Wrak pełen amfor z rybim sosem

Leżący płytko w wodzie wrak rzymskiego statku handlowego z I w. n.e. odkryli w 2000 r. przypadkowi żeglarze, gdy utknęła w nim rzucona przez nich kotwica. Po kilku latach przygotowań za jego badanie wzięli się tego lata hiszpańscy naukowcy.

Statek ma trochę ponad 30 metrów długości i był w stanie zabrać około 400 ton ładunku. Jest dwa razy większy od większości rzymskich wraków znajdowanych w Morzu Śródziemnym. Archeolodzy szacują, że wiózł 1500 amfor o wysokości jednego metra, wypełnionych uwielbianym przez zamożnych Rzymian sosem z ryb. Niestety amfory są już puste. Zamykające je pieczęcie nie wytrzymały 2000 lat pod wodą. Naukowcy znaleźli w amforach jedynie ślady rybich ości. Ładunek statku najpewniej uzupełniały ołów i miedź.

Statek leży niedaleko Alicante w południowo-wschodniej Hiszpanii, niecałe dwa kilometry od brzegu na głębokości około 25 metrów. To wielka okazja dla podwodnych archeologów, gdyż wiele wraków znajdowanych jest na dużych głębokościach, gdzie badania są bardzo trudne i kosztowne. Hiszpańscy naukowcy twierdzą, że ostatni raz tak dobrze zachowany duży statek znaleziono niedaleko Kostaryki w 1985 roku. Ponad połowa statku jest zagrzebana w mule.

Statek najpewniej zatonął podczas sztormu, gdy płynął z Kadyksu w południowej Hiszpanii do Rzymu. Sztorm musiał przerazić jego załogę, bo zazwyczaj tak wielkich statków nie znajduje się blisko wybrzeży. – Załoga nie dbała o ładunek, pieniądze, czy statek. Płynęli ku brzegowi, by ocalić życie – mówił agencji AP jeden z kierujących badaniami naukowców.

Na podstawie USA Today/AP.

Sos, który był w amforach, to najpewniej słynny garum – rzymski narodowy sos rybny. Rzymianie robili go zazwyczaj z wnętrzności ryb, które poddawali fermentacji. Dodawali go prawie do wszystkich potraw. Jeśli ktoś chciałby sobie przyrządzić garum, to tutaj jest przepis. Ale w ramach ostrzeżenia przytoczę poetę Marcjalisa: „Papilusowi tak cuchnie z ust, że najsilniejszy zapach perfum zamienia się przy nim w odór garum”.