Spór o epidemie w XVI-wiecznym Meksyku

W 1500 roku w Meksyku żyło według różnych szacunków od 6 do 25 milionów Indian. Sto lat później były ich już tylko dwa miliony. Od dawna uważa się, że tą demograficzną katastrofę wywołały choroby, które trafiły do Ameryki dopiero razem z Hiszpanami, m.in. ospa, odra i tyfus. Pozbawieni odpowiednich przeciwciał Indianie masowo umierali. Franciszkanin Juan de Torquemada, który był w Meksyku podczas epidemii w 1576 roku, napisał, że cały kraj był prawie pusty.

Epidemiolog Rodolfo Acuna-Soto z uniwersytetu w Meksyku twierdzi, że z trzech wielkich epidemii (1519-1520, 1545 i 1576) tylko pierwsza z pewnością była wywołana przez europejskie choroby. Dwie pozostałe mogła wywołać miejscowa gorączka krwotoczna rozniesiona prawdopodobnie przez gryzonie. Swoją teorię opublikował już m.in. w Emerging Infectious Diseases i American Journal of Tropical Medicine and Hygiene.

Zdaniem Acuna-Soty kwestii XVI-wiecznych epidemii nie badano dotąd zbyt uważnie, gdyż założenie, że winne są choroby sprowadzone przez Europejczyków, było wygodne, chociażby ze względów politycznych. Nic więc dziwnego, że jego koncepcja wywołała teraz gorącą dysputę wśród meksykańskich naukowców.

Głównym argumentem meksykańskiego epidemiologa jest hiszpański dokument z XVI wieku, w którym lekarz Francisco Hernandez, świadek epidemii z 1576 roku, opisuje przebieg choroby i wyniki przeprowadzonych autopsji. „Krew wypływała z uszu, a w wielu przypadkach tryskała z nosa” – pisał hiszpański medyk. Wedle jego relacji umierało 80 procent chorych, zazwyczaj w ciągu 1-2 dni. Opisana choroba bardzo przypomina Ebolę, słynną gorączkę krwotoczną z Konga. Relacja Hernandeza przez kilka wieków leżała zapomniana w hiszpańskim archiwum. Natrafiono na nią dopiero kilka lat temu.

Inne relacje z tamtego okresu wspominają o inwazji gryzoni. Acuna-Soto twierdzi, że przenoszące gorączkę zwierzęta zapędziła do ludzkich osad panująca wtedy susza. Jednak niektórzy także tutaj widzą winę białych ludzi. Twierdzą mianowicie, że zainfekowane gryzonie opuściły siedliska w niezamieszkanych rejonach Meksyku, gdyż zostały wypłoszone przez hiszpańskich górników szukających złota i srebra.

Elsa Malvido, meksykański demograf i historyk, specjalizujący się w dawnych epidemiach, twierdzi jednak, że inwazji nie dokonały miejscowe gryzonie, ale szczury z Europy bądź Azji, które przyniosły do Ameryki dżumę. Jego zdaniem u nieznających tej choroby Indian mogła ona wywołać dużo ostrzejsze objawy – np. krew tryskającą z nosa – niż u mieszkańców Starego Świata.

Koncepcji Acuna-Soty broni jednak Carlos Viesca zajmujący się historią medycyny. Wskazuje on, że epidemia najwyraźniej zaczęła się nie w portach, gdzie wpierw trafiłyby szczury z Europy czy Azji, ale w centralnym Meksyku, i to w czasie, gdy pierwsze górnicze ekspedycje wyruszyły na niezamieszkane tereny.

Na podstawie Houston Chronicle/AP.