Studnia pełna skarbów

Szkocki pistolet, męski skórzany but, ołowiana tabliczka, młotek, niemiecka ceramiczna butelka i halabarda – takie skarby czekały na archeologów w mającej 400 lat studni na wyspie Jamestown w amerykańskim stanie Wirginia.

Proszę się nie śmiać. Dla Amerykanów znalezione na terenie USA europejskie przedmioty sprzed 400 lat to rzadkość większa niż monety rzymskich cesarzy w Polsce. A Jamestown jest dla nich jednym z najważniejszych miejsc w kraju.

To tutaj 14 maja 1607 r. dotarły trzy okręty z niewiele ponad setką marynarzy. Założyli oni pierwszą na dzisiejszym terytorium USA stałą angielską osadę (pierwszą europejską była hiszpańska osada na Florydzie). Wyspę i osadę nazwali na cześć angielskiego króla Jakuba I. Najpewniej właśnie ci osadnicy wykopali studnię, której wnętrze zbadali amerykańscy archeolodzy.

Archeolodzy podejrzewają, że odnalezione przedmioty trafiły do studni, gdy wydobywana z niej woda stała się niezdatna do picia i osadnicy zamienili ją w śmietnik. Naukowcy znaleźli w niej również resztki różnych roślin i oczywiście drewno, którym studnia była ocembrowana. Część znalezionych przedmiotów mogła jednak trafić do studni przypadkowo, gdyż np. pistolet i butelka są w świetnym stanie. Archeolodzy spekulują, że być może właściciel broni chciał się napić i położył pistolet na brzegu studni, po czym go potrącił.

Znalezione przedmioty świetnie się zachowały, gdyż do znajdującej się na dnie studni wody nie miał dostępu tlen. Zostaną teraz oczyszczone, zabezpieczone i za jakiś czas będzie można je oglądać w miejscowym muzeum.

Na podstawie ABC News.

Warto przy okazji wspomnieć, że w rok po założeniu osady przybyli do niej pierwsi Polacy