Wyprostowany orangutan i początki ludzkości

Możliwe, że nasi przodkowie chodzili na dwóch nogach, gdy jeszcze żyli na drzewach – napisali brytyjscy naukowcy w najnowszym Science.

Do takiego wniosku doszli obserwując orangutany na indonezyjskiej wyspie Sumatra. Okazało się, że nasi kuzyni, którzy zazwyczaj używają do spacerów po gałęziach czterech kończyn, stają na nogi, gdy mają pod sobą cieńsze gałęzie. Dzięki temu mogą rozkładać wolne ręce, by złapać równowagę, bądź chwytać się nimi innych gałęzi. Cała ta ekwilibrystyka służy zdobyciu pysznych owoców, które zazwyczaj kryją się na końcu cieniutkich gałązek. Co prawda szympansy czy orangutany też czasami przechadzają się na dwóch nogach, ale chód orangutanów jest dużo bliższy ludzkiemu.

No co się tak gapicie ludziska?
Ja też potrafię chodzić na dwóch nogach

Zdaniem brytyjskich naukowców podobne nadrzewne wyczyny w wykonaniu naszych małpich przodków mogły doprowadzić do powstania tego, co uważamy za wyjątkową cechę człowieka – chodzenia na dwóch nogach. Oznaczałoby to, że stara teoria, iż nasi przodkowie wyprostowali się dopiero po zejściu z drzew, jest kompletnie błędna.

Jednak teoria ta budziła wątpliwości już od pewnego czasu. Choćby dlatego, że np. żyjące trzy miliony lat temu australopiteki afarensis, które miały nogi bardzo podobne do naszych, czyli dostosowane do chodzenia w pozycji wyprostowanej, zachowały małpie, a więc silne i długie, kończyny górne, niezwykle przydatne do życia na drzewach. Zdaniem niektórych naukowców oznacza to, że przynajmniej część czasu spędzały one między konarami drzew, by np. chronić się przed drapieżnikami. Możliwe, że taki drzewno-ziemny sposób życia był praktykowany bardzo długo. Najstarsze hominidy, którym przypisujemy dwunożność, żyły bowiem 7-6 milionów lat temu. Nie wiemy jednak jak wyglądały ich ramiona.