Dwie rzeźby Buddy, które miały szczęście

Pierwsza rzeźba znajduje się w Korei Południowej i właśnie została odkopana przez archeologów. Druga jest w Pakistanie i stała się celem ataku muzułmańskich bojowników.

Granitowy posąg z Korei ponad 1200 lat temu padł na twarz. Nos Buddy zatrzymał się zaledwie pięć centymetrów od skały (zdjęcie). Gdyby w nią uderzył, twarz 70-tonowej figury najpewniej uległaby zniszczeniu – uważają specjaliści. Doskonale zachowany posąg ma 5,6 metra wysokości, a jego odkopywanie zaczęto w maju. Na razie odsłonięto twarz, korpus i ramiona. Zdaniem miejscowych archeologów figura zwaliła się krótko po jej ukończeniu. Pod koniec tego roku ma ponownie stanąć na nogi.

Wykuta w skale postać Buddy z pakistańskiego regionu Swat dotrwała do naszych czasów w gorszym stanie niż koreański Budda, ale nie ma w tym nic dziwnego. Ostatnie 2200 lat spędziła na świeżym powietrzu wystawiona na erozję. Niedawno muzułmańscy bojownicy, którzy uważają wizerunki ludzi za sprzeczne ze swoją religią, postanowili zniszczyć rzeźbę i w poniedziałek w nocy przyjechali ją wysadzić. Wywiercili otwory, wsadzili w nie dynamit i … rozkruszyli jedynie trochę skały nad siedmiometrową figurą.

O koreańskim Buddzie przeczytałem w IOL, a o zamachu na pakistańską rzeźbę w BBC, które niestety dało zdjęcie innego pakistańskiego Buddy. Ten ocalony wygląda tak. Wyraźnie widać rozłupaną skałę nad rzeźbą.