Zaginiony skarb ze Świątyni Jerozolimskiej jest koło Betlejem?

Łupy niesiono w ogóle bez żadnego porządku, ale spomiędzy wszystkich rzucały się w oczy te, które zabrano ze Świątyni Jerozolimskiej: złoty stół o wadze wielu talentów i świecznik tak samo sporządzony ze złota, lecz wykonany według innego wzoru, niż jesteśmy przyzwyczajeni oglądać go w codziennym życiu. Ze środka podstawy wyrastał trzon, z którego odchodziły delikatne ramiona tworzące rodzaj trójzębu; każde zaś miało na końcu lampę wykutą z brązu. Było ich siedem, co podkreślało wielkie poszanowanie siódemki u Żydów. Na końcu łupów niesiono z kolei księgi prawa żydowskiego, wszystkie sporządzone z kości słoniowej i złota.

Tak opisywał Józef Flawiusz, rzymski historyk pochodzenia żydowskiego, łupy niesione podczas tryumfu uświetniającego stłumienie powstania żydowskiego przez Tytusa i jego ojca cesarza Wespazjana. Opisane stół, świecznik (menora) i księgi były największymi żydowskimi świętościami. Żołnierze Tytusa zrabowali je w 70 roku n.e. z płonącej Świątyni Jerozolimskiej wraz z wieloma innymi skarbami. Cesarz wystawił je w zbudowanej wkrótce potem w Rzymie Świątyni Pokoju (Templum Pacis). W latach 60. II wieku świątynia spłonęła. Nie wiemy co się stało ze zgromadzonymi w niej skarbami. Wielu Żydów wierzy, że leżą ukryte w Watykanie.

Brytyjski archeolog Sean Kingsley, który specjalizuje się w dziejach Ziemi Świętej uważa, że z Rzymu skarb wrócił do Palestyny. Wędrówkę żydowskich świętości opisuje w książce „God’s Gold. The Quest for the Lost Temple Treasure of Jerusalem”, która ukaże się 5 października.

Dzieje skarbu odtworzył głównie dzięki wnikliwej analizie starożytnych i wczesnośredniowiecznych tekstów. W „Chronographii” Teofanesa natrafił na informację, że Gejzeryk, król Wandalów, który w 455 roku złupił Rzym, zagarnął między innymi skarb „sprowadzony przez Tytusa z Jerozolimy” i zabrał go do Kartaginy, która była wówczas stolicą tego germańskiego ludu.

Zdaniem brytyjskiego archeologa skarb wpadł poźniej w ręce Belizariusza, wschodniorzymskiego wodza, który w 533 roku podbił państwo Wandalów. Przez pewien czas żydowskie świętości leżały w Konstantynopolu i około 560 roku zostały wysłane do Jerozolimy. Zdaniem Kingsleya, gdy w 614 roku Persowie zagrozili miastu mnich Modest ukrył je w Klasztorze Świętego Teodozjusza stojącym 12 kilometrów od Betlejem. Brytyjski archeolog wierzy, że mogą tam wciąż być. Jednak szanse nie są zbyt wielkie, bo klasztor był kilka razy niszczony i przebudowywany.

Na podstawie The Times. Cytat z „Wojny Żydowskiej” Józefa Flawiusza pochodzi z książki wydanej przez Oficynę Wydawniczą RYTM w 2001 roku w tłumaczeniu Jana Radożyckiego.

Rzymianie niosą skarby zdobyte w Jerozolimie. Wyraźnie widać menorę.
Płaskorzeźba z Łuku Tytusa w Rzymie