas naukowcy odkryli w pałacu Heijo 50 tysięcy tabliczek zwanych przez miejscowych archeologów mokkan. Na największą grupę – 13 tysięcy – natrafili w 1966 r. Najnowsze odkrycie jest więc wyjątkowe.
Tabliczki znajdują się w ogromnym wysypisku o rozmiarach 10 na 7 metrów i głębokości do 1 metra.
Większość tabliczek jest w kawałkach. Na jednej z lepiej zachowanych naukowcy odczytali tekst dotyczący jednego ze strażników cesarza. Znajdowała się na niej data wskazująca na 771 r. n.e.
Największy zbiór tabliczek odkryto w Narze w 1989 r. Było ich 74 tysiące.
Na podstawie The Manichi Daily News.
Mokkan (zdjęcie) to drewniane tabliczki, na których pisano maczanym w tuszu pędzlem. Były powszechnie używane w epoce Nara przez cesarskich urzędników. Archeolodzy znaleźli ich już łącznie około 320 tysięcy. Ich odczytywanie jest bardzo żmudne, gdyż większość jest uszkodzona, podgniła bądź połamana. Dlatego naukowcy poznali na razie treść tylko około 10 tysięcy tabliczek.

Aha.
No to nara!
Zastanawiam się jak wiele treści można zawrzeć w 4-8 znakach na tabliczce. To chyba mało efektywny sposób zapisywania informacji. Problemy z archiwizacja itp. I tak dobrze, że to wcześniej nie poszło z dymem.
> Zastanawiam się jak wiele treści można zawrzeć w 4-8 znakach na tabliczce.
„Zwalniam cię”, „oddaj pieniądze”, „zatrudnij moją żonę”, „dostaniesz 10 procent” – język urzędników jest prosty…
Bardziej skomplikowane informacje mogly byc przekazywane za pomoca kompletu kilu tabliczek.
Wzglednie czesc z nich mogla byc „listami uwierzytelniajacymi” dla kuriera przynoszacego ustna wiadomosc.
moze tez wlasciwa tresc (np zestawienie szczegolowe pobranych podatkow) bylo na jakims mniej trwalym nosniku i nie archiwizowano po wykorzystaniu?
Tyle luznych mysli laika.
W Muzeum Archeologicznym w Krakowie oglądałem przed laty wystawę różnych nośników pisma, obok były kartki z tłumaczeniem, napisane na maszynie. Zwróciłem uwagę na gliniane tabliczki i stożki, pokryte pismem klinowym – właściwie zapisana powierzchnia w obu przypadkach była podobna, albo maszynopis był tylko nieco mniejszy. Pomyślałem wtedy, że to pismo (chyba akadyjskie) jest równie ekonomiczne jak pisma współczesne.
Ale tu chodzi o ilość znaków a nie o powierzchnię…
@ Cometto – chodziło mi o gęstość upakowania informacji na określonej powierzchni – same kliny były nieco większe od czcionki maszynowej, ich zestawy zajmowały (o ile pamiętam) pasy szerokości 10 – 12 mm – tyle że nośnik był odpowiednio gruby. Te same napisy skopiowane na papier – zajmowałyby powierzchnię tylko nieco większą niż ich tłumaczenie, dlatego uznałem to pismo za ekonomiczne. Natomiast struktura pism jest inna – zarówno akadyjskie, jak i pisma japońskie to są pisma sylabowe.