Cameron ujawnia grób Jezusa

James Cameron, słynny twórca filmowego hitu „Titanic”, i kanadyjski reżyser Simcha Jacobovici zaprezentowali w poniedziałek w Nowym Jorku dwa kamienne ossuaria (skrzynie na kości), w których ich zdaniem złożono szczątki Jezusa i jego żony Marii Magdaleny.

Są to dwa z 10 ossuariów, które znaleziono 27 lat temu w grocie w jerozolimskiej dzielnicy Talpiot. Na sześciu są napisy, które zdaniem Camerona i Jacoboviciego identyfikują pochowanych jako Jezusa, jego matkę Marię, Marię Magdalenę i ich krewnych: Mateusza, Josę (odmiana imienia Józef, zdaniem filmowców brat Jezusa) i Judę. Napis na ossuarium Jezusa głosi, że był on synem Józefa, zaś na sarkofagu Judy, że był synem Jezusa.

Filmowcy powołują się m.in. na badania genetyczne mikroskopijnej materii uzyskanej ze ścian ossuariów Jezusa i Marii Magdaleny. Wykazały one, że nie byli spokrewnieni, co zdaniem filmowców oznacza, że najpewniej mamy do czynienia z małżeństwem. Nie mogli pobrać materiału z kości, które były w ossuariach, gdyż zostały one ponownie pochowane po zbadaniu grobowca w 1980 roku.

Izraelski profesor Amos Kloner, który 27 lat temu nadzorował prace w grocie, wyśmiał w rozmowie z Jerusalem Post twierdzenia filmowców. Jego zdaniem imiona wyryte na ossuariach z groty były w tamtych czasach bardzo popularne. Znaleziono już na przykład kilka ossuariów z napisem „Jezus, syn Józefa”. Kloner powiedział też, że grób nie może należeć do pochodzącej z Galilei ubogiej rodziny Jezusa, gdyż nie miała ona żadnych związków z Jerozolimą. – W rzeczywistości w grocie pochowano członków jerozolimskiej rodziny należącej do klasy średniej – mówił Kloner.

Zarzut dotyczący popularności imion filmowcy przewidzieli. Na ich zlecenie statystyk wyliczył, że możliwość, by była to inna rodzina wynosi 600 do 1.

W przyszłym tygodniu cztery telewizje wyemitują film dokumentalny zrobiony przez Camerona i Jacoboviciego. Ukaże się też książka. Pierwszy raz informacje o grobie rodziny Jezusa w Talpiot pojawiły się już 10 lat temu. Jacobovici zainteresował się grobowcem z Jerozolimy, gdy w 2002 roku robił film o ossuarium Jakuba. Jego zdaniem ono również znajdowało się kiedyś w tej grocie, co miały potwierdzić badania patyny na ossuariach przeprowadzone specjalnie do tego celu opracowaną metodą.

Duży artykuł o domniemanym grobie rodziny Jezusa opublikował już w niedzielę amerykański Newsweek, a Discovery, które jest współproducentem filmu, przygotowało specjalny serwis.

Komentarz
W materiałach, które przedstawili filmowcy jest potwornie dużo luk. Moje poważne wątpliwości budzi mikroskopijny materiał, z którego miało zostać uzyskane DNA Jezusa i Marii Magdaleny. Zdarzało się, że w starożytności niektóre ossuaria były wykorzystywane kilka razy, bądź wkładano do środka szczątki wielu osób, więc badanie wykazujące brak pokrewieństwa w rzeczywistości o niczym nie świadczy. Nie można też wykluczyć, że DNA pochodzi z krwi archeologa, który zranił się podczas prac w grobowcu. Czy podczas badań wzięto pod uwagę taką możliwość?

Nie rozumiem też dlaczego nie porównano genetycznych relacji między innymi osobami. Zwłaszcza Marią (domniemaną matką) i Jezusem, a także między Judą a jego domniemanymi rodzicami.

Tajemnicą jest kto leżał w pozostałych czterech ossuariach. Może tam była żona Jezusa i mąż Marii Magdaleny? Przecież jest to tak samo prawdopodobne, jak to, że byli małżeństwem.

Jacobovici i Cameron nie wyjaśniają też dlaczego galilejska rodzina miała zostać pochowana w Jerozolimie, w której wedle Nowego Testamentu nie mieszkała, a tym bardziej nie miała grobowca. Czyżby zakładali, że Nowy Testament mija się w tym przypadku z prawdą? A może obaj filmowcy należą do osób twierdzących, że ukrzyżowany Jezus nie umarł i zakładają, że zamieszkał potem w Jerozolimie? Ale kto wybrałby na nowe miejsce zamieszkania miasto, gdzie skazano go na śmierć i gdzie ma wielu wrogów, w tym szalenie wpływowych żydowskich kapłanów? Dziwne wydaje mi się także, by chrześcijanie zapomnieli, gdzie pochowano Jezusa i Marię.

Główna moja wątpliwość jest jednak taka, że cała historia pojawia się jako film dokumentalny. Nikt (w postaci np. redakcji renomowanego pisma naukowego) nie weryfikował badań, na które powołują się filmowcy. Podchodzenie w taki amatorski sposób, do tak ważnej i kontrowersyjnej tematyki jest ekstremalnie niepoważne. Bardziej wygląda to na pogoń za sławą i pieniędzmi oraz chęć wykorzystania mody jaka powstała po książce „Kod Leonarda da Vinci”, niż na rzetelną próbę zweryfikowania mających 10 lat pogłosek, że grobowiec w Talpiot należy do rodziny Jezusa.