Australijska megafauna przegrała z człowiekiem

Od dawna naukowcy głowią się co doprowadziło kilkadziesiąt tysięcy lat temu do zagłady australijskiej megafauny, m.in. mających ponad trzy metry wysokości kangurów czy trzytonowych diprotodonów. Najbardziej prawdopodobne hipotezy obarczały winą zmiany klimatyczne albo człowieka.

Szkielet diprotodona – największego torbacza w historii.
Miał ok. 2 m wysokości i 3 m długości. Wymarł 50 tysięcy lat temu

Badania skamieniałości z jaskiń Naracoorte w południowej Australii pozwoliły wyeliminować z listy podejrzanych zmiany klimatyczne. Wykazały one, że podczas zagłady megafauny warunki klimatyczne były takie same jak w czasach, gdy wielkie ssaki dominowały w Australii. Wyniki badań zostały opublikowane w miesięczniku „Geology” wydawanym przez Amerykańskie Stowarzyszenie Geologiczne.

Zdaniem autora artykułu paleontologa Gavina Prideaux wykluczenie klimatu oznacza, że jedynym winowajcą musi być człowiek. Na razie nie wiadomo jednak, czy wybił wielkie ssaki podczas polowań, czy też doprowadził do ich śmierci niechcący podczas wypalania roślinności. Bardzo możliwe, że zagłada dokonała się oboma sposobami.

Więcej o badaniach w jaskiniach Naracoorte przeczytacie w depeszy AP. O australijskiej megafaunie dość dużo pisze angielska Wikipedia.