Irak: zagłada historii

W kwietniu 2003 roku, gdy amerykańskie wojska wkraczały do Bagdadu, tłumy rabusiów zalały Irackie Muzeum Narodowe. Wyparowało około 15 tysięcy zabytków, w tym arcydzieła sztuki mające ponad 4 tysiące lat.

Połowa z nich wróciła już do muzeum. Zdarzało się, że ludzie sami przywozili pod jego gmach warte fortunę zabytki. Wiele przedmiotów odzyskały irackie władze. Garść zabytków przechwyciły państwa, do których je przemycono, np z USA wrócił posąg Entemeny.

Jednak rabunek muzeum był zaledwie drobnym wstępem do archeologicznej katastrofy, która w Iraku trwa już czwarty rok. Gdy zniknęła administracja Saddama, tysiące stanowisk archeologicznych kryjących pozostałości po wspaniałych cywilizacjach stały się łatwym łupem dla rabusiów. Zaginęła też dokumentacja wykopalisk prowadzonych w Iraku w ostatnich dziesięcioleciach.

– Przelatując nad Irakiem widzi się krajobraz przypominający miejscami księżycowe kratery. Po bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że to setki stanowisk archeologicznych, najczęściej nielegalnych, prowadzonych „na dziko” w celu nielegalnego wywozu i sprzedaży zabytków. Nikt nie jest w stanie zabezpieczyć takiej powierzchni – opowiadał niedawno PAP płk Krzysztof Sałaciński, dyrektor Biura Spraw Obronnych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Według irackich władz w niektórych miejscach rabusie wkopali się na głębokość pięciu metrów.

Nikt nie wie ile bezcennych zabytków zniknęło na czarnym rynku. Nawet jeśli niektóre uda się odzyskać, to i tak najczęściej nie będzie już można ustalić, gdzie je wykopano. Straty w dziedzictwie ludzkości są przeogromne. Goniący za interesującymi prywatnych kolekcjonerów zabytkami rabusie niszczą wszystko inne. Narastające przez wieki warstwy osadnictwa, które pozwalają archeologom odtworzyć dzieje poszczególnych miast, znikają bezpowrotnie. To tak jakby ktoś wyrywał i palił całe strony z jedynego egzemplarza Historii Świata.

Obecne władze nie są w stanie upilnować wszystkich stanowisk. Mają wystarczająco duże problemy z niegasnącą rebelią i gigantyczną przestępczością. Irackie służby archeologiczne są zdziesiątkowane. Wielu archeologów zginęło, wielu innych uciekło z kraju. Pomoc z zagranicy jest niewielka. Według płk. Sałacińskiego spośród wszystkich kontyngentów wojskowych pełniących misję w Iraku tylko Polska przysłała archeologów.

Skorzystałem m.in. z depeszy AFP.