Izraelscy naukowcy podważają mit Masady

W 72 roku n.e. wielkie powstanie Żydów przeciwko Cesarstwu Rzymskiemu było w zasadzie stłumione. W rękach powstańców została już tylko jedna twierdza – Masada, za której murami chroniło się ledwie tysiąc mężczyzn, kobiet i dzieci. Należeli oni do radykalnego antyrzymskiego stronnictwa sykariuszy, a dowodził nimi Eleazar ben Jair. Jednak forteca leżała na wysokiej i stromej skale, co czyniło ją niezwykle trudną do zdobycia. Dlatego też rzymski gubernator Flawiusz Silwa zabrał ze sobą ponad 5 tysięcy żołnierzy, którym towarzyszyły wojska pomocnicze i tysiące żydowskich jeńców, którzy mieli posłużyć za robotników.

Rzymianie otoczyli fortecę wałami, a następnie zaczęli sypać wielką rampę, by dostać się po niej na szczyt skały. Wiosną 73 roku rampa sięgnęła muru twierdzy. Rzymianie podciągnęli pod niego taran i zrobili wyłom. Drogę do wnętrza fortecy zagradzał im jednak jeszcze drugi mur, który obrońcy zbudowali głównie z drewna, by oparł się uderzeniom tarana. Rzymianie obrzucili go jednak pochodniami i ostatnia nadzieja obrońców spłonęła. W nocy zadowoleni Rzymianie udali się do obozu u podnóża Masady, chcąc odpocząć przed ostatecznym szturmem. Wzmocnili jednak straże, by przypadkiem obrońcy się nie wymknęli.

Jednakże ani sam Eleazar nie myślał o ucieczce, ani nikomu innemu nie chciał na to pozwolić. Widząc, że mur poszedł z dymem, i nie znajdując żadnego sposobu ratunku ani obrony oraz stawiając sobie przed oczy to, co Rzymianie uczynią z nimi, dziećmi i żonami, kiedy zwyciężą, uznał, że wszyscy bez wyjątku powinni śmierć sobie zadać.” – pisał Józef Flawiusz, rzymski historyk żydowskiego pochodzenia.

Mężczyźni wymordowali swoje żony i dzieci, a potem „złożyli swój dobytek na jedno miejsce i podpalili go; następnie wybrali losem spomiędzy siebie dziesięciu, którzy mieli byc zabójcami wszystkich. Potem każdy kładł się obok rozciągniętych ciał żony i dzieci i objąwszy je ramionami, nadstawiał ochoczo gardło pod ciosy tych, którzy spełniali tę nieszczęsną przysługę. Ci zaś bez wahania wszystkich pozabijali i to samo prawo losu ustalili dla siebie samych.” Ten, na którego padł los zabił wpierw dziewięciu pozostałych, potem podpalił zabudowania twierdzy i w końcu przebił się mieczem. Gdy rankiem Rzymianie wpadli do twierdzy zastali w niej tylko 960 trupów i dwie kobiety, które ukryły sie z pięciorgiem dzieci.

Masada w całej okazałości. Droga na szczyt wiedzie po resztkach rzymskiej rampy. W prawym dolnym rogu doskonale widać jeden z rzymskich obozów

W XX wieku Masada stała się dla walczącego o przetrwanie młodego izraelskiego państwa doskonałym symbolem męstwa. Propaganda często o niej wspominała, a oddziały wojska składały przysięgę na jej szczycie krzycząc: – Masada nie padnie po raz drugi. Archeolodzy rozpoczęli zaś dokładne badania fortecy. W łaźni znaleźli dwa szkielety mężczyzn i włosy kobiety z dwoma warkoczami. Bez wahania uznali, że są to szczątki obrońców Masady i w 1969 roku pochowano je z państwowymi honorami godnymi bohaterów Izraela.

Zdaniem antropologa Joe Ziasa i specjalisty od medycyny sądowej Azriela Gorskiego państwowym pogrzebem uhonorowano jednak nie szczątki dzielnych obrońców, ale Rzymian. Na taki wniosek naprowadziły ich włosy kobiety, którym nie towarzyszył żaden niewieści szkielet. Próbując rozwikłać tajemnicę włosów naukowcy przeprowadzili specjalistyczne badania, które wykazały, że zostały one obcięte z głowy żywej osoby.

Zias i Gorski nie mieli jednak pojęcia po co ktoś obciął kobiecie włosy. Odpowiedź Zias znalazł w biblijnej Księdze Powtórzonego Prawa, gdzie wspomina się, że kobietom ujętym przez Żydów podczas wojny należy obcinać włosy. Najpewniej miało to służyć obniżeniu atrakcyjności pojmanych niewiast.

Zias uznał, że włosy należą do kobiety pojmanej przez Żydów w 66 roku, gdy szczęśliwie zajęli oni obsadzoną przez Rzymian Masadę. Zdaniem naukowca znalezione obok włosów szkielety należą zaś do zabitych wówczas rzymskich żołnierzy. Znalazły się w łaźni, bo żydowscy powstańcy używali jej jako śmietniska.

Podważenie pochodzenia szczątków to kolejny z licznych ataków na tworzony w latach 60. ubiegłego wieku mit Masady. Już od pewnego czasu wielu Żydów negatywnie oceniało gloryfikowanie masowego samobójstwa, na co zapewne wpływ miały samobójcze zamachy na ulicach izraelskich miast. Także religijny fanatyzm obrońców twierdzy budzi coraz mniej sympatii. Pojawiają się też głosy, że do zbiorowego samobójstwa w ogóle nie doszło.

Wyniki swoich badań Zias i Gorski opublikowali w czerwcowym numerze Near Eastern Archaeology. Ja skorzystałem z opisu w International Herald Tribune. Cytaty z „Wojny żydowskiej” w tłumaczeniu Jana Radożyckiego.