Znalezione we Fromborku szczątki na pewno należą do Mikołaja Kopernika. Informację tę potwierdził w rozmowie z Polskim Radiem Olsztyn odkrywca grobu wielkiego astronoma, archeolog prof. Jerzy Gąssowski.
Ustalić tożsamość pochowanego we Fromborku człowieka udało się dzięki porównaniu DNA z włosów i plam krwi znalezionych w książkach, które należały do uczonego, z DNA z kości, które we Fromborku odkopali archeolodzy.
Badania materiału genetycznego przeprowadziło laboratorium Uniwersytetu w Uppsali. To właśnie tam, w Muzeum Gistavianum, znajdują się księgi, które kiedyś należały do wielkiego astronoma.
Pisma Mikołaja Kopernika trafiły do Szwecji w wyniku potopu szwedzkiego w połowie XVII wieku. Najeźdźcy ograbili wtedy fromborską bibliotekę i zabrały z niej, między innymi, rękopisy naukowca. Znajdują się na nich plamy krwi, powstałe prawdopodobnie wówczas, kiedy autor „O obrotach sfer niebieskich” kaleczył się podczas pisania gęsim piórem.
Więcej na stronach Polskiego Radia. Na końcu ich tekstu znajdziecie link do dłuższego artykułu poświęconego poszukiwaniom i identyfikacji szczątków wielkiego astronoma z Torunia.

A czy nauka znalazła już odpowiedź na pytanie czy Kopernik była kobietą? ;-)
To ciekawe. Było już kiedyś o tym w telewizji, tylko że tam badali pochodzenie Kopernika, odtwarzali też jego twarz i konstruowali ją w programie graficznym. Pojawiła się wzmianka o tym, że Kopernik ponoć nie był Polakiem, ale to już na boku. Dobrze, że w czasie potopu to wszyskto się nie spaliło. To chyba zasługa „tej wody” potopowej. Jeden fakt został pominięty. Dlaczego nie znajdujemy w źródłach pisanych informacji o jego pogrzebie, które byłyby rzetelne bez potrzeby badania kośćca i włosów? Wielu znanych pochowanych nie zostało owianych taką tajemnicą.
Pytanie, co to w ogóle znaczy „nie był Polakiem”? Na pewno był poddanym króla Zygmunta Starego.
Aha – w momencie śmierci nie był jakoś specjalnie sławny…
Koopernik nie byl postacia nieznana, jego badania ceniono ze wzgledu na potrzebe reformy kalendarza (rewolucja kopernikanska to jakby skutek uboczny hobby kanonika), pochowano go normalnie, tj regularnie (dlatego go i znaleziono). Nie ma zadnych podejrzanych okolicznosci przesladowan poza przesladowaniem go przez Dantyszka (przesladowania po czesci, jak sie wydaje, przez Kopernika wobec Dantyszka nieslownosc) za domniemana kochanice. . Oczywiscie, ze mowil w domu po niemiecku i byl w tym sensie Niemcem (nie ma sladow uzywania przez Kopernika – nazwisko pozno spolszczone), uczonym o europejskiej slawie a poddanym polskim. Wog’le jest ciezko znalezc granice pomiedzy niemieckoscia Polako i polskich Niemcow, pomiedzy Wojciechem Brudzewskim, Koperninkiem Dantyszkiem a Hozjuszem. Zygmunt III z poddanymi mowil po niemiecku. Polskie miasta jeszcze na poczatku XIX w. byly, lacznie z Warszawa „niemiecke”. Nawet apostrofa nastepczyni Kepplera, czy Kunicji, do „ludu niemieckiego” nie powinna byc rozumiana w dzisiejszym sensie i nie czyni z nej, kogos innego nim byla, czyli nie czyni z niej kogos innego niz czlowiek polsko-czesko-habsbursko-niemieckiego pogranicza.
Miejsca pochowku dlugo potem nie mozna bylo odnalezc z tego samego powodu, z jakiego jego pisma sa w Szwecji – z powodu szwedzkich lupiestw w katedrze.
Kopernika Rzym nie przesladowal nie tylko za ksiezke ale nawet druku u protestantow nie brano pod uwage.
Pierwszy wojne z Kopernikiem zaczal sam Luter Marcin i jakos pooo…szlo, lacznie z Indeksem.
nie ma sladow uzywania przez Kopernika jezyka polskiego – nazwisko pozno spolszczone)
Informacja jakoby badania materiału genetycznego przeprowadziło tylko labolatorium ze Szwecji mija się troszkę z prawdą.
Więcej pod linkiem http://www.e-dp.pl/Artykul.100+M59646249569.0.html
Oto najnowsze wystąpienia stron.
http://www.focus.pl/historia/artykuly/zobacz/publikacje/kosmiczna-lamiglowka/strona-publikacji/2/nc/1/do-druku/1/
Mamy uwierzyć na słowo i tyle. Badacze wiedzą, że to był Kopernik.
