Stonehenge miało leczyć?

Od dawna uczeni głowią się czemu miała służyć najsłynniejsza budowla megalityczna świata, czyli stojące na równienie Salisbury Stonehenge. Wedle najbardziej popularnej teorii było to pradawne obserwatorium astronomiczne.

Nową hipotezę zaprezentował właśnie profesor Timothy Darvill z Uniwersytetu Bournemouth. Uważa on, że Stonehenge było centrum, do którego pielgrzymowali chorzy, wierzący, że krąg jest siedzibą uzdrawiającego boga, odpowiednika greckiego Apolla.

Dowodem na przypisywanie kręgowi leczniczych możliwości mają być głazy dolerytu (zwane przez Anglików bluestones), których kilkadziesiąt twórcy Stonehenge sprowadzili najpewniej z gór Preseli w Walii, leżących około 250 kilometrów od równiny Salisbury. Są to stosunkowo niewielkie, mające do dwóch metrów wysokości głazy, które z daleka ledwo widać między dużo większymi blokami.

Zdaniem Darvilla ludzie wierzyli, że głazy dolerytu mogą leczyć, gdyż Preseli słynęło ze świętych strumieni mających właściwości lecznicze. Archeolog podkreśla też, że jeszcze w XVIII wieku ludzie odłamywali fragmenty dolerytów ze Stonehenge, by służyły im za talizmany.

Dowodem na pielgrzymki chorych do Stonehenge ma też być duży odsetek osób z widocznymi schorzeniami pochowanych w pobliskich grobach (moim zdaniem to również widoczny dowód nieskuteczności dolerytów).

Na podstawie AlphaGalileo. Polecam też notkę o odkryciu domów budowniczych Stonehenge.

Stonehenge widziane od środka. Na pierwszym planie dwa doleryty