Klątwa faraona

Kilka dni temu pewien Niemiec przyniósł do ambasady Egiptu w Berlinie paczkę z fragmentem starożytnej egipskiej rzeźby. Z dołączonej do niej notki urzędnicy ambasady dowiedzieli się, że ojczym Niemca ukradł ją w Egipcie w 2004 r. i za karę dosięgła go klątwa faraona. Wkrótce po powrocie znad Nilu doznał paraliżu, zaczęły go nękać nudności, tajemnicza gorączka i rak, który niedawno doprowadził do śmierci mężczyzny. Autor listu wyjaśnił, że czuł się zobowiązany oddać zabytek, by zapewnić spokój duszy zmarłego ojczyma.

Opowieści o klątwie faraona narodziły się wkrótce po odkryciu w listopadzie 1922 roku nietkniętego grobowca króla Tutanchamona w egipskiej Dolinie Królów. Gdy ponad cztery miesiące później na bakteryjne zakażenie krwi zmarł uczestnik i sponosor wykopalisk George Edward Stanhope Molyneux Herbert, piąty hrabia Carnarvon, brukowce napisały, że to zemsta Tutanchamona. Zapewne wszyscy szybko zapomnieliby o wymyślonej przez fantazjujących redaktorów klątwie, gdyby wkrótce nie nastąpiły kolejne zgony, które dało się powiązać z grobowcem. Śmierć zabrała radiologa, który miał prześwietlić trumnę faraona, a także młodszego brata lorda Carnarvona, choć ten grobowca nigdy nie widział. Przyjaciel lorda, amerykański bogacz George Jay Gould, pojechał obejrzeć grobowiec i zmarł na zapalenie płuc. Materiału do pasjonujących historii o mszczącym się władcy dostarczyły też zgony egipskiego księcia Alego Kemala Fahmy Beja, którego wkrótce po odwiedzeniu grobowca zastrzeliła żona, i Georges’a Benedite’a, szefa działu egipskiego w Luwrze, który zmarł rażony apopleksją zaraz po wyjściu z grobowca. Prawie pięć lat po śmierci lorda zmarł współautor pierwszego tomu opisu rzeczy znalezionych przy Tutanchamonie egiptolog Arthur Mace. W 1929 roku odeszła z tego świata żona lorda i jego sekretarz. Ojciec sekretarza popełnił zaś samobójstwo kilka miesięcy po śmierci syna. Łącznie w ciągu kilku lat zmarło około 20 osób, które gazety potrafiły jakoś powiązać z odkryciem. Nic dziwnego, że prawie cały świat uwierzył w klątwę.

Maska pogrzebowa Tutanchamona
Autor: Robors. Zdjęcie na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 1.0

Wśród sceptyków był amerykański archeolog Herbert Winlock. Sporządził on specjalny raport wykazujący, że klątwa jest wyssaną z palca bzdurą. Najmocniejszym argumentem były statystyki. W 1934 roku żyło jeszcze 20 spośród 26 osób, które uczestniczyły w otwieraniu grobowca. Z 22 osób, które w 1925 roku brały udział w otwieraniu sarkofagu z ciałem Tutanchamona, do 1934 roku zmarły tylko dwie, a spośród 10 osób, które w 1927 roku asystowały przy rozwinięciu bandaży mumii i autopsji, żyły wszystkie.

Zemsty faraona uniknęły osoby, które zasłużyły na nią dużo bardziej, niż oglądający grobowiec pracownik Luwru czy egipski książę. Znalazca grobowca Howard Carter zmarł z przyczyn naturalnych dopiero w 1939 roku w wieku 64 lat. Anatom Douglas Derry, który podczas autopsji poodcinał władcy kończyny, oddzielił miednicę od torsu i wyrwał głowę z maski pogrzebowej, zmarł w 1969 roku, mając aż 87 lat. Córka Carnarvona, która jako jedna z pierwszych weszła do grobowca, zmarła dopiero w 1980 roku. Dobrym zdrowiem cieszą się dziesiątki naukowców, którzy w ostatnich dekadach badali różne mumie faraonów (np. Bob Brier zwany „Panem Mumią”), a także tysiące turystów, którzy – tak jak niektóre „ofiary klątwy” – jedynie odwiedzili grobowiec Tutanchamona. Mimo to zapoczątkowane przez brukową prasę bujdy o klątwie wciąż mają się dobrze.

Informację o zwrocie skradzionego zabytku znalazłem na Yahoo.