Żadnych wątpliwości, pycha i buta. Czaszkę badali wybitni naukowcy, a kto twierdzi znacznej cytuję: „Takie zdanie wygłaszają osoby, których nie można uważać na naukowców”.
Kryterium naukowość zostało odkryte!? (sic)
I nowa informacja:
„Poza tym zapraszaliśmy do udziału w badaniach każdego, kto tylko zgłosił taką chęć”.
Może zgłosi się ktoś zaproszony? Do kogo skierowano to zaproszenie – na Berdyczów?
Dzisiaj napisano:
że w nowym numerze „Archeologii Polski”: Czy we Fromborku odkryto szczątki Mikołaja Kopernika?
http://www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=stronaGlowna&dep=370182&data=&lang=PL&_CheckSum=-760346476
Nowe ustalenia:
http://wiadomosci.onet.pl/1990004,11,item.html
Fragment wypowiedzi:
„Miejsce ponownego pochówku Kopernika będzie się znajdowało przy ołtarzu bocznym św. Krzyża we fromborskiej katedrze. Tam w 2005 roku archeolodzy odnaleźli szczątki, które – jak wykazały badania – należą do Mikołaja Kopernika. Bp Jezierski powiedział, że mimo pojawiających się ostatnio medialnych doniesień o tym, iż odnalezione szczątki mogą nie należeć do Kopernika, kuria nie ma co do tego wątpliwości. – Znaleziono je w miejscu, którym za życia opiekował się Kopernik, co jest zgodne z ówczesną tradycją. My nie mamy wątpliwości, co do tego, że odnalezione szczątki należą do Kopernika – podkreślił bp Jezierski.”
A może był kobietą, co też można zadekretować.
Kwestia wiary.
Na tej samej zasadzie święty Wojciech ma dwie głowy, a cała Europa usiana jest relikwiami Krzyża Chrystusa.
Policz, guntherze, ile z dwóch kilkumetrowych belek drzewa można zrobić cząstek wielkości np. 2×5 mm (bo takiej wielkości najczęściej bywają)!
A czy policzyłeś, ile kościołów na świecie ma te relikwie krzyża?
Nie pisz lekkomyślnie, bo głupio wychodzi!
1. Warto wspomnieć na to, jak znaleziono relikwie krzyża (przypominam „wykopaliska” cesarzowej Heleny). Jak sądzę fragmenty drewna, które wówczas wykopano (nie znając zasad stratygrafii, ani nie potrafiąc datować nawarstwień) z krzyżem Chrystusa łączyła jedynie żarliwa wiara Heleny (o ile tradycję o Helenie można uznać za wiarygodną, bo przecie nie jest jedyna). Wspomnieć można jeszcze o tym, że relikwie ponoć mieli wywieźć Persowie, a potem miano je cudownie odzyskać. Te wszystkie perturbacje nie świadczą dobrze o wiarygodności identyfikacji.
2. Do średniowiecza relikwie krzyża znajdowały się niemal wyłącznie na Wschodzie. Wysyp relikwii na zachód miał miejsce po niesławnej krucjacie 1204 r.
3. Po tej dacie relikwie krzyża świętego pojawiały się początkowo w najbardziej spektakularnych fundacjach. Z biegiem czasu stały się powszechne. Obecnie mnożą się coraz bardziej.
3. Z tą kilkumetrową bym nie przesadzał. Patibulum mogło mieć najwyżej 2 metry, trzon krzyża pewnie niewiele więcej. Można wpisać w google chasło „relikwie krzyża świętego” i nagle wyskakują tysiące rekordów informujących, że szacowne szczątki są już nie tylko w Konstantynopolu, Paryżu, Pradze, czy na Św. Krzyżu (według Długosza było to najświętsze miejsce Królestwa), ale w Lublinie, Mogile, Sandomierzu, Bochni, Kcyni, Boćkach i masie innych miejsc. Zastanawiające jest, że w większości przypadków nikt tak na prawdę nie wie kiedy i w jakich okolicznościach pozyskano owe relikwie.
Lekkomyślnie jest uważać, że kawałek drewna w kościele w jakiejś dziurze, pozyskany nie wiadomo kiedy i jak, jest kawałkiem krzyża Chrystusa. Naukowiec powiedziałby – dajcie mi dowód. Najprościej zrobić datowanie c14 i przekonać się o wieku. Dowodem to nie będzie, ale przynajmniej argumentem jakimś. A tak tylko wiara pozostaje. Dla mnie nieco za mało…
I w końcu:
Ile kościołów ma owe relikwie, to pewnie nikt nie wie w samym Rzymie. A to, że cała Europa jest nimi usiana to fakt.
Więc:
„Nie pisz lekkomyślnie, bo głupio wychodzi!”
Nigdy nie widziałeś kości Animals jako relikwii? Proponuje więcej pokory